Mamy dziś do dyspozycji nieskończoną ilość pielęgnacyjnych produktów, zabiegów i procedur ukierunkowanych na dogłębną, profesjonalną pielęgnację, ale paradoksalnie, mając w zasięgu ręki zaawansowane narzędzia przestaliśmy rozumieć własną skórę i umiejętnie odczytywać jej potrzeby. Wraz z mnogością wszelkich kosmetycznych dobroci coraz częściej cierpimy na nieznane dotychczas alergie, uczulenia i choroby skóry, o których naszym babkom nawet się nie śniło. O co chodzi? O podstawy pielęgnacji i o to, jak dbać by sobie nie szkodzić, pytamy wybitną specjalistkę w zakresie chorób skóry, jednego z najlepszych dermatologów, dr Ewę Chlebus

Pani jest specjalistką od trądziku ludzi dorosłych i nadwrażliwości skóry. Czy od początku Pani pracy w zawodzie liczba chorujących na te schorzenia się zwiększyła? Wydaje się, że coraz więcej dorosłych, którzy dojrzewanie mają dawno za sobą, a dziś pnie się po szczeblach kariery, zakłada rodziny, zmaga się z trądzikiem. Czy trądzik ludzi dorosłych to nowy „wynalazek”, przypadłość naszych czasów? 

Pierwsze opisy w literaturze dotyczące tej choroby pojawiają się już w latach 40., czyli zawsze istniała jakaś niewielka grupa ludzi, która się z tym borykała. Pod koniec lat 90., dokładnie w 1999 roku Anglicy zebrali i podsumowali pewne dane i okazało się, że coś faktycznie się zmienia. Średnia wieku związana z tym schorzeniem, która wcześniej wynosiła 20 wzrosła i dziś wynosi ok. 26 lat, a osób, które chorują na trądzik ludzi dorosłych jest coraz więcej. W 2012 w trakcie zjazdu największej klasy specjalistów w zakresie dermatologii we Frankfurcie, w który miałam możliwość uczestniczyć, prof. Dreanau doszła do wniosku, że faktycznie coś się zmieniło i właściwie to trzeba by rozpoznać nową jednostkę chorobową, czyli trądzik ludzi dorosłych, a dokładnie - trądzik kobiet dorosłych. Podsumowano wszystkie publikacje naukowe, które ukazały się od końca lat 90., żeby zweryfikować, czy to rzeczywiście może być prawda. 

Co charakteryzuje tę chorobę? 

Nagle okazało się, że spośród pacjentów na różnych etapach życia - 40. i 50. letnich, którym zadawano pytanie, czy mają zmiany trądzikowe, ok. 20% odpowiadało twierdząco. Gdy wykonano szczegółowe badania okazało się, że widoczne zmiany ma 12% kobiet i 2% mężczyzn. Co to dokładnie znaczy? Że kobiety, które doświadczają nawrotu choroby 2 razy w roku mają silny stygmat, że chorują non stop. 

Jak wygląda przebieg trądziku dorosłych? To klasyczny trądzik młodzieńczy, który odzywa się po latach? 

To dwie różne choroby. Trądzik ludzi dorosłych to przede wszystkim pojedyncze zmiany o charakterze guzkowym. Naciekowe, bolesne, pojawiające się na twarzy w najbardziej nieoczekiwanych momentach. Są pojedyncze, ale znacznie większe. No i jeszcze jedna ważna rzecz: po tych zmianach pozostają przebarwienia, które utrzymują się o wiele dłużej, niż te po trądziku młodzieńczym. 

Zmiany powstają dlatego, że stosujemy ten sam mechanizm "radzenia sobie" z nimi, co w przypadku trądziku młodzieńczego?

Tak, najgorsze są właśnie nie tyle same nacieki co fakt, że kobiety próbują je wyciskać. To oczywiście nie działa, bo to jest naciek właśnie, a nie zmiana ropna. Zostaje za to uszkodzenie skóry i przebarwienie, które zostaje na skórze znacznie dłużej. Co więcej, w badaniach obserwujemy inną ciekawą prawidłowość: w tej grupie dużo częściej pojawiają blizny albo mikro-blizny zanikowe mimo że u ich podstaw leży trądzik, który jest dużo mniej nasilony niż ten w okresie dojrzewania. 

Każdy kto miał trądzik młodzieńczy zachoruje na niego jako dorosły?

Na podstawie badań przyjęto 25. rok życia jako wiek graniczny. U ludzi młodych musi spotkać się bardzo nasilony trądzik i genetyka skóry, żeby to się „zeszło”. W trądziku kobiet dorosłych blizny pojawiają się dużo szybciej i częściej. Trądzik ludzi dorosłych to 80% tych, którzy borykali się z tym młodzieńczym. Pozostali to ci, którzy zachorowali dopiero jako dorośli. Ta ostatnia prawidłowość jest naprawdę zaskakująca. Poza tym co ciekawe, 9/10 chorujących to kobiety.

A jak trądzik dorosłych ma się do skóry wrażliwej? 

Zupełnie niezależnym torem obok badań nad trądzikiem toczyły się te dotyczące skóry wrażliwej, czyli tzw. sensitive skin syndrome. Okazało się, że skóra zmienia się ok. 25 roku życia na skórę wrażliwą. To nie są czynniki zależne, ale ta wrażliwość, która się dołącza, mocno oddziałuje na przebieg tej choroby. To zaskakujące: gdy pojawił się trądzik ludzi dorosłych wszyscy mówili ,że to hormony. To brzmiało logicznie. Ale jednocześnie z obserwacji wynikało, że do pół roku od odstawienia antykoncepcji dochodziło do zaostrzenia trądziku. Wciąż nie obliczono, jaki typ antykoncepcji jest korzystniejszy w wieku młodzieńczym, który pozwoliłby uniknąć trądziku ludzi dorosłych. Widzimy, że ta antykoncepcja antyandrogenowa jest lepsza, ale nie statystycznie znamiennie, czyli coś się tutaj nie zgadza.Wiele kobiet analizując to wszystko twierdzi, że ma skórę wrażliwą dlatego to właśnie tu zaczęto upatrywać problemu.

Co to w ogóle znaczy "skóra wrażliwa"?

To taka skóra, która miała incydenty podrażnienia przez kosmetyki. Największy błąd polega na tym, że kobiety z trądzikiem nie wybierają kosmetyków do skóry wrażliwej o łagodnym składzie, tylko te dedykowane skórze trądzikowej. A nasze obliczenia pokazują jasno, że prawie połowa pacjentów reaguje rumieniem na wybrane preparaty i rożne zjawiska fizyczne. Podobnie jak w trądziku różowatym, ale w tym przypadku szybko zrozumiano, że chodzi właśnie o tę wrażliwą skórę. I to zmienia wszystko. Serie kosmetyczne do skóry trądzikowej w wieku dojrzałym nie mogą być te same, co dla ludzi młodych. Pielęgnacja owszem, może się częściowo pokrywać, ale powinno się zróżnicować ją pod kątem aplikacji: o ile w wieku młodzieńczym pacjenci stosują takie preparaty codziennie, to już dorośli powinni sięgać po nie co drugi dzień, albo nawet rzadziej. Poza tym w okresie między listopadem a kwietniem powinno się stosować kremy do skóry wrażliwej, najlepiej te kilkuskładnikowe, bo skóra bardzo się wysusza. Jeśli na taką „przeoraną " jak papierem ściernym skórę zastosujemy ostre substancje do skóry trądzikowej, to mamy poważny problem. 

Czy o trądziku ludzi dorosłych można powiedzieć - jako że u jego podłoża leży m.in. stres - że to choroba kobiet na stanowiskach, czy w ogóle pracujących? Albo że to choroba naszych czasów? 

