Rozszerzone pory - skąd się biorą?

Przede wszystkim ma je każdy z nas - są niezbędne do tego, żeby skóra mogła normalnie funkcjonować. To właśnie tam swoje ujście mają gruczoły łojowe, które pełnią ważną rolę: produkują sebum, czyli naturalną warstwą ochronną skóry. Czy tego chcesz, czy nie - pory są nam potrzebne. Problem zaczyna się wtedy, gdy skóra z jakiegoś powodu nie radzi sobie z martwymi komórkami, które zaczynają "zalegać" na powierzchni. Gdy połączą się z sebum i całą masę zanieczyszczeń z otoczenia, powstanie niezbyt przyjemna substancja, która zaczyna zapychać pory. A ponieważ ma kontakt z powietrzem, ulega utlenianiu - i zmienia kolor na ciemniejszy. Tak w skrócie powstają zaskórniki. Jeśli problem jest świeży, wystarczy zmienić nawyki pielęgnacyjne i zadbać o lepsze oczyszczanie skóry. Ale jeśli żyłaś z nim przez ostatnich kilka lat - będzie ci ciężko zwęzić pory za pomocą domowych kosmetyków. Co zatem możesz zrobić?

Regularnie złuszczaj skórę kwasami

Pamiętaj jednak, że „regularnie” wcale nie oznacza „codziennie”. W złuszczaniu chodzi przede wszystkim oto, żeby pobudzić skórę do autoregeneracji, a nie całkowicie ją w tym wyręczyć. W dodatku zbyt częste traktowanie skóry kwasami może prowadzić do podrażnień i reaktywności. Jaka częstotliwość będzie optymalna? Jeśli korzystasz z preparatów do domowej pielęgnacji, w zupełności wystarczy, jeśli zrobisz peeling raz w tygodniu. Dzięki temu usuniesz z powierzchni skóry nadmiar sebum i martwego naskórka, które są główną przyczyną zapchanych porów i zaskórników. Profesjonalne peelingi o wysokim stężeniu kwasów stosujemy nie częściej niż raz na miesiąc. Zwłaszcza jeśli mają głębokie działanie i powodują silne łuszczenie. Warto też pamiętać, że nie wszystkie kwasy nadają się do stosowania w okresie letnim.  

Stosuj retinol

Pochodna witaminy A jest znana nie tylko ze swoich właściwości przeciwstarzeniowych. Pomaga również uregulować pracę gruczołów łojowych i zmniejszyć widoczność niedoskonałości. Retinol, podobnie jak peeling chemiczny, przyspiesza odnowę komórkową, dzięki czemu szybciej pozbywamy się martwego naskórka, który jest zastępowany „nową” skórą. Efekt? Zdecydowanie gładsza skóra, wyrównany koloryt, zwężone pory – czego chcieć więcej? Stosując retinol pamiętaj o ochronie UV (choć w gruncie rzeczy powinnaś o nią zadbać tak czy inaczej). Swoją przygodę z pochodną witaminy A dobrze jest też zacząć od niższego stężenia. Jeśli jednak zauważysz podrażnienie, zmień retinol na inne retinoidy (np. retinal lub bakuchiol).

Zadziałaj laserem

Rozszerzone pory i zaskórniki to duet, który ciężko wyeliminować, nawet jeśli masz bzika na punkcie pielęgnacji. Jeśli przez dłuższy czas nic z tym nie robiłaś, ciężko będzie im się nagle skurczyć do minimalnych rozmiarów. By skóra odzyskała gładkość, trzeba zadziałać na fibroblasty. Laser frakcyjny pod wpływem ciepła wywołuje mikrouszkodzenia skóry, zmuszając ją do wzmożonej produkcji kolagenu. Dzięki temu staje się ona bardziej zwarta i grubsza, a przez to mniej podatna na rozciąganie i rozpychanie. To dość inwazyjna metoda, a skóra po tym zabiegu potrzebuje przynajmniej kilku dni (do kilku tygodni), żeby dojść do siebie. To jednak jedyny trwały sposób na to, by zwęzić pory i wyrównać powierzchnię skóry.

Bądź pielęgnacyjną minimalistką

Cera ze skłonnością do rozszerzonych porów i zaskórników nie znosi nadmiaru. Zapomnij więc o wieloetapowej pielęgnacji. Im mniej kosmetyków używasz na co dzień – tym lepiej dla twojej skóry. Jeśli tylko możesz, stawiaj na preparaty 2 w 1 (np. krem koloryzujący z filtrem UV). Jeśli nie masz suchej cery, nie musisz w ogóle używać kremu nawilżającego (sprawdź dlaczego) – wystarczy serum i krem z filtrem. Nie noś zbyt ciężkiego makijażu, a bazę stosuj tylko na wielkie wyjścia (a najlepiej wcale). Unikaj silikonów, gliceryny, olejów i innych zapychających substancji, a na etykietach szukaj określenia „niekomodogenne”.

Nie dotykaj twarzy

Wystarczy, że używasz smartfona i piszesz na klawiaturze, by na twoich dłoniach aż roiło się od bakterii. Nie muszę chyba dodawać, że dotykając twarzy mimowolnie przenosisz całą tę zbieraninę na swoją skórę. A najgorsze, co możesz zrobić to wyciskanie krostek i zaskórników. To niemal stuprocentowa gwarancja, że mikroby przedostaną się do głębszych warstw skóry powodując stany zapalne i wypryski. A więc moja droga – ręce przy sobie!