Dawne, dobre czasy

Kiedyś nie było tabletów, DVD, komputerów ani niezliczonych możliwości atrakcyjnego spędzenia czasu z rodziną poza domem. Były za to rodzinne imprezy w mieszkaniach na tyle maleńkich, że nie znalazłoby się w nich miejsca na ekstra duży monitor telewizora. Trzeba było zadowolić się oglądaniem programów na ekranie nie większym od przeciętnej wielkości monitora komputerowego, a cudem był obraz w kolorze! Mimo to, telewizor przyciągał miliony dzieci o godzinie 19-ej na, nieistniejącą już niestety, Dobranockę. Mogło się walić i palić, ale żadne dziecko nie wyobrażało sobie, aby nie obejrzeć kolejnej przygody sympatycznego Reksia, rozbrajająco naiwnego Misia Uszatka czy zawadiackich Bolka i Lolka. Raz w roku uczestniczyło się w wielkim wydarzeniu miejscowym, tzw. parafialnym odpuście, które było bodaj jedyną szansą na obkupienie się w kolorowe gadżety potrzebne do zabawy. Odpusty były prawdziwym eldorado dla małych i skaraniem dla dorosłych: ci pierwsi domagali się malowanych na złoto lub srebrno pierścionków z oczkami, spinek z kolorowymi biedronkami lub pukawek z twardego plastiku i kapiszonów. Czasem można było na straganie kupić prawdziwe rarytasy, takie jak niezwykły kalejdoskop czy ręczną przeglądarkę slajdów, częściej – przemycane zza wschodniej granicy matrioszki i tzw. wańki-wstańki. Szczytem szczęścia było powąchanie bajecznie kolorowego papierka po kultowej gumie do żucia Donald, bo niewielu stać było na zakup tego luksusu: nie dość, że drogiego, to jeszcze dostępnego tylko w Pewexie. Dla dzisiejszych dorosłych, był to piękny czas na generowanie wspomnień…

Zabiegana teraźniejszość

Dziś jesteśmy zabiegani. Praktycznie od chwili kiedy człowiek pojawi się na świecie, najważniejszym parametrem jest… czas! A właściwie brak tego dobra. Nie ma go na pobudzające wyobraźnię zajęcia i zabawy z rodziną; jest za to czas na przejście kolejnego etapu w grze komputerowej, bo w wirtualnym świecie liczą się przede wszystkim minuty i sekundy! O grze w klasy, wielogodzinnym kopaniu piłki pod blokiem czy bawieniu się aż do zmroku w chowanego na osiedlowym skwerku, można zapomnieć. Nie ma warunków do tego, aby dziecko mogło zatracić się w zabawie, nie myśląc o liczniku pokazującym ilość zdobytych punktów w grze komputerowej. Dostępność sprzętu umożliwiającego przeżywanie wirtualne zamiast rzeczywistego sprawiła, że świat dziecięcej zabawy zmienił się i zawęził - paradoksalnie - do przestrzeni zamkniętej w aplikacjach na smartfonie lub tablecie. Zamiast kultowych dobranocek i bohaterów dziecięcych kreskówek kształtujących pozytywne postawy moralne i etyczne, są postaci epatujące sprawnością i siłą fizyczną, demonstrowaną podczas utarczek z mniej lub bardziej realistycznie wyglądającym wrogiem. Dziś są fejsbuki, twittery i fanpejdże i czy tego chcemy czy nie, to one będą głównymi elementami wspomnień naszych dzieci.

Powrót do czasów dzieciństwa

Trudno jest porównywać świat, który ukształtował wspomnienia pokolenia współczesnych dorosłych i który kształtuje wspomnienia obecnych dzieci. Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, aby pomimo różnicy pokoleniowej i pomimo tak odrębnych realiów dzieciństwa tych dwóch pokoleń, nie zacząć budować wspomnień: tu i teraz. Takich, które będzie można przywołać jako wspólne. Takich, które dają siłę młodym – ponieważ będą mogli wracać myślami do czasów, które kształtowały ich osobowości, i dadzą satysfakcję starszym, kiedy przyjdzie czas przywoływania w pamięci chwil spędzonych z najbliższymi. Sposobów na tworzenie wspomnień łączących generacje jest wiele. Współczesna technika, doświadczenia starszych i kreatywność młodych, to idealne instrumentarium na budowanie czegoś, co przyniesie radość przedstawicielowi każdego pokolenia. Najlepsza jest oczywiście wspólna zabawa i każda okazja ku temu jest dobra! Na przykład Restauracja Pizza Hut na jeden dzień zmieniła się w prawdziwy plac zabaw, gdzie dzieci i ich rodzice mogli spędzić niezapomniane chwile. Było kolorowo i wesoło, z gadżetami z czasów dzieciństwa dorosłych, które jak się okazało, bardzo przypadły do gustu najmłodszym. Te warsztaty pomogły stworzyć dzieciakom i ich rodzicom coś bardzo cennego, a mianowicie wspólne wspomnienia, bo jak powiedział jeden z małych uczestników, wspomnienia to coś, co zostaje na zawsze. Trudno o lepsze podsumowanie i bardziej trafną odpowiedź na pytanie, czym właściwie są wspomnienia? To trochę jak zdjęcia, które wykonuje nasza pamięć, później możemy wywołać je w dowolnym momencie naszego życia, by powiedzieć chociażby wnukom, że to były wspaniałe czasy!