 Czynnikiem, który zaostrza trądzik jest niewątpliwie stres. Z każdym z pacjentów z osobna, poza analizą danych z dokumentacji i historii choroby przeprowadzałam godzinną ankietę. To dobrze obrazuje, jak wszystko to, czego doświadczamy na co dzień, czyli choroba, rozwód, czy doświadczenia w środowisku pracy: wysokie tempo pracy, mobbing, się sumują i zapisują na skórze.

Inna silnie stresogenna często spotykana sytuacja to zmiana miejsca pobytu. Ogromna liczba młodych ludzi w poszukiwaniu pracy wyjeżdża do większych miast. To utalentowane, ambitne jednostki, które za lata takiego otrzaskania się, odnalezienia i włączenia się do nowego życia płacą bardzo wysoką cenę. Inna rzecz, nawet bardziej zaskakująca w kontekście choroby, to fakt, że dziś ludzie nieustannie podróżują - to także może wpłynąć na zaostrzenie się stanu skóry. 

Czy jest szansa, żeby z trądziku dorosłych wyleczyć się samemu? Czy to jednak przypadłość, która z definicji wymaga leczenia dermatologicznego? 

Pierwsza próba - można skorzystać z oferty aptecznej dla trądziku ludzi dorosłych. Jak to nie da efektu, warto zwrócić się do specjalisty. Ale można zrobić sobie pół roku czy rok takiej próby, jeśli zmiany są incydentalne i mało nasilone i bardzo psychicznie nie przeszkadzają, być może poradzimy sobie sami. Najgorszy problem to ten z jakością życia psychicznego: jeśli choroba obniża jakość życia, to my musimy się bardziej nad tym pochylić. My lekarze, dziennikarze, apteki, producenci - to jest duże wyzwanie dla nas. 

A gdyby się chciało określić swój rodzaj skóry, czy jest w ogóle coś takiego, jak skóra normalna?

Normalna - nie . Jest skóra zdrowa. Zaskórniki, rozszerzone pory i zmiany popularnie zwane pryszczami są zawsze sygnałem, by pójść do lekarza. Podobnie jak rumień, sucha skóra czy przebarwienia - to nie jest fizjologia, ale zmiany chorobowe.


Czytając etykiety na kosmetykach można wywnioskować, że nie ma czegoś takiego jak zdrowa skóra. Każdy kosmetyk odpowiada na jakąś nieprawidłowość. Nie można już po prostu pielęgnować skóry? 

Po 30. roku życia możemy powiedzieć, że każdy ma jakąś przypadłość. Młodsi ludzie, czyli 20-30-latkowie jeśli nie mają zmian trądzikowych czy rumienia albo przebarwień, powinni pamiętać o stosowaniu lekkiego kremu lipidowego zimą, a latem sięgać po filtr SPF. Do tego można dołączyć jakiś preparat rozświetlający czy lekki make up. A potem dopiero właśnie 25. rok życia wyznacza nowy etap. Wcześniej raczej myśli się o makijażu, niż pielęgnacji zwłaszcza jeśli doświadczyło się kłopotów z cerą, np. trądziku. 


Czego warto używać, a co powinno zniknąć z naszej kosmetyczki?

Jeśli chodzi o makijaż, 70% badanych i leczonych przeze mnie z powodu trądziku kobiet używało kryjącego podkładu - ten jeden gest przedłuża chorobę o 10 lat. Lata doświadczeń pokazały, że produkty silnie kryjące, czyli te, które dają gładką jednolitą skórę i niwelują kolor przebarwień potrądzikowych przedłużają chorobę o dekadę. Nie chodzi o to, że taki makijaż jest z gruntu zły - on po prostu nie jest przeznaczony dla osób zmagających się z trądzikiem. Za to dla tych ze skórą naczynkową - jak najbardziej zda egzamin.

