SLS i SLES – co to za składniki?

SLS - to skrót od Sodium Lauryl Sulfate, który często idzie w parze bądź zamieniany jest na SLES, czyli Sodium Laureth Sulfate – wyjaśnia Anna Mackojć, trycholog z Instytutu Trychologii. To substancje powierzchniowo czynne, których głównym zadaniem jest mycie skóry i włosów poprzez rozpuszczanie zanieczyszczeń pochodzenia lipidowego - czyli tak naprawdę odtłuszczanie. SLS i inne siarczany najczęściej można spotkać w szamponach i żelach pod prysznic, a także w preparatach do mycia twarzy (choć ostatnio coraz rzadziej). To właśnie te substancje odpowiadają też za charakterystyczne pienienie się.

Szampon bez SLS - czy z SLS?

Czy siarczany faktycznie szkodzą skórze? Choć większość marek produktów do mycia wciąż powszechnie stosuje SLS lub SLES, od kilku lat te dwa składniki wzbudzają sporo kontrowersji. Oskarża się je m.in. o to, że zbyt agresywnie zmywają naturalną warstwę lipidową skóry, pozbawiając ją ochrony. To z kolei prowadzi do uwrażliwienia. Sporo zależy jednak od stężenia oraz od tego jak długo preparat z siarczanami ma styczność ze skórą. Większość szamponów ma dość wysokie stężenia SLS (10-20%), ale nakładamy je tylko na chwilę i natychmiast spłukujemy wodą – więc w większości przypadków nie ma to żadnego wpływu na naszą skórę. Oczywiście nie dotyczy to wszystkich i jest grupa osób, które powinny unikać siarczanów - i używać szamponu bez SLS.

Kto nie powinien używać SLS?

Przede wszystkim - dzieci. Jak mówi trycholog Anna Mackojć, we wczesnym wieku, gruczoły łojowe nie pracują jeszcze tak jak u dorosłego człowieka, a więc i pH skóry dziecka jest inne. pH skóry dorosłego wynosi około 5,5 i jest lekko kwasowe, natomiast u dziecka jest wyższe i oscyluje bliżej neutralnego, czyli 7. Dlatego w przypadku najmłodszych istnieją specjalne dedykowane szampony, bez SLS oraz z dopasowanym do skóry pH. Pamiętajmy też, że szampony dla dzieci nie sprawdzą się przy pielęgnacji skóry głowy u dorosłych. 

Na SLS i SLES trzeba uważać także przy schorzeniach związanych z uwrażliwieniem skóry głowy, takimi jak atopowe zapalenie skóry, skłonność do alergii czy po prostu wrażliwa skóra.

- Powinniśmy być ostrożni z używaniem preparatów z SLS, SLES, ale nie jest to też regułą, że preparaty te zadziałają drażniąco. Najlepiej obserwować reakcję skóry oraz odczucia podczas czy po stosowaniu takich produktów. Pamiętajmy, że każdy organizm jest inny i jest to kwestia bardzo indywidualna jak zareagujemy na różne substancje obecne w kosmetykach czy szamponach – podkreśla ekspertka.

Szampon bez SLS - co zawiera?

Pod presją klientów wielu producentów zaczęło stosować roślinne zmienniki SLS (najczęściej pozyskiwane z oleju kokosowego). Najpowszechniej spotykane są kokamidopropylobetaina (Cocamidopropyl Betaine), glukozyd decylowy, czy poliglukozyd laurylowy. W przeciwieństwie do syntetycznych detergentów nie zmywają one warstwy lipidów z powierzchni skóry, często są też dodawane do szamponów i płynów myjących dla dzieci. Jest jednak i druga strona medalu. Ponieważ szampon bez SLS ma łagodniejsze działanie, często sprawia, że włosy są matowe, a na skalpie pojawia się łupież.

- SLES i SLES to środki, które zapewnią nam dokładne oczyszczenie skóry głowy z codziennych zanieczyszczeń i przede wszystkim łoju, gromadzącego się na skalpie. Na trychologiczne wizyty konsultacyjne często przychodzą osoby, które na co dzień myją skórę głowy jedynie kosmetykami bardzo łagodnymi, bez SLS-ów. I choć gołym okiem może nie być to aż tak widoczne, to podczas trichoskopii, czyli obserwacji skóry głowy pod powiększeniem, bardzo często widzimy zanieczyszczenie skóry. Tworzą się czopy łojotokowe, które nie są dostatecznie zmywane przez lekki szampon, a skóra jest zanieczyszczona. Taki obraz możemy szczególnie zauważyć u osób borykających się z nadmiernym łojotokiem. W takim przypadku konieczne jest wręcz użycie silniejszych kosmetyków w celu dokładnego doczyszczenia skóry i utrzymania jej w takim stanie – mówi Anna Mackojć z Instytutu Trychologii.

Jeśli chcemy utrzymać skórę głowy w dobrej formie, stosując szampon bezSLS i SLES trzeba pamiętać o regularnym peelingu skóry głowy. Dzięki temu pozbędziemy się zanieczyszczeń, z którymi nie radzą sobie łagodniejsze preparaty. 

--

Odpowiedzi udzieliła Anna Mackojć, trycholog i biotechnolog z Instytutu Trychologii.