Przeprowadzone całkiem niedawno badania udowodniły, że śluz ślimaka Helix aspersa może z powodzeniem być składnikiem wielu pielęgnacyjnych kosmetyków. W zasadzie na tę złotą myśl wpadł na początku XX wieku pewien zapalony hodowca ślimaków z Chile. Przebywając codziennie w towarzystwie tych powolnych stworzeń i mając bezpośredni kontakt z ich wydzieliną odkrył, że jego skóra na dłoniach jest zdecydowanie bardziej miękka. Poza tym śluz szybciej goił rany i radził sobie z drobnymi bliznami. Dzięki temu odkryciu, rozpoczęto badania i ślimaczy śluz trafił do kosmetyków.

JAKIE MA DZIAŁANIE?

Po pierwsze dzięki naturalnej alantoinie przyspiesza gojenie się naskórka i łagodzi wszelkie podrażanienia, po drugie, dzięki proteinom, rozświetla i wygładza skórę, a zawarte w nim witaminy A, C i E poprawiają jej strukturę, działając przeciwrodnikowo.

W śluzie, który ślimakom ułatwia poruszanie się znajdziemy też pakiet naturalnych antybiotyków i kolagen (a przecież wszystkie wiemy, jak zbawienny jest on dla naszego ciała).

Cóż, teraz uroda ślimakami stoi, a my zdecydowanie musimy tego spróbować!

SPRAWDŹ CO TO JEST PIELĘGNACJA KANAPKOWA

Zobacz także: