Tragiczna śmierć Basi Kosmal - córki Barbary Brylskiej

Jest wczesny ranek 15 maja 1993 roku. Na trasie Łódź – Warszawa pojawia się Fiat 126P. Kierowcą samochodu jest Xawery Żuławski – syn znanego reżysera Andrzeja Żuławskiego. Obok niego w aucie siedzi piękna, młoda dziewczyna. To Basia Kosmal, córka Barbary Brylskiej - legendy polskiego kina, nazywanej przez prasę „polską Brigitte Bardot” oraz znanego ginekologa Ludwika Kosmali. Para wraca z planu etiudy filmowej „Fałszywy autostop”. Auto sunie spokojnie drogą z odpowiednią prędkością. Droga jest pusta. Fiat 126P zbliża się do podwarszawskim Brzezin.

„To wypadek, który nie powinien się wydarzyć” – mówili zszokowani policjanci, którzy dotarli na miejsce. Jak wynikało z ustaleń policji, Xawery Żuławski na ułamek sekundy stracił panowanie nad kierownicą i wpadł w poślizg, z ogromną prędkością uderzając w drzewo.
- Zmieniałem kasetę w magnetofonie. Drzewo - wspominał po latach Xawery Żuławski w rozmowie na łamach „Playboya”. To była chwila, nie było czasu na jakąkolwiek reakcję. Xawery Żuławski wyszedł z wypadku bez szwanku. Basia Kosmal w wyniku obrażeń wewnętrznych umarła na miejscu.

Barbara Brylska na zawsze zapamięta ten moment: jest 11:10, podnosi słuchawkę telefonu, po drugiej stronie nieznajomy głos: „Dzwonię ze szpitala w Brzezinach. Basia Kosmal nie żyje, zginęła w wypadku samochodowym”.

Barbara Brylska: "Moje serce wciąż krwawi"

- Moje serce wciąż krwawi tak samo – przyznała po latach w jednym z wywiadów Barbara Brylska, wspominając najtragiczniejszą chwilę w swoim życiu. Nigdy nikomu nie życzyła takiego cierpienia. Aktorka przyznała po latach, że nie wie, czy żyłaby dzisiaj, gdyby nie jej młodszy syn Ludwik.

 - Na początku w ogóle to do mnie nie dochodziło. Chciałam umrzeć. I kiedy w strasznej rozpaczy krzyczałam, że nie chcę już dłużej żyć, podbiegł do mnie Ludwik, mój syn. I powiedział: "Mamo, nie umieraj. Żyj dla mnie” – wspominała Barbara Kosmal w rozmowie z Faktem.

Barbara Kosmal - kim była?

Kim byłaby dzisiaj Basia Kosmal, gdyby żyła po dziś dzień? Jak wynika z powyższych wydarzeń, niczego w życiu nie możemy być pewni, ale warto podkreślić, że wiele osób wróżyło Barbarze Kosmal wielką karierę.

Basia Kosmal po raz pierwszy zagrała w filmie, mając zaledwie 15 lat, w 1988 roku. Matka i córka wystąpiły razem w kostiumowym filmie „Czas pełni księżyca”, który był kręcony na Litwie.

Jako 17-latka była modelką na pokazie francuskiego projektanta Daniela Hechtera, który odbył się w Warszawie. Młodziutka Basia Kosmal chodziła po wybiegu obok takich sław polskiego modelingu, jak Małgorzata Niemen, Katarzyna Butowtt czy Barbara Milewicz. Szybko zaczęła współpracę z francuską agencją modelek The Marilyn Agency. Na początku 1993 roku wyjechała do Tokio, gdzie współpracowała z japońską agencją modelek Satoru. Na 29 maja 1993 roku miała zaplanowany lot do Nowego Jorku. Aktorka i modelka Liza Machulska (była żona Juliusza Machulskiego) załatwiła jej 3-miesięczny kontrakt z nowojorską agencją modelek. Do Polski wróciła wczesną wiosną 1993 roku, by jednocześnie kontynuować karierę aktorską.

Jesienią 1991 roku Basia Kosmal rozpoczęła zdjęcia do filmu „Motyw cienia” Michała i Jóżefa Skolimowskich. Premiera filmu odbyła się we wrześniu 1993 roku, już po śmierci Basi Kosmal. Podobnie było z etiudą jugosławskiego (dziś chorwackiego) reżysera Denisa Delicia „Fałszywy autostop”. Jej premiera odbyła się w 1995 roku. Niewielki dorobek? Być może, ale pamiętajmy, że Basia Kosmal w dniu śmierci miała 20 lat.

Co ciekawe, gdyby nie tragiczny wypadek, to właśnie ona zagrałaby rolę Heleny Kurcewiczówny w ekranizacji „Ogniem i mieczem” Jerzego Hoffmana. Ostatecznie jednak tę rolę otrzymała Izabella Scorupco, a film powstał w 1999 roku.
 
- Zdążyła zagrać w dwóch filmach. Miała też grać Helenę w "Ogniem i mieczem". Niestety nie zdążyła. Kiedy film był gotów, nawet nie poszłam na premierę. Nie wytrzymałabym tego psychicznie – opowiadała Barbara Brylska w rozmowie z Faktem.

Basia Kosmal ze swoją ponadprzeciętną urodą i aktorskim talentem mogła osiągnąć bardzo wiele. „Głupia śmierć” - niespodziewana i niezrozumiała - przekreśliła wszystko.

