Doctor Ashtanga opowiada o pracy abortera

Doctor Ashtanga, która obecnie zrobiła sobie przerwę w pracy, przez 6,5 roku pracowała w na oddziale Położnictwa i Perinatologii, przez większość czasu w krakowskim Szpitalu Uniwersyteckim na ulicy Kopernika. Na tym właśnie oddziale, we wspominanej przez nią sali nr 4 przeprowadzano aborcje.

Doctor Ashtanga opowiada, że zabiegi terminacji ciąży odbywały się we wtorki i były to zmiany, które chętnie brała. W swoim długim wpisie opowiada o historii jednej ze swoich pacjentek.

„Jak ona może? Widać, że się starała o ciążę, a teraz tak o — terminuje? Już wcale taka młoda nie jest... I jeszcze chce leki przeciwbólowe? Niech cierpi — sama wybrała.” Wczytywałam się dalej. Z moich przypuszczeń, które wtedy miałam za pewnik, potwierdziło się, że tak, owszem, starała się. Ciąża I tyg 39+2-poród martwego płodu ( po sekcji zwłok nie stwierdzono przyczyny zgonu). Kolejne ciąże poronione w 8, 12 i 16 i 20 tygodniu.

Przypuszczenia lekarki niestety się potwierdziły. Kobieta pragnęła mieć dziecko, mimo to zdecydowała się na aborcję, jak się okazuje – z miłości.

Opowiedziała mi o każdej ciąży. O każdej nadziei rodzącej się w sercu po ujrzeniu dwóch pasków na teście ciążowym i o każdym z 5 pogrzebów, obdzierającym ją z fragmentów organu po lewej stronie klatki piersiowej. Tym razem sama się na to zdecydowała. Czemu? Płód miał liczne wady, całościowo układające się w trisomię 13 pary chromosomów- zespół Patau. Potwierdzone w badaniu płynu owodniowego. Dzieci z takim rozpoznaniem, jeśli nie dojdzie do obumarcia wewnatrzmacicznego, w większości przypadków nie dożywają roku. Nie wychodzą ze szpitala. Nie uśmiechają się. Nie siadają. Tylko CIERPIĄ! Podłączone do aparatów wspierających oddychanie i sondy żołądkowej w neonatologicznych inkubatorach. Nie chciała dla niego takiego losu. Przepraszam, dla Madzi nie chciała. Bo to była dziewczynka. Bo to nie chodzi k***a o „nieszanowanie życia poczętego”.

Zobacz też: Protest Ogólnopolskiego Strajku Kobiet. Co czują kobiety, które wychodzą na ulice?

Zobacz też: Mołek, Ostaszewska, Rubik, Trzaskowska, Środa, Frycz, Lis, Nogaś komentują wyrok TK: "To wyrok na nasze córki"

Doctor Ashtanga przytacza historie jednej z kobiet, ale zaznacza, że w ponad sześcioletniej pracy podobnych tragedii było o wiele więcej. Porusza również często podnoszony w dyskusji problem szacunku do poczętego życia. Opowiedziany przez nią dramat jest dowodem na to, że szacunek i miłość mogą mieć wiele twarzy.

Historie mogę mnożyć, bo wtorki były przeze mnie chciane i brane. W każdej niezależnie od przyczyny jest ocean cierpienia i bólu. Żalu, wściekłości, pretensji, bezsensowności, zła. Zmienia to kobietę na zawsze.

Wyznaje również, że lata przeprowadzania aborcji także ją zmieniły na zawsze, jej zdaniem na lepsze. Pozwoliło jej to uświadomić sobie, że praca, jaką wykonuje, jest rodzajem służby, której chce się poświęcić dla dobra swoich pacjentek.

Zrozumiałam, że to nie chodzi o mnie, że ja tam jestem dla niej. Żeby przeprowadzić ją przez piekło w bezpieczny, możliwie łagodny sposób. Zgodnie z najnowszymi wytycznymi. Łamiąc zasady pozwolić partnerowi zostać na noc, bo tak- czasami indukcja poronienia trwa kilka dni. Bo ch*j to, kogo obchodzi, co ja myślę (jeju, jak dobrze, że już tak nie mam). Bo to, co robię to służba. A to, co dostaję to niewymiarowe i słodko grzejące od wewnątrz poczucie spełnienia.

Na koniec lekarka zostawiła ważne przesłanie dla nas wszystkich. Apeluje byśmy nigdy, pod żadnym pozorem nie oceniali innych ludzi.

Jeśli kiedyś, obojętnie czemu i gdzie, złapiesz się na ocenianiu kogoś (nawet psa czy komara), zatrzymaj się i pomyśl: co ja kurwa wiem? I zostań z tym chwilę, w ciszy i z oddechem. Tyle. Tulę. Dziękuję.

ZOBACZ TEŻ: Aborcja w 2019. Ministerstwo Zdrowia podało liczby

Zobacz też: Będzie nowelizacja przepisów o aborcji w Polsce. Czego możemy się po niej spodziewać?

Byłam takim aborterem. Piszę o tym w czasie przeszłym nie dlatego, że przeszłam na „jasną stronę mocy”, ale z uwagi na...

Opublikowany przez Doctor Ashtanga Piątek, 4 września 2020

Doctor Ashtanga: reakcje na posta

Wpis lekarki wywołał poruszenie w sieci. Wiele osób podziękowało za ważne i poruszające słowa. Posypały się również negatywne komentarze. Niedługo po opublikowaniu swojego wyznania Doctor Ashtanga wrzuciła posta, w którym ironicznie komentuje, że doczekała się swojego pierwszego mema, w którym ktoś krytykuje to, ile wsparcia dostała za „zabicie człowieka”.

Doczekałam się swojego pierwszego mema! Chyba szybciej niż Ewa Chodakowska Anyway, zbiłabym z nią piątkę jakbym miała...

Opublikowany przez Doctor Ashtanga Poniedziałek, 7 września 2020

Co sądzicie o wyznaniu Doctor Ashtangi? Czekamy na wasze opinie.

ZOBACZ TEZ: "Czekali, aż płód sam obumrze, i tak się w końcu stało" - wstrząsające historie kobiet, które zderzyły się z brakiem zrozumienia i pomocy