Wymarzone letnie słońce sprzyja długiemu leniuchowaniu nad wodą. Bo czy jest coś przyjemniejszego niż kąpiel w falach lub wygrzewanie się na piasku? Skóra szybko nabiera wtedy pięknego, złocistego koloru. Pamiętaj jednak, że przyjemności warto dawkować. Inaczej zamiast brązowej karnacji i wspaniałego samopoczucia przywieziesz z wakacji czerwoną, łuszczącą się skórę i poczucie zmarnowanego czasu.

Tymczasem większość z nas o tym zapomina i już pierwszego dnia urlopu godzinami smaży się na słońcu. Najchętniej bez żadnego zabezpieczenia, by szybciej "chwyciło". Niektóre z nas są tak niecierpliwe, że używają tzw. aktywatorów opalania. Zwykle mają one postać olejków i zawierają substancje przyspieszające brązowienie skóry pod wpływem promieni słonecznych. Używać ich mogą jednak tylko osoby o ciemnej, odpornej na słońce karnacji i to pod ochronne kremy z filtrami.

Osoby z jasną skórą dzięki przyspieszaczom, zamiast upragnionej złocistej opalenizny, mogą nabawić się jedynie poparzeń, nie mówiąc już o głębokich uszkodzeniach skóry. Do słońca należy przyzwyczajać się stopniowo. Pierwszego dnia powinnaś spędzić na plaży dwie godziny, a potem codziennie wydłużać czas. Dobrze jest też sięgnąć po kremy do twarzy i ciała z witaminą C i smarować nimi skórę przed nałożeniem kosmetyku do opalania. To powstrzyma powstawanie wolnych rodników pod wpływem słońca, wzmocni naskórek i zapobiegnie jego uszkodzeniu. Zatem jeśli chcesz przywieźć z wakacji jedynie miłe wspomnienia, sprawdź, jakich jeszcze "grzechów" latem nie powinnaś popełniać. Dzięki temu nie będziesz musiała potem za nie pokutować.

Używasz kosmetyków o zbyt niskich filtrach

Dużo kobiet w Polsce uważa, że filtry, zwłaszcza wysokie, uniemożliwiają opalanie. Dlatego każdego roku wśród kosmetyków na plażę największą popularnością cieszą się olejki i kremy z SPF 2, 4 i 6. Tymczasem takie filtry nie zapewniają prawie żadnej ochrony. Co z tego, że będziesz brązowa, jeśli twoja skóra stanie się sucha, a zmarszczki zmienią się w bruzdy?! Dzięki wysokim filtrom będziesz może opalała się nieco dłużej, ale złocista karnacja dłużej też się utrzyma. A przy tym twoja skóra nie ucierpi w kontakcie ze słońcem. Dobierając filtr, skorzystaj z naszej ściągi. Jeśli jesteś bardzo jasną blondynką lub masz rude włosy, używaj kosmetyków do opalania, których SPF wynosi od 25 do 50+.

Dla ciemnych blondynek o jasnej cerze odpowiednie będą produkty z SPF 20-25, ciemne blondynki i szatynki o skórze oliwkowej dobrze będą chronione przez kremy z SPF 10-15. Najniższych filtrów mogą używać brunetki o śniadej karnacji. Im wystarczy SPF od 5 do 10. Po tygodniu opalania się sięgnij po preparat z filtrem niższym o mniej więcej 5 wartości. Pamiętaj jednak, że kosmetyk, którym chronisz twarz, powinien mieć wyższy filtr niż ten, którym zabezpieczasz ciało. Skóra na buzi jest delikatniejsza, a przecież nieustannie narażasz ją na działanie słońca. Dermatolodzy radzą też, by preparatem do opalania smarować się około pół godziny przed wyjściem na plażę. Kosmetyk będzie miał czas wniknąć w naskórek i utworzyć szczelną warstwę ochronną.

Olejkiem do opalania smarujesz się tylko raz

Dermatolodzy twierdzą zgodnie, że wszystkie preparaty do opalania już po kilku godzinach od nałożenia na skórę po prostu przestają działać - pod wpływem promieni słonecznych oraz ciepła wydzielanego przez ciało. Jeśli więc spędzasz na plaży cały dzień, co dwie, trzy godziny nakładaj na skórę krem z filtrami UV. Ochronną warstwę kosmetyku zmniejsza też pływanie w morzu czy basenie, nawet jeśli preparat jest wodoodporny. Poza tym po wyjściu z wody wycierasz skórę ręcznikiem, a to dodatkowo pozbawia skórę filtrów przeciwsłonecznych. Pamiętaj więc, by po każdej kąpieli ponownie posmarować skórę preparatem do opalania.

