Pierwsze lata twojego życia. Jakie masz z nich wspomnienia? Co przychodzi ci na myśl, gdy słyszysz słowa: ojciec, matka, tatuś, mama? Kogo widzisz, gdy zamkniesz oczy: tyranów, sople lodu czy  przyjaciół? Prawdopodobnie rodzice nadal są dla ciebie bardzo ważni. Chcesz do nich wrócić, przytulić się i od serca pogadać. Albo wręcz przeciwnie - unikasz ich i nie masz zamiaru nigdy więcej oglądać. Wszystko zależy od tego, jak traktowali cię w przeszłości i czy czułaś wtedy ich miłość. Rodzice swoim stosunkiem do ciebie wywarli wielki wpływ na twoją osobowość, poczucie własnej wartości, umiejętność nawiązywania kontaktów, postrzeganie ludzi i świata, a w konsekwencji - także na to, czy jesteś zadowolona z życia.

To od ojca dowiedziałaś się, czego możesz się spodziewać po mężczyznach. Obserwując go przez wiele lat, przekonałaś się na własne oczy, jak zachowuje się facet, który szuka czystej koszuli, stracił właśnie pracę albo dowiedział się o chorobie kogoś bliskiego. Matka, w zależności od tego, czy była cicha i uległa, czy zdecydowana i władcza, "zaprogramowała" w jakimś sensie ciebie. To, jaką jesteś dzisiaj kobietą, w dużym stopniu zawdzięczasz jej. Dla twojego rozwoju równie ważne były relacje między rodzicami. Stały się one wzorem twoich uczuć do późniejszych partnerów. W głowie powstał nieświadomy plan, który realizujesz w dorosłym życiu. Jeśli rodzice umieli stworzyć szczęśliwy związek, twój własny powinien okazać się równie udany.

Może jednak dzieciństwo nie było zbyt różowe i przeszłość tkwi w tobie jak cierń. Już go nie zmienisz, ale masz szansę zmniejszyć skutki, jakie pozostawiło. Twoje dobre samopoczucie wcale nie musi zależeć od tego, jak cię postrzegają rodzice.
Jesteś dorosła, masz swoje życie, nie odpowiadasz za ich uczucia, oczekiwania, plany. Możesz wyznać mamie i tacie, co sprawia ci ból, choć ta rozmowa prawdopodobnie bardziej pomoże tobie, niż zmieni ich stosunek do ciebie. Wciąż odczuwasz przed nimi lęk? Raz na zawsze się z nim pożegnaj. Myśl o tym, czego sama chcesz, i konsekwentnie zmierzaj do wyznaczonego celu. Ktoś mądry powiedział: "Trudne dzieciństwo nie usprawiedliwia, trudne dzieciństwo zobowiązuje".

Otaczali cię zawsze miłością, przyjaźnią i opieką

Czułaś się kochana i szanowana. Mama z uwagą wysłuchiwała zarówno relacji ze szkolnego biegu w workach, jak i opowieści o biedronce, która usiadła ci na rękawie. Tato z zaangażowaniem odpowiadał na wszystkie, nawet najtrudniejsze, pytania. Pokazywał i objaśniał świat. Sadzał cię na swoich kolanach i razem z tobą wodził palcem po globusie, by poznać góry i morza. Rodzice we wszystkim cię akceptowali i wspierali. Gdy znalazłaś dom dla kociaka z piwnicy, byli z ciebie dumni. Choć stawiali granice, mieli do ciebie zaufanie (puścili cię pod namiot już w wieku 15 lat). Pomagali ci wejść w dorosłość, dokonywać samodzielnych wyborów i ponosić ich konsekwencje. Kiedy przepuściłaś w perfumerii pieniądze przeznaczone na buty, nie spodobało im się twoje postępowanie, ale nie skrytykowali cię jako osoby. Zawsze wiedziałaś, że cię kochają i będą kochać bez względu na to, co zrobisz. Sami również potrafili przyznać się do błędu. Przeprosić, gdy sprawili ci przykrość.

Pozytywny kontakt uczuciowy z rodzicami owocuje u ciebie wysoką samooceną. Świetnie radzisz sobie w życiu. Patrzysz na siebie jak na niepowtarzalną jednostkę. Znasz swoje dobre strony i ograniczenia. Nie boisz się samodzielnie podejować decyzji i ponosić za nie odpowiedzialności. Akceptujesz nie tylko siebie, ale i innych. Rozumiesz cudze słabości. Umiesz ułożyć swoje relacje z ludźmi. Jako córka kochających rodziców - potrafisz sama kochać i - być kochaną.

