"Sala samobójców. Hejter" na Netflixie

Wydawałoby się, że film "Sala samobójców. Hejter" zniknie z ust wszystkich tak szybko, jak zniknął z kin z powodu pandemii. Przypomnijmy, że film Jana Komasy trafił na wielki ekran 6 marca, czyli na kilka dni przed całkowitym zamknięciem instytucji kulturalnych w kraju. Minęło jednak kilka miesięcy, a o "Sali samobójców" wciąż jest głośno. Dlaczego?

Film Komasy trafił bowiem kilka dni temu na zagranicznego Netflixa i od razu zachwycił recenzentów. Co piszą o "Hejterze" światowe media?

"Sala samobójców. Hejter" na Netflixie zachwycił recenzentów

O filmie Jana Komasy napisało między innymi "Variety", "The New York Times" czy "The Washington Post".

Peter Debruge z "Variety" tak recenzuje "Salę samobójców":

Hejter reprezentuje polskie spojrzenie na hollywoodzkie thrillery takie jak "Lęk pierwotny" czy "Podejrzani", ale bez zwrotu akcji, w którym błyskotliwemu underdogowi udaje się wszystkich przechytrzyć. Takie filmy wykorzystują schemat, w którym widzowie nie doceniają tego bohatera. Tu to nie powinno zadziałać (Musiałowski jest bez wątpienia przebiegły), jednak cyniczny, zmuszający do główkowania scenariusz Pacewicza robi robotę i odnosi się do obaw o to, jak łatwo ludzie w dzisiejszych czasach dają się zmanipulować.

Peter Debruge zwraca szczególną uwagę na postać Tomka, granego przez Macieja Musiałowskiego: "Wyglądający niczym obłąkany młodszy brat Michaela Cery, główny aktor Musiałowski gra Tomasza jako socjopatę z nieprzeniknionym wyrazem twarzy - w sytuacjach publicznych. W domu jest bardziej emocjonalny. W samotności słucha potajemnie zdobytych nagrań swojej ukochanej z dzieciństwa i przegląda jej Facebooka, szukając aktualizacji. Rozkleja się i zachowuje się, jakby był na pograniczu samobójstwa".

Przeczytaj także: "Sala samobójców. Hejter" zwycięża w prestiżowym Tribeca Film Festival. Jan Komasa porównany do Sofii Coppoli

Z kolei Brian Tallerico z portalu RogerEbert.com. pyta: "Czy Tomasz to oportunistyczna szumowina czy ofiara kultury internetu, która wyprała go z przyzwoitości? Czy tu trzeba dokonywać wyboru?" Krytyk filmowy docenia Jana Komasę za niezwykłe wyczucie przy przedstawieniu zjawiska, do jakich konsekwencji może doprowadzić internet, który wyzwala w ludziach strach i nienawiść.

Obcowanie z antybohaterami może być wyczerpujące i może być widzom trudno spędzić tyle czasu z kimś tak samolubnym i wzbudzającym nienawiść jak Tomasz. Jednakże, za każdym razem, kiedy zdaje się, że Komasa i Pacewicz zaraz będą wzbudzać względem niego sympatię, robi on coś, przez co wiemy, że oni nie chcą, abyśmy go lubili. I właśnie to czyni ten film tak interesującym.

"To wciągająca opowieść o tym, jak fałsz rozkwita w coraz bardziej zagmatwanych porządkach społecznych. Komasa stworzył wielowarstwowy i pokręcony obraz świata" - pisze z kolei recenzent SocialNews.

"Sala samobójców. Hejter" - głos krytyki

W swoich opiniach nie był tak entuzjastyczny "The Washington Post", który swoją uwagę kieruje w stronę Tomka wykorzystującego do swoich celów poznanego online trolla:

Decyzja Komasy, by ci dwaj mężczyźni mieli ze sobą do czynienia tylko poprzez awatary z gry wideo jest skuteczną metaforą na pokazanie oderwania internetu od rzeczywistości, ale "Hejterowi'" ostatecznie nie udaje się pokazać w Tomaszu człowieczeństwa, co mogłoby być sensem filmu.

Z kolei Glenn Kenny z "The New York Times" pisze:

„Hejter” bardzo często wygląda jak film Krzysztofa Kieślowskiego, który desperacko chciałby dostać się do Hollywood.

Ta ostatnia recenzja jak dla nas jest komplementem, bo który reżyser nie chciałby robić filmów na światową skalę, a Jan Komasa zdecydowanie ma talent i ambicję, co potwierdzają powyższe słowa.

"Sala samobójców. Hejter" - gdzie obejrzeć?

Polscy widzowie jak na razie nie mają co liczyć, że obejrzą "Salę samobójców. Hejter" na Netflixie, ponieważ licencję na emisję filmu w Polsce mają vod.pl i Canal+.

Przeczytaj także: Jan Komasa o swoim nowym filmie dla magazynu "Variety": "Pracuję nad intymnym projektem o moim największym osobistym koszmarze"