Skin Fasting – od czego się zaczęło? 

Intermittent fasting, czyli post przerywany, to trend dietetyczny, który wyszedł na przeciw teorii, według której najzdrowsze jest jedzenie posiłków co 3 godziny. Zaczęło się od gwiazd, na przykład Jennifer Lopez czy Beyonce, które w wywiadach opowiadały, że ich dzień jest ściśle podzielony na pory, w których mogą lub nie mogą jeść. Potem stopniowo intermittent fasting zaczęło zyskiwać coraz większą popularność wśród dietetyków i trenerów. Teraz ta metoda stawia pierwsze kroki na terytorium pielęgnacji skóry. Mowa o skin fasting

Skin Fasting – na czym to polega?

Intermittent fasting polega na celowym powstrzymywaniu się od jedzenia przez określoną ilość godzin w ciągu dnia. Najpopularniejszy jest system 16/8, co oznacza, że jemy przez 8 godzin, a “głodujemy” przez 16. Po co? Zdaniem zwolenników tego sposobu nasz układ pokarmowy po prostu potrzebuje przerw. Jeśli przez cały czas dostarczamy sobie składników odżywczych, organizm przestaje nadążać z ich metabolizowaniem, czego efektem jest gromadzenie się w komórkach zbędnych substancji, w tym toksyn. Skin fasting działa na tej samej zasadzie, ale zamiast jedzenia odmawiamy sobie używania kosmetyków oraz drastycznie zmniejszamy ich ilość. 

W sieci możemy znaleźć setki wpisów osób, które wypróbowały trendu skin fasting. Najczęściej są to kobiety koło 30-tki, które zabrnęły w urodowy ślepy zaułek. Latami próbowały przeróżnych rutyn pielęgnacyjnych, wydawały worki pieniędzy na kolejne kosmetyczne hity, by w końcu uświadomić sobie, że stan ich skóry tylko się pogarsza. Trądzik, suche skórki czy nierówny koloryt nie zniknęły, a do listy problemów dołączyły jeszcze pierwsze zmarszczki. W poszukiwaniu ratunku udały się do świetnie recenzowanego i najczęściej bardzo drogiego dermatologa. Postawiona przez niego diagnoza (w dużym skrócie i generalizacji) brzmiała: 

Używa pani zbyt wielu produktów. Pani skóra jest zmęczona i obciążona. Nieprzerwana stymulacja komórek przy użyciu składników aktywnych i okluzyjnych (zamykających wilgoć w skórze) sprawia, że naturalne procesy oczyszczania i regeneracji zwolniły. 

Skin Fasting – jak to zrobić?

Skin fasting ma wiele wspólnego ze skandynawską filozofią pielęgnacji skóry Lagom. Jej sednem jest umiar. Nie chodzi o to, aby nagle odstawić wszystkie zdobycie nowoczesnej kosmetologii, ale rozsądnie sprawdzić, czego tak naprawdę potrzebujemy. Zarówno według Szwedek czy Norweżek, jak i miłośniczek głodówki skóry – są to tylko trzy rzeczy: oczyszczanie, nawilżanie i ochrona przeciw promieniowaniem UV. Poniżej przykładowe produkty, które sprawdzają się w przypadku naszych koleżanek w redakcji.

Nie wiesz, które z produktów na twojej półce działają? Zrób sobie detoks skóry. Najlepiej trzymaj się kilku naprawdę dobrych produktów. Zostaw sobie coś do oczyszczania, krem nawilżający oraz filtr UV. Obserwuj reakcje cery i stopniowo dodawaj nowe produkty lub wymieniaj kosmetyki, które się u ciebie nie sprawdziły. Od czas do czasu zafunduj swojej skórze głębsze oczyszczanie przy pomocy peelingu mechanicznego, enzymatycznego lub kwasów. Jeśli nie wiesz, co będzie najlepsze dla ciebie, sprawdź nasze wpisy o pielęgnacji cery tłustej, suchej i dojrzałej

Gdy poczujesz, że twoja skóra potrzebuje przerwy, po prostu ją sobie zrób. Wiele znanych modelek ma dni, podczas których używa absolutnie minimalną ilość kosmetyków. Świetnym pomysłem jest na przykład jeden wieczór w tygodniu, kiedy po demakijażu nałożysz na twarz tylko lekką i jak najbardziej naturalną mgiełkę. Nie ma też nic lepszego niż dzień bez makijażu. Pamiętaj jednak, aby zawsze przed wyjściem na miasto nałożyć krem, który ochroni twoja skórę przed słońcem oraz zanieczyszczeniami powietrza. 

I na koniec jeszcze jedna porada – pamiętaj, że każda skóra jest inna. Kosmetyk czy rutyna, którą pokochała twoja siostra czy przyjaciółka może zupełnie nie sprawdzić się u ciebie. 

Zobacz też: Naukowcy odkryli nowy, super skuteczny sposób na trądzik!