Czym różni się szczoteczka soniczna od elektrycznej?

Darujmy sobie wstępy o konieczności dbania o higienę jamy ustnej, bo to że należy szczotkować zęby i korzystać z nici dentystycznej (lub irygatora) przynajmniej dwa razy dziennie jest jasne jak Słońce. Pytanie, jak robić to wygodniej i efektywniej! Pierwsza myśl - szczoteczka elektryczna, która można powiedzieć w dużej mierze wyparła szczoteczki manualne bagatela 15 lat temu, druga myśl - szczoteczka soniczna, która rozpycha się na półkach sklepowych w zasadzie od niedawna. Okazuje się, że ta druga, to też rodzaj szczoteczki elektrycznej, ale w przeciwieństwie do swojej poprzedniczki, do oczyszczania jamy ustnej wykorzystuje fale akustyczne. W dużym uproszczeniu - szczoteczka soniczna pulsując, wprowadza w drgania zarówno zanieczyszczenia, jak i wodę z pastą do zębów, dzięki czemu czyści zarazem skutecznie, jak i delikatnie.

Szczoteczka soniczna Panasonic EW-DM81-w

Do tej pory używałam zamiennie szczoteczki manualnej z elektryczną, w zależności od aktualnego kaprysu moich wrażliwych dziąseł. Testowanie Panasonic EW-DM81-w był więc moim pierwszym razem z technologią soniczną. Na początek kilka słów opisu od producenta, z którego dowiadujemy się, że ten model urządzenia wykonuje 31000 drgań na minutę (dla porównania: szczoteczki obrotowe wykonują około 8000 ruchów, a szczoteczką manualną jesteśmy w stanie zrobić tych ruchów jedynie 200), jest wodoodporny i w zestawie posiada specjalną końcówkę do czyszczenia kieszeni przyzębnych. Świetnie, ale mnie interesują jeszcze dwa parametry: timer (na szczęście jest - szczoteczka pauzuje co 30 sekund) i czas pracy na jednym ładowaniu, który jak się okazało wynosi do 30 minut. 30 minut może nie brzmi imponująco, ale uświadamiając sobie, że jedno mycie trwa 2 minuty, okazuje się, że wystarczy ładować ją tylko raz na tydzień.

 

Szczoteczka soniczna Panasonic: nasze wrażenia 

 

Pierwsze wrażenie od razu na plus - Panasonic EW-DM81-w jest smukła, lekka i poręczna - wygląda jak trochę większa szczoteczka manualna z przyciskiem i trzema kontrolkami. Dla mnie to zaleta, bo w końcu to szczoteczka do zębów, a nie najnowszy smartfon czy inny gadżet z kosmiczną technologią. Byłam ciekawa testu właściwego, bo jak wspomniałam wcześniej, mam wrażliwe dziąsła i często szczoteczki elektryczne są dla mnie zwyczajnie zbyt „agresywne”. W tym przypadku było inaczej, a co mi się szczególnie podoba, to to, że urządzenie oferuje dwa tryby - normalny (Normal) i delikatny (Soft), gdzie nawet przy wyborze normalnego pulsacje „rozkręcają” się przez pierwsze dwie sekundy po uruchomieniu, dzięki czemu zęby i dziąsła nie przeżywają szoku, a kropelki pasty nie lądują na koszuli i lustrze.

Po kilku dniach używania szczoteczki sonicznej Panasonic mogę powiedzieć, że raczej nie mam ochoty wracać ani do szczoteczki obrotowej, a tym bardziej do manualnej. Dlaczego? Soniczna jest bardzo wygodna i jakkolwiek to zabrzmi - mam wrażenie, że zęby, przestrzenie międzyzębowe są po prostu dokładniej umyte. Dzięki temu, że główka posiada bardzo drobne włosie, łatwo dotrzeć w różne zakamarki (na przykład wyszczotkować nieszczęsne ósemki) bez przesadnego gimnastykowania się przed lustrem. Wibracje powodują też, że nie muszę mocno naciskać włosiem na powierzchnię zęba, co w podczas mycia innymi szczoteczkami powodowało podrażnienie dziąseł. Na koniec - względy higieniczne - szczoteczka jest w całości wodoodporna więc można śmiało opłukiwać ją bieżącą wodą po każdym użyciu.