Rajmund Ziemski poprzez konsekwentnie realizowany sposób obrazowania, tj. intuicyjny, pogłębiony i niedosłowny, zapewnił sobie ważne miejsce wśród malarzy „nowoczesnych”. Debiutował na słynnej wystawie „Przeciw wojnie - przeciw faszyzmowi” w warszawskim Arsenale 1955 roku. Tym, co wyróżniało Ziemskiego, była formuła „pejzażu”, którą kontynuował przez kilka dekad. Pracował długimi seriami, powtarzając często ten sam motyw z nieznacznymi odstępstwami kompozycyjnymi, kolorystycznymi i fakturalnymi.

Obrazy z lat 90. był swoistym odejściem artysty od typowego dla niego, malarstwa materii, w których nie było już subtelnych przejść kolorystycznych, nawarstwień farby, reliefowej faktury. Pozostała synteza koloru i znaku. Twierdził, że jego obrazy: „nie mówią o urokach świata, a przestrzegają przed najgorszym, przed obłędem, przed dehumanizacją. Tak rozumiem swój obowiązek, swoją współodpowiedzialność człowieka za to, co się na tym najlepszym ze światów dzieje”. Ponieważ dzieło sztuki musi być zgodne z pewną rzeczywistością, można próbować odczytać „Pejzaż lat 90.” jako profetyczną wizję tego co miało nastąpić. 

Malując swoje obrazy, z początkiem lat 90. Ziemski rozpoczynał już sześćdziesiąty rok życia. To nie transformacja ustrojowo-gospodarcza, otwierające się wrota barwnego kapitalizmu, ani nagłe odnalezienie spokoju - którego wcale nie szukał - wpłynęły na kształt jego późnego malarstwa. Obrał jedynie inny sposób, odmienną możliwość obrazowania - intensywną, głośną, niemal wykrzyczaną. Dążył do nadania sensu i urzeczywistnienia swojego widzenia świata. Język malarstwa pozostaje językiem i sposobem komunikacji. Dlatego też, wystawa Rajmunda Ziemskiego pt. „Pejzaż lat 90.” jest pretekstem i próbą odczytania znaczeń jego późnych obrazów w kontekście aktualnej sytuacji polityczno-społecznej, zarówno Europy jak i całego świata. Niepokój, który nam towarzyszy, mógł być tym samym niepokojem, który towarzyszył artyście. W tym niepokoju, w jego obrazach, niewątpliwie można dostrzec prawdę i piękno. Rozumiana w tym kontekście wystawa, nie ma być podsycaniem tegoż niepokoju, a skierowaniem uwagi na nasz własny „pejzaż wewnętrzny”.