Kosmetyki "słoneczne" wklepuj w suchą i dokładnie oczyszczoną z piasku skórę (oczywiście, o ile to możliwe). Nakładaj ich dużo i starannie wmasowuj w ciało. Zbyt cienka warstwa preparatu nie zapewni odpowiedniej ochrony. Jeśli brakuje ci cierpliwości i nie masz ochoty tracić czasu na wcieranie kremu czy mleczka, wybierz preparat w sprayu. Jego nałożenie jest proste i zajmie ci najwyżej dwie minuty. Spray to też idealny kosmetyk dla osób, które na plażę przyszły same. Bez problemu bowiem posmarują sobie plecy.

Leżysz na plaży w samo południe

To nieprawda, że słońce najlepiej opala skórę między godziną 11 a 15 i że właśnie o tej porze najłatwiej można zdobyć brązową karnację. Znacznie lepiej i bezpieczniej się opalisz, korzystając ze słońca rano (do godziny 11) lub po południu (od 15 do 18). W południe słońce znajduje się najwyżej, jego promienie padają na ziemię niemal prostopadle, wtedy jest więc najbardziej intensywne. Zamiast zyskać atrakcyjną opaleniznę możesz bardzo dotkliwie poparzyć ciało i uszkodzić skórę. Dla niektórych osób przebywanie na słońcu w tym czasie może skończyć się udarem słonecznym, a w przyszłości nawet rakiem skóry (czerniakiem). Uważać powinny zwłaszcza te osoby, które mają jasną, bardzo wrażliwą lub naczynkową cerę. Dla nich południowe promienie są najbardziej niebezpieczne.

Tymczasem, co łatwo zaobserwować np. nad polskim morzem, właśnie o tej porze na plaże ściągają tłumy spragnionych słońca urlopowiczów. Jeśli nie masz ochoty wracać w południe do domu czy iść na spacer lub obiad, wykorzystaj te godziny na częste kąpiele w morzu lub jeziorze. Albo pograj w piłkę plażową, popływaj łódką, wsiądź na rower. Pamiętaj tylko, by założyć czapkę z daszkiem lub kapelusz, a na ramiona narzucić przewiewną, bawełnianą bluzeczkę. Pij także dużo wody mineralnej oraz soków. Podczas upału intensywnie się bowiem pocisz i bardzo łatwo wtedy o odwodnienie. W południe pod parasolem lub w cieniu rozłożystego drzewa koniecznie powinny schronić się osoby z bardzo jasną, wrażliwą na słońce karnacją oraz małe dzieci.

Po opalaniu nie nawilżasz ciała

Każda kąpiel słoneczna to dla twojej skóry przeżycie ekstremalne. Nawet jeśli stosujesz odpowiednie preparaty z filtrami, po kilku godzinach opalania naskórek traci wilgoć, staje się suchy i podrażniony. Potrzebuje więc ukojenia, regeneracji oraz odżywienia. Dlatego zawsze po powrocie z plaży do domu wklepuj w ciało specjalne balsamy lub mleczka po opalaniu. Jeśli skóra jest mocno podrażniona, wybierz preparat o działaniu chłodzącym i kojącym, a gdy skóra zaczyna swędzić i łuszczyć się, sięgnij po balsam intensywnie odbudowujący oraz odżywiający skórę.

W składzie "posłonecznych" kosmetyków są zwykle nawilżający aloes i d-panthenol o działaniu kojącym oraz witaminy A, C, E, zapobiegające starzeniu się skóry. Regenerująco z kolei działają: masło shea, olejki z owoców i propolis. Jeśli będziesz używała balsamów po opalaniu przynajmniej raz dziennie, twoja skóra zachowa gładkość i świeżość, a złocista opalenizna dłużej się utrzyma.

Nie chronisz ust i uszu przed słońcem

Skóra ust i uszu jest bardzo delikatna, cieńsza niż w innych partiach ciała. Nie ma w niej gruczołów łojowych, dlatego jej naturalna warstewka ochronna prawie nie istnieje. Latem, pod wpływem promieni słonecznych i wiatru, szybko dochodzi więc do wysuszenia naskórka, a słona morska woda jeszcze to potęguje. Skóra zaczyna wtedy pękać i łuszczyć się. Często też uszy i wrażliwa czerwień warg ulegają poparzeniu. Latem sięgaj więc po ochronne pomadki i kremy do wrażliwych części ciała, z wysokim faktorem (SPF 30-50+). Kosmetyki te mają także w składzie substancje nawilżające, np. aloes, alantoinę i przeciwutleniacze pielęgnujące naskórek, jak witamina E. Grubą warstwę pomadki lub kremu nakładaj kilka razy dziennie. Kosmetyki te możesz stosować także pod szminkę czy błyszczyk.