Serum z witaminą C: dlaczego ten superkosmetyk tak często nie działa?

Serum z witaminą C to jeden z tych kosmetyków, których używamy prawie wszystkie. A jeśli nawet nie mamy go w kosmetyczce, to większość z nas słyszała o jego cudownych zaletach. Wciąż słyszymy, że witamina C wspaniale rozjaśnia przebarwienia, rozświetla skórę, poprawia napięcie i jest jednym z najsilniejszych przeciwutleniaczy stosowanych w kosmetykach. A jednak trudno oprzeć się wrażeniu, że pomimo przychylnych recenzji, wiele stosowanych przez nas kosmetyków wcale nie poprawia stanu naszej skóry. A niektóre mogą ją wręcz podrażniać. Dlaczego, choć sięgamy po wysokie stężenia witaminy C renomowanych marek, tak często jesteśmy rozczarowane efektami? Jak mówi Ania Saran Michalczyk z Kliniki Strzałkowski, nie każdy rodzaj witaminy C zastosowanej w kosmetykach jest dla nas odpowiedni.

- Mam w gabinecie wiele klientek, które wycofywały się z witaminy C po krótkim czasie stosowania, ale to wynika głównie z tego, że po prostu ją źle dobrały. Zamiast spektakularnego efektu, który obiecują producenci, miały efekt odwrotny: przesuszenie, czerwone, suche placki, a w niektórych przypadkach podrażniona skóra zaczynała reagować przetłuszczeniem. Większość z nas nie wie, czy stosować witaminę C na dzień, czy na noc – i czy w ogóle powinnyśmy robić to codziennie. Mało kto w ogóle zdaje sobie sprawę z tego, że istnieją różne rodzaje witaminy C - wyjaśnia ekspertka.

Serum z witaminą C: od czego zależy jego skuteczność?

Kupując kosmetyki zazwyczaj wybieramy wysokie stężenia, ale w przypadku serum z witaminą C, więcej wcale nie oznacza lepiej. Wszystko zależy od tego, w jakiej formie występuje ona w kosmetykach, a trzeba wiedzieć, że może występować aż w 7 różnych wariantach! Kierowanie się tylko stężeniem to zatem niekoniecznie dobra droga. Te najwyższe mogą nas podrażniać, a niektóre formy witaminy C są na tyle stabilne, że mają wysoką skuteczność nawet przy 1% stężeniu - mówi kosmetolożka. By sprawdzić, z jaką formą witaminy C mamy do czynienia, musimy zajrzeć do INCI, czyli składu na odwrocie kosmetyku.

Najczęściej spotykaną formą witaminy C jest kwas askorbinowy (Ascorbic Acid), który często występuje w wysokich stężeniach (między 15 a 20%). Jeśli macie serum z takim stężeniem witaminy C, to najprawdopodobniej znajdziecie w składzie właśnie kwas askorbinowy. Drugą często spotykaną formą jest glukozyd askorbylu (Ascorbyl Glucoside). Ten składnik również występuje w wyższych stężeniach, ale jest nieco delikatniejszy od kwasu askorbinowego - mówi Ania Saran Michalczyk.

Kolejna forma, tetraizopalmitynian askorbylu (Tetrahexyldecyl ascorbate), jest bardziej stabilny od poprzednich dwóch form witaminy C. To oznacza, że wystarczy 1% w składzie, by kosmetyk był skuteczny. Ta forma witaminy C jest też najbardziej zbliżona pod względem pH do naszej skóry, dzięki temu jest łagodna i nie powoduje podrażnień.

- Ostatnią formą, która jest teraz bardzo modna - i którą sama testuję - jest amfifilowa witamina C. Jest nie tylko najbardziej stabilna, ale oprócz tego chroni przed światłem niebieskim i jest silnym wzmocnieniem filtrów UVA oraz UVB. Łatwo ją rozpoznać w składzie, bo najczęściej występuje jako etylowana witamina C (Ethyl Ascorbic Acid) - podsumowuje kosmetolożka.

Serum z witaminą C: jaką formę witaminy C wybrać?

Poza stężeniem warto zwrócić uwagę na formułę serum z witaminą C, która może być wodna lub olejowa. Ta pierwsza jest znacznie lżejsza i bardziej odpowiednia dla osób z cerą mieszaną lub tłustą. Z kolei olejową konsystencję docenią osoby z suchą skórą. Ważne jest też pH kosmetyku, chociaż jest ono podawane przez producentów niezwykle rzadko.