O dziwo pudry mineralne nie są tak zaskórnikogenne - to było dla nas lekarzy dużym zaskoczeniem, bo spodziewaliśmy się, że podobnie jak gęste kremy przeciwsłoneczne jednak będą. Rynek się rozwija, jest coraz więcej preparatów do skór trądzikowych. One są lżejsze, nie tak kryjące, ale to jest bardzo ważne z punktu widzenia zaskórnikogenności - trzeba to jakoś przełknąć. Poza tym kobiety z trądzikiem ludzi dorosłych z powodzeniem mogą sięgać po kremy BB. One są doskonałe do skór wrażliwych, nie mają tyle pigmentu, za to najczęściej dodaje się do nich jakiś filtr. Na to można położyć trochę pudru sypkiego. 

Napisała do nas dziennikarka z New Yorkera, jak to się stało, że myśmy te makijaże znaleźli. Większość (90%) pacjentek, które stosowały make-upy kryjące, stosowały jeden bardzo dobry podkład kryjący firmy globalnej. To zwróciło naszą uwagę, że należy przyjrzeć się tej zależności, że to nie mógł być to przypadek.

Czyli latem koniecznie filtr, a zimą coś lekkiego tłustego.

Tak, lekki lipidowy krem. Ważne żeby było to coś o krótkiej liście składników. Dzięki temu nie rozwinie się alergia, a jednocześnie lipidy sprawią, że taki krem nie będzie napakowany konserwantami (jego trwałość będzie wynikać z obecności lipidów właśnie, za to nie będzie konieczności dodawania tych najgroźniejszych, które powodują, że krem jest łatwy w aplikacji). Moje odkrycie jest też takie, że konserwanty dodaje się nie tylko po to by, przedłużać trwałość produktu, ale przede wszystkim dlatego, że dają wyjątkową łatwość i lekkość aplikacji, przyjemną konsystencję; to dlatego tak trudno z nich zrezygnować. 

Czyli jeśli chodzi pielęgnację zaleca Pani doktor minimum zarówno jeśli chodzi o ilość składników na liście danego produktu, ale też ilość produktów po które sięgamy. 

Pielęgnacja powinna być przemyślana. Skóry problemowe nie lubią nadmiaru produktów. Maseczki, sera, szczoteczki - wszystko to dedykowane jest skórom zdrowym. Te problemowe to skóry szczególnego zadbania ponieważ jak wynika z mojego doświadczenia, bardzo łatwo samej sobie zaostrzyć zmiany. Skóra trądzikowa odbiera takie zabiegi jak przysłowiowe potraktowanie papierem ściernym: łatwo się podrażnia, chłonie wszystko, co na nią nałożymy, uczula się na wszystko. 

Filtry stosujemy od kwietnia do listopada w naszej szerokości geograficznej?

Jeśli mówimy o kremie BB, ten ma zawsze jakiś filtr i to w mieście absolutnie wystarczy. Dlaczego my często rekomendujemy 50 SPF? Dlatego, że Polacy wyjeżdżają i na wakacje często kupują tylko 1 krem przeciwsłoneczny. Wolę, żeby mieli 50. jeśli mają smarować się raz dziennie, a tak najczęściej się dzieje. Ale do pielęgnacji codziennej, świadomej, także w pracy, bo powinniśmy uwzględniać też światło jarzeniówki, promienie podczerwone, widzialne itd. filtr w kremie BB absolutnie wystarcza. 

A co z oczyszczaniem? Wciąż pojawiają się nowe wynalazki, nie tak dawno dużo mówiło się o wieloetapowej koreańskiej pielęgnacji. To bezpieczne dla zdrowych skór (dla problematycznych zakładamy, że nie)?  

Oleje do oczyszczania twarzy strasznie „załatwiły" skóry problematyczne. Po pierwsze to oleje, które odpowiadają za powstanie zaskórników, bo zatykają ujścia mieszków włosowych, a po drugie mają w składzie zapachy - i one też są silnie drażniące. Jak się pani na coś uczuli, to ma pani za objawy w ciągu 48 godzin lub wcześniej, jeśli pojawiają się któryś raz. Tutaj jest inaczej: jako że zmywa się je z twarzy, efekty w postaci podrażnienia czy alergii widoczne są dopiero po tygodniach: najpierw wyzwoli stan zapalny, a potem zaskórnikogenność. Więc jak skojarzyć to, że myje się pani tym olejem, a dopiero po 3 tygodniach ma pani zaskórniki? Zwłaszcza jeśli to tego było upalnie i to zastymulowało skórę jeszcze bardziej. To jest  niestety ogromne zwycięstwo marketingu.

