Liderka Strajku Kobiet zgłoszona do prokuratury

Poseł Prawa i Sprawiedliwości Jacek Ozdoba złożył do Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez liderkę Strajku Kobiet, Martę Lempart. Sobotnie strajki pod hasłem "102 lata praw wyborczych Polek" obfitowały w starcia z policją, to w czasie jednego z nich Marta Lempart miała znieważyć policjantów przez oplucie oraz używanie wobec nich wulgarnych słów. Na potwierdzenie swoich słów poseł umieścił skan zawiadomienia na swoim Twitterze. Policja z kolei umieściła na swoim profilu nagranie ze zdarzenia, w którym słychać niecenzuralne słowa, lecz widać również, że aktywistka miała na twarzy maseczkę ochronną, co prawdopodobnie uniemożliwiłoby zarzucane jej splunięcie na funkcjonariusza.

 Zawiadamiam, że w dniu 28 listopada 2020 r. w Warszawie, w okolicach pl. Konstytucji ok godziny 16:30 p. Marta Lempart znieważyła funkcjonariuszy publicznych poprzez oplucie oraz używanie wobec nich słów wulgarnych podczas i w związku z pełnieniem przez policjantów obowiązków służbowych. Czym wypełniła znamiona określone w art. 226 par. 1 Ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny - czytamy w zawiadomieniu.   

Zobacz też: Małgorzata Trzaskowska zatrzymana przez policję podczas Strajku Kobiet. Pokazała ważne zdjęcie na Instagramie

Strajk Kobiet i starcia z policją

Na ulicach całego kraju trwają strajki po ogłoszeniu wyroku Trybunału Konstytucyjnego w sprawie aborcji. Od kilku tygodni na pokojowych manifestacjach dochodzi jednak do starć z policją, która nawołuje do przestrzegania zaleceń związanych z sytuacją epidemiologiczną w Polsce, to znaczy - do niegromadzenia się. Funkcjonariusze używają środków przymusu bezpośredniego jak gaz łzawiący, teleskopowe pałki, a także masowo legitymują i karzą mandatami uczestników (lub domniemanych uczestników) strajków. Podczas sobotniego wydarzenia w Warszawie, gazem została zaatakowana posłanka Barbara Nowacka - zaraz po tym, jak pokazała funkcjonariuszowi policji legitymację poselską. Polityczka zapewnia, że mimo to nie przestanie pojawiać się na strajkach kobiet. Na konferencji prasowej dzień po incydencie z policją, z jej ust padły słowa: "Ani kroku wstecz w prawach kobiet".