ZOBACZ TEŻ:

Śmierć Basi Kosmal - przypadek czy fatum?

Znając historię tragicznego wypadku Basi Kosmal, wiele osób doszukuje się w niej wpływu sił nadprzyrodzonych. We wspomnieniach Barbary Brylskiej można znaleźć informację, że nad jej córką od zawsze krążyło fatum. W dniu poczęcia Basi Kosmal jej rodzice jechali trasą z Łodzi do Warszawy (przypadek?). Padał deszcz, a zła pogoda utrudniała jazdę samochodem. W pewnym momencie samochód Barbary Brylskiej i Ludwika Kosmali wpadł w poślizg. Parze cudem udało się uniknąć czołowego zderzenia z autem jadącym z przeciwnej strony, które natychmiast zareagowało i tym samym wylądowało w rowie. Nikomu nic się nie stało, choć samochód był mocno zniszczony.

- Wyszliśmy z tego cało i fetowaliśmy tego wieczoru uszczęśliwieni – wspominała Barbara Brylska w książce „Barbara Brylska w najtrudniejszej roli" B. Rybałtowskiej.


Basia Kosmal przyszła na świat niespełna 9 miesięcy później. Choć od tragicznego wypadku minęły lata, wiele osób wciąż pamięta piękną i pełną życia dziewczynę, przed którą świat stał otworem. Każdego roku w rocznicę śmierci Basi Kosmal, Barbara Brylska zamawia Mszę za duszę córki. Organizuje również projekcję filmów, w których debiutowała zmarła Basia Kosmal. To spotkanie z najbliższymi, dzięki którym Barbara Brylska przetrwała te wszystkie lata. Jak wspominała wielokrotnie, to rodzina i przyjaciele byli lekarstwem na niewyobrażalne cierpienie po stracie ukochanego dziecka.

PRZECZYTAJ TAKŻE:

Xawery Żuławski o śmierci Basi Kosmal

Śmierć Basi Kosmal odcisnęła piętno nie tylko na życiu Barbary Brylskiej i jej rodziny. Tragiczny wypadek pod Brzezinami raz na zawsze zmienił także życie Xawerego Żuławskiego.

- Co mogłem zrobić wobec tego, co się stało? Zmienić siebie i mogłem zrobić film i nie udawać przed nikim, że to się nie zdarzyło – tłumaczył po latach Xawery Żuławski w wywiadzie dla magazynu „Playboy”.

- Wypadek był pierwszym wydarzeniem w moim życiu, które mną dogłębnie wstrząsnęło i na zawsze pozostawiło swoje piętno. Chaos był moim pierwszym filmem w życiu. Dlatego te dwie historie musiały się połączyć. Próbowałem pokazać, czym jest wypadek, jakie to wielkie zaskoczenie i tragedia. Wszystko jest tam pokazane jeden do jednego - mówił reżyser, którzy w swoim pierwszym filmie „Chaos” bezpośrednio odniósł się do tego, co wydarzyło się pamiętanego 15 maja 1993 roku w drodze powrotnej do Warszawy. „Chaos” to był hołd złożony Basi.

- Robiłem film o życiu, nie o wypadku. A w moim życiu zdarzył się wypadek. Tragiczny, choć mi się nic nie stało. Nawet nie byłem w szpitalu – wyjaśniał Xawery Żuławski. Bez wątpienia śmierć przyjaciółki wywarła ogromny wpływ na to, jakim dzisiaj jest człowiekiem i jakim reżyserem.
 - Śmierć Basi sprawiła, że zacząłem inaczej patrzeć na siebie i na świat. […] W moim poczuciu ona w jakimś sensie oddała za mnie życie – kontynuował swoje wspomnienia w kolejnym wywiadzie.
- W wypadku zginęła też część mnie. Jedna chwila zmieniła wszystko. Gdyby nie tamto wydarzenie, pewnie nie rozmawiałbym z panią. Prowadziłem naprawdę rockandrollowe życie. Robiłem wszystko, co niedozwolone i głupie. Balansowałem na granicy, kilka razy byłem poza nią. Od wypadku cały czas staram się udowodnić, że wyszedłem cało po coś. Może po to, by żyć sensownie? – wyjawił w rozmowie na łamach „Twojego Stylu”.

Xawery Żuławski nigdy nie unikał odpowiedzialności za tragiczny wypadek. Nie chciał i nie umiał zapomnieć o tym, co wydarzyło się w Brzezinach. Barbara Brylska po śmierci córki stopniowo usunęła się w cień. Rzadko pojawia się publicznie. Od lat nie widzieliśmy jej ani na małym, ani na dużym ekranie.
Czy Barbara Brylska przebaczyła Xaweremu Żuławskiemu? Wydaje się, że nastąpiło to niemal od razu. Już w dniu śmierci Xawery Żuławski pojawił się w mieszkaniu aktorki. Z ich wspomnień wynika, że padli sobie w ramiona. W jednym z wywiadów Barbara Brylska przyznała, że nie ma do Xawerego Żuławskiego pretensji i wie, że już zawsze będzie w nim to okrutne poczucie winy za wypadek, który – jak wszystko na to wskazuje, był naprawdę wypadkiem, tragicznym zrządzeniem, a może chichotem losu…