Ale na etykiecie jest napisane, że one są niekomedogenne.

Ale kto to bada? Problem jest taki, że przejrzałam literaturę od lat 40. pod kątem z wpływem rożnego rodzaju make upów na komedogenność zmian trądzikowych. Wiadomo - wazelina, czyli to, co ma okluzję ciągłą plus upał, ludzie się pocą. W dużych badaniach w różnych krajach różni autorzy powtarzali, że to nie ma znaczenia, a moim zdaniem to było ściśle związane z modą na konkretne kosmetyki. Tak jak teraz ma to miejsce z olejami. W ubiegłym roku na wiosnę miałam szaloną ilość nowych pacjentów właśnie po „pielęgnacji” olejami. 

A starzenie się skóry - co poza filtrami możemy robić zapobiegawczo?

Retinol. jeśli chodzi o bazę naukową Cochrane retinol jest numerem jeden jeśli chodzi o nieinwazyjne odmładzanie skóry. Po 30. roku życia - powinno się go stosować zapobiegawczo i jako leczenie uszkodzeń skóry. Zaraz za tym są antyoksydanty, witamina C,  alfabetahydroksykwasy, kwas azelainowy i inne antyoksydanty.

Ale wit. C nie jest chyba taka sama we wszystkich preparatach? 

To prawda, ona ma jedną trudność: jeśli stosuje się ją latem na skórę skłonną do trądziku, to może go wyzwalać. A idealnie byłoby je stosować codziennie rano, szczególnie wiosną i latem.

Ja miałam ze 3 próby, ale każda była nieudana - pojawiało się szczypanie albo podrażnienie. 

To dlatego, że jest problem z niedrażniącymi antyoksydantami o udowodnionym działaniu przeciwstarzeniowym stosowanymi w dermokosmetykach: ogromną rolę odgrywa tu stabilność substancji. Dlatego na pytanie, dlaczego ja mam kupować wit. C, która kosztuje 200 zł, czy 400 zł skoro mogę dostać preparat za 30 nie jest takie proste jak by się chciało. Tylko te droższe kosmetyki zawierają wit. C z „włączonymi” mechanizmami stabilności, dlatego tylko ta ma zdolność wnikania w skórę i zapewnienia efektu terapeutycznego

A co z konserwantami? Robiła Pani doktor szeroko zakrojone badania w tym obszarze. Czy to jest właśnie ten składnik, którego powinniśmy się najbardziej bać?

Właśnie nie. Dopiero po paru latach badań rozumiem to tak: idealnie by było, żeby producenci nie używali wielu konserwantów w jednym produkcie. Jeśli ktoś tak jak ja, uczulony jest np. na na phenoksyetanol to ma naprawdę twardy orzech do zgryzienia. On jest dosłownie wszędzie: w kremach, mleczkach, szamponach i produktach do stylizacji, więc dla mnie rynek produktów szalenie się zawęża. Dodatkowo figuruje w składach zarówno kosmetyków za 600 zł jak i tych za 30 zł. Jeśli chodzi o produkty do włosów, to już jest naprawdę wyższa szkoła jazdy, żeby coś znaleźć. Problem polega na tym, że nie istnieją ani bezpieczne, ani niebezpieczne konserwanty. Jeżeli ktoś jest uczulony na jakiś konserwant, to musimy wiedzieć na jaki, by dostosować odpowiednie leczenie (dotyczy to głównie osób ze skórą wrażliwą). Dlatego tak dużą rolę odgrywa tu diagnostyka.