Kim jest Swiatłana Cichanouska?

Swiatłana Cichanouska pracowała jako tłumaczka w różnych organizacjach, w tym w irlandzkiej organizacji charytatywnej Chernobyl Life Line. Jest też matką dwójki dzieci, co łączy z rolą aktywnej działaczki politycznej na Białorusi. Od niedawna jest też kandydatką w wyborach prezydenckich, które odbędą się w tym roku na Białorusi.

38-letnia Białorusinka nie planowała udziału w kampanii, jej decyzja została podyktowana niespodziewanym (choć w polityce na Białorusi można się spodziewać wszystkieigo) zbiegiem wydarzeń. To mąż Swiatłany, Siarhej Cichanouski, zapowiedział, że zamierza wystartować w wyborach prezydenckich. Jednak Centralna Komisja Wyborcza odrzuciła jego zgłoszenie, ze względu na brak własnoręcznego podpisu. Siarhej nie mógł go złożyć, bo przebywał w areszcie, gdzie został umieszczony za „nielegalne zgromadzenia”. Cichanouski odrzuca oskarżenia, twierdząc, że spotykał się jedynie z widzami swojego kanału na YouTube „Kraj do życia”, który porusza problemy obywateli i nadużyć władzy, dlatego cieszy się wielką popularnością wśród Białorusinów. Swiatłana Cichanouska wzięła więc sprawy w swoje ręce i zgłosiła własną kandydaturę.

'Władze nie uwzględniły tego, że za każdym silnym mężczyzną stoi równie silna kobieta”, powie w jednym z wywiadów i nie myli się.

Jej sytuacja nie jest wyjątkiem, bo nie tylko jej męża nie dopuszczono do udziału w kampanii, ale też innych potencjalnych kandydatów: byłego ambasadora Białorusi w USA - Walerego Capkały, jak i byłego prezesa Belgazprombanku - Wiktara Babaryki. Sytuacja na Białorusi obrała więc zaskakujący dla Łukaszenki kierunek. To żony opozycjonistów przejęły kontrolę i w połowie lipca ogłosiły, że trzy opozycyjne sztaby połączą siły, w imię odsunięcia od władzy Aleksandra Łukaszenki, którego kadencja przedłużyła się już do 26 lat!. Na czele tego ruchu stanęła właśnie Swiatłana Cichanouska.

Swiatłana Cichanouska: "Ludzie, którzy chcą przyzwoitego życia nie są przestępcami"

O tym jak bardzo Białoruś potrzebuje zmiany nastrojów politycznych świadczą tłumy jakie gromadzą spotkania ze Swiatłaną Cichanouską, na których najczęściej wykrzykiwanym hasłem oprócz imienia kandydatki na prezydenta jest też słowo "wolność".

Wiec kandydatki w wyborach prezydenckich Swiatłany Cichanouskiej w Mińsku zgromadził kilkadziesiąt tysięcy osób. Według aktywistów ośrodka Wiasna w wiecu w parku Przyjaźni Narodów uczestniczyło nie mniej niż 63 tys. ludzi. Cichanouska pobiła kolejny rekord – napisała internetowa „Nasza Niwa”.

Zwolennicy Swiatłany widzą w niej wiatr odmiany - przywódczynię, która zna problemy zwykłych Białorusinów.

"Znalazłam się w polityce nie z powodu chęci władzy, ale z powodu chęci sprawiedliwości. Połączyliśmy się dla wspólnego celu - zbudowania nowej Białorusi. Nie możemy się bez was obejść. Przyjdźcie do urn 9 sierpnia i zagłosujcie na mnie".

Szerokim echem odbił się jej apel do policjantów, którzy dostali rozkaz rozgonienia tłumów podczas jej wieców.

"Spojrzałam na policjantów i pomyślałam: co robisz? Wasze matki, dzieci, bracia, siostry wychodzą na ulice. Nie da się ich pokonać. Spójrzcie nam w oczy: jesteśmy tacy sami, jak wy. [...] Staruszka, która sprzedaje koper nie jest kryminalistką. Ludzie, którzy chcą przyzwoitego życia nie są przestępcami. Białorusini, którzy wspierają innych kandydatów nie są przestępcami. To jest nasz lud. Naród, który chce pokojowej zmiany władzy. Proszę, nie sprzeciwiajcie się swojemu sumieniu, nie przeciwstawiajcie się swojemu ludowi", apelowała z gorliwością.

Swiatłana Cichanouska: strach o dzieci, pogróżki

Zobacz też:Nazwał ją „pi***oną suką” - po jej wystąpieniu pożałował tych słów

Aleksander Łukaszenka nie bagatelizuje konkurencji, wręcz przeciwnie - bacznie przygląda się przeciwnikowi. Nie doprowadziło to nieomal do rezygnacji Cichanouskiej, która nie bez podstaw zaczęła się obawiać o bezpieczeństwo rodziny.

"Zadzwoniono do mnie z groźbami pod adresem moim i dzieci, z żądaniem, bym się wycofała. Stoję przed wyborem: dzieci lub dalsza walka, myślę, że wybór jest oczywisty", powiedziała Cichanouska w nagraniu wideo przekazanym portalowi TUT.by.

Swiatłana Cichanouska finalnie podjęła decyzję o wywiezieniu dzieci za granicę i podjęciu dalszej walki. 

"Byłam zmuszona wywieźć moje dzieci z kraju. Było to niezbędne dla kontynuowania mojej walki. Muszę chronić swoją rodzinę", przyznała Cichanouska portalowi Meduza.