- Najpopularniejsza forma witaminy C, czyli kwas askorbinowy ma kwaśne pH i jest najmniej stabilna, ale za to daje najszybsze efekty. To jednak również zasługa dodawanych do niej promotorów przenikania, takich jak glikole czy alkohol. Niestety, często działają one drażniąco. Stosowanie ich codziennie przy tak wysokim stężeniu kwasu askorbinowego działa tak jakbyśmy każdego dnia robiły sobie mini zabieg kwasowy. Możemy nawet doprowadzić skórę do złuszczania - ostrzega ekspertka. - Znacznie mniej drażniące są pozostałe formy witaminy C. Mają łagodniejsze pH, które jest bardziej zbliżone do naturalnego pH skóry. Przy ich stosowaniu, skóra nie powinna się złuszczać, ale najlepiej stopniowo przyzwyczajać skórę do witaminy C i nie stosować jej codziennie. A jeśli pojawi się niepożądana reakcja, po prostu zmieńcie formę tego składnika na delikatniejszą.

Jak dobrać serum z witaminą C do konkretnego typu skóry?

Jeżeli mamy skórę mieszaną, przetłuszczającą się w strefie T lub w kierunku trądzikowej bądź łojotokowej, najlepiej sprawdzi się serum z witaminą C o lekkiej, wodnej formule. Trzeba jednak pamiętać, że jeśli mamy do czynienia z kwasem askorbinowym, to w składzie musi być też promotor przenikania (alkohol lub glikole), więc lepiej nie używać go codziennie.

- Osobiście bardzo lubię ampułki z witaminą C Sesdermy, ale producent jasno określa, że można je stosować maksymalnie dwa razy w tygodniu. Dlaczego? Bo ma wysokie stężenie, niskie pH i glikole w składzie, przez co efekt jest błyskawiczny, ale zbyt częste stosowanie może powodować podrażnienia - mówi Ania Saran Michalczyk.

Jeżeli mamy do czynienia ze skórą normalną, w kierunku suchej lub atopowej, zdecydowanie lepiej sprawdzą się formuły olejowe. Oleje mają pH bardzo zbliżone do naszej skóry, dzięki czemu jej nie podrażniają, a dodatkowo zostawiają na skórze delikatny film, który ogranicza ucieczkę wody z naskórka.

- Często wydaje nam się, że olejowe formuły nie wnikają w głąb skóry, ale to nieprawda. Ich składy chemiczne są tak opracowane, żeby działały skutecznie nie tylko na powierzchni. Jeśli jednak nie wiecie jaką formę wybrać, lub nie chcecie stosować wodnej formuły na glikolach, a olejowa też wam nie odpowiada – stawiałabym na etylowaną witaminę C, która jest rozpuszczalna i w wodzie, i w oleju. Może być więc korzystna zarówno dla cer mieszanych i tłustych, jak również wrażliwych czy naczyniowych - podsumowuje ekspertka.

Obejrzyj cały live na Instagramie z Anią Saran Michalczyk z @Misja Skóra:

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez @kobieta.pl Maj 22, 2020 o 7:59 PDT

Dlaczego to tak ważne, żeby neutralizować wolne rodniki?

Wolne rodniki to cząsteczki, których jest bardzo dużo w naszym organizmie i są nam nawet potrzebne, np. do walki z wirusami. Problem zaczyna się gdy ich liczba zaczyna przeważać nad liczbą antyoksydantów. Jak mówi kosmetolog, każdy wolny rodnik ma niesparowany elektron, który po prostu zaczyna szukać pary, swojej „drugiej połówki”. Jeśli nie ma pod ręką żadnego przeciwutleniacza, będzie sięgać po składniki, które znajdują się w naszym sebum – i w ten sposób uszkodzi tzw. płaszcz hydro-lipidowy, czyli warstwę ochronną otaczającą skórę. Antyoksydanty wzmacniają tę ochronę, ponieważ oddają wolnym rodnikom brakującą cząsteczkę, zapewniając elektronom parę. 

--

Anna Saran - Michalczyk – kosmetolog i pasjonatka pielęgnacji. Na co dzień pracuje w Klinice Strzałkowski, jednej z najbardziej znanych klinik medycyny estetycznej w Warszawie. Po godzinach testuje kosmetyki i pisze o mądrej pielęgnacji na instagramowym profilu Misja Skóra.