Rada dla ciebie: Jesteś prawdziwą szczęściarą. Nie musisz się zmagać z niszczącymi uczuciami, zaszczepionymi przez ojca i matkę. Bądź jednak czujna. Nic nie jest dane raz na zawsze. Staraj się nie zaprzepaścić wartości, którymi obdarzyli cię rodzice. Pielęgnuj w sobie wyrozumiałość, podtrzymuj samoocenę.

Stale kontrolowali cię i krytykowali na każdym kroku

Rodzice zachowywali się jak belfrzy. Przepytywali cię, sprawdzali: mama zaglądała do szafek, czy ubrania poskładane pod linijkę, ojciec rozliczał z każdej minuty spóźnienia. Przyjemność sprawiało im łamanie twojej woli. Od godziny próbowałaś "zmęczyć" znienawidzoną owsiankę, ale wciąż słyszałaś ostre: "Dopóki nie zjesz, nie odejdziesz od stołu!". Ganili cię i zawstydzali. Wiecznie byli niezadowoleni. Jeśli dostałaś piątkę, kręcili nosem, że nie szóstkę. Chcieli, abyś żyła zgodnie z ich planem. Wysłali cię na medycynę, a nie na twoją wymarzoną psychologię. Zamiast zachęcać cię do samodzielnego działania i uczenia się na własnych błędach, nie pozwalali być sobą.

Teraz, gdy jesteś dorosła, rodzice mogą nadal wydawać ci się niezastąpieni. Często prosisz ich o radę, bo nie potrafisz odróżnić swoich potrzeb od ich oczekiwań. Wykonujesz ich dyrektywy, by uniknąć poczucia winy. Czujesz się bezradna, niesamodzielna, nieprzystosowana. Boisz się, że jeśli uda ci się zostać osobą niezależną, mogą krytykować twoje dorosłe decyzje, a nawet odebrać ci swoją miłość. Masz niskie poczucie własnej wartości. Możesz czuć się ofiarą losu, żywić przekonanie w rodzaju: "w życiu czeka mnie tylko cierpienie", "tak naprawdę z niczym nie daję sobie rady".

Rada dla ciebie: Powinnaś pracować nad swoją samodzielnością. Nie opieraj się na zdaniu innych, a zwłaszcza nie pozwalaj rodzicom wścibiać nosa we własne sprawy. To twoje życie i twoje wybory. Dla ułatwienia zacznij od decydowania o małych, codziennych sprawach, np. kupić czerwone czy niebieskie zasłonki, wyjechać na weekend czy zostać w mieście? Te trudniejsze decyzje przyjdą z czasem.

Jedno z nich było nieobecne

Rodzice się rozeszli albo jedno z nich zmarło. Było ci przykro, gdy koleżanka opowiadała, że tata nauczył ją pływać i jeździć na rowerze. Twojego - nie było. Nie umiałaś się też znaleźć  w towarzystwie kolegów, bo wychowywana tylko przez mamę, nie miałaś w domu próbki relacji męsko-damskich. Albo przeżywałaś brak mamy, gdy potrzebowałaś się wyżalić czy popisać na szkolnym przedstawieniu. I to współczucie koleżanek, że jej nie masz?

Nieobecność jednego z rodziców pozostawiła w twoim życiu próżnię. Bardzo przeżyłaś tę stratę. Być może nadal reagujesz na nią wycofywaniem się z bliskich związków. Nieustannie przeżywasz strach przed porzuceniem. Wolisz zrobić to pierwsza. Jeśli ojciec oszukiwał matkę, mogło powstać w tobie przekonanie: "Mężczyznom nie należy ufać, nie można na nich polegać". Przenosisz gniew i nieufność do swojego ojca na innych mężczyzn i wolisz być sama niż z byle kim. Albo wręcz przeciwnie - wybierasz nieodpowiednich partnerów i trwasz przy nich bez względu na to, jak cię traktują. Tylko po to, by np. twojemu dziecku nigdy nie zabrakło ojca. A może interesujesz się dużo starszymi mężczyznami? Podświadomie szukasz w nich ojca, a co się z nim wiąże opieki, wsparcia i poczucia bezpieczeństwa.

Rada dla ciebie: Uważaj, by nie wykorzystywać innych ludzi jako lekarstwa na poczucie pustki, którą podświadomie odczuwasz. Nie da się zastąpić kimś innym nieobecnego rodzica i zapełnić w ten sposób emocjonalnej dziury. Powinnaś raczej powiedzieć sobie: "Brakowało mi matki (ojca), czułam jej (jego) nieobecność i mam o to żal, ale kocham ją (go) i jestem wdzięczna za życie". Pożegnaj się z przeszłością, nie rozdrapuj ran. Zacznij żyć teraźniejszością. Będzie ci łatwiej.

Krzyczeli na ciebie z byle powodu

Na każdym kroku nie szczędzili ci uszczypliwości i sarkazmu. Uczyłaś się do późna w nocy, a ojciec twierdził, że i tak pozostaniesz głupia. Włożyłaś krótką spódnicę, matka wrzeszczała, że wyglądasz jak ladacznica. Nie doceniali cię. Kiedy nauczyłaś się obsługiwać komputer, usłyszałaś, że każde dziecko to potrafi. Być może rodzice sami mieli o sobie niskie mniemanie i dowartościowywali się twoim kosztem. Wyładowywali też na tobie (i na sobie nawzajem) własne negatywne emocje. Gdy nie wyszło coś w pracy, w domu urządzali i tobie, i sobie piekło. Nie tylko znieważali cię słownie, ale zdarzyło im się użyć siły fizycznej. Jeśli zauważyli, że ktoś cię chwali np. za zdolności aktorskie, podwajali siłę swoich ataków,  tym gorliwiej cię upokarzali?

Możesz mieć teraz zaburzoną wizję własnej osoby. Z jednej strony posiadasz poczucie nieograniczonych możliwości i przekonanie: "Jestem kimś wyjątkowym, pozostali są gorsi". Z drugiej strony wciąż towarzyszy ci przerażenie: "Inni dowiedzą się, jaka jestem naprawdę". Nie umiesz trafnie ocenić własnych dokonań ani się nimi cieszyć. Twoje dobre samopoczucie uzależnione jest od osiągnięć. Nie wierzysz w swoje możliwości. Ponieważ nigdy nie doświadczyłaś ze strony rodziców ciepła ani bliskości, cierpisz też na brak poczucia bezpieczeństwa.

Rada dla ciebie: Postaraj się popracować nad wzmocnieniem wiary w siebie. Pomyśl, co dziś zrobiłaś na tyle dobrze, że możesz być z siebie zadowolona. Zapisuj swoje osiągięcia i nagradzaj się za każdą rzecz, którą uda ci zrealizować. Jeżeli chwalenie siebie samej sprawia ci trudność - zmień perspektywę. Popatrz na siebie na przykład oczami przyjaciółki. Będzie ci łatwiej złapać właściwy dystans.

Nie zauważali twojej osoby i nie okazywali ci uczuć

Ojciec nie zwracał na ciebie uwagi, ignorował twoją obecność. Matkę zajmowały jej własne ważne sprawy. Ty wchodziłaś im niemal pod nogi, by zostać zauważoną, a oni i tak traktowali cię jak powietrze. Im bardziej cię odrzucali, tym mocniej starałaś się zaskarbić ich uczucia. Przynosiłaś z przedszkola ciastka ukryte w kieszonce, byle tylko sprawić rodzicom przyjemność. Rysowałaś najpiękniej jak umiałaś, z nadzieją na pochwałę. Oni, niestety, pozostawali niewzruszeni jak krzesło w twoim pokoju. Jeśli dodatkowo opędzali się od ciebie słowami: "Nie przeszkadzaj mi!", nabierałaś przykrego przekonania, że nie powinnaś istnieć, jesteś jakaś nieważna, niewystarczająca.

Dlatego w dorosłym życiu nieustannie zabiegasz o akceptację. Wydaje ci się, że zdobędziesz uczucia innych, jeśli będziesz kimś nadzwyczajnym. Ciągle więc sprawiasz ludziom przyjemności, nie potrafisz odmawiać, bierzesz na siebie za dużo obowiązków. I choć wcale nie najlepiej się z tym czujesz, to perfekcyjnie kontrolujesz swoje reakcje. Tak bardzo panujesz nad wyrażaniem złości, że jest ona postrzegana przez innych jako żal lub smutek. Ale frustracja wciąż w tobie narasta.

Rada dla ciebie: Aby móc spojrzeć z szacunkiem w lustro, weź odpowiedzialność za swoje wybory, otwarcie wyrażaj uczucia, a przede wszystkim naucz się odmawiać. Powiedz: "Nie" i nie usprawiedliwiaj swojej decyzji. Nie daj się wykorzystywać, sama też poproś o pomoc, gdy jej potrzebujesz. Nie uzależniaj poczucia własnego szczęścia i sukcesu od akceptacji innych, ale też nie czuj się winna, gdy ktoś się o ciebie troszczy - jesteś tego warta!

Monika Szekla