Jak podejść do zabiegu powiększania ust? Czy warto zainwestować w powiększanie ust kwasem u lekarza? Ile trwa sam zabieg i jak będziemy wyglądać bezpośrednio po nim zapytałam doktor Joannę Kuschill-Dziurdę z Kliniki Dr Kuschill Medestetis.

Czy powiększanie ust jest procesem odwracalnym?

Jeśli podaje się kwas hialuronowy w usta to jest to proces generalnie odwracalny, ponieważ kwas hialuronowyjest z czasem rozkładany przez enzym, który mamy w organizmie - hialuronidazę. Wszystko zależy od preparatu - najczęściej dzieje się to w ciągu sześciu, dwunastu miesięcy. Natomiast prawdą jest też, że często pod wpływem kwasu hialuronowego dochodzi do pewnego rodzaju rozrośnięcia tkanek, czasami dochodzi też do pobudzenia tworzenia kolagenu.

Czyli to jest taka stymulacja?

Tak, jest to lekka stymulacja. Szczególnie jeśli tego kwasu hialuronowego jest podane bardzo dużo, organizm wtedy wtórnie powoduje lekki przerost i powiększenia ust, więc u pacjentek, które miały podawane lata temu kwas hialuronowy (mimo, że substancji już dawno nie ma), usta mogą już zostać większe. Istotny jest również rodzaj preparatu – ważne aby był z pewnego żródła, sprawdzony przez lata i co najważniejsze aby był podany wprawną ręką.

Usta większe, ale nie nienaturalne?

Nie zazwyczaj nie, chyba, że ktoś podaje duże ilości kwasu. Mówimy o przewlekłym, częstym podawaniu.

Takim, powiedzmy, co pół roku?

Tak albo częściej.

Czy zabieg powiększania ust jest bezpieczny?

Zabieg generalnie, jeśli jest wykonywany przez lekarza, jest bezpieczny. Osobiście zawsze robię zabiegi kaniulą, czyli tępo zakończoną igłą, także nie ma ryzyka, że uszkodzę jakieś naczynie. Oczywiście zawsze istnieje ryzyko uciśnięcia jakiegoś naczynia przy bardzo dużej ilości podanego kwasu hialuronowego, ale osobiście nie podaję dużych ilości - maksymalnie jedną strzykawkę. Natomiast, gdy zabiegi są wykonywane igłą i dojdzie do zamknięcia naczynia może wystąpić martwica w obrębie ust czy okolicznych tkanek. Wykonywanie zabiegu u lekarza jest bezpieczniejsze ponieważ lekarz nie tylko rozpozna pierwsze objawy niedotlenienia skóry wynikające z zamknięcia naczynia ale również będzie wiedział jakie leczenie zastosować aby nie doszło do żadnych powikłań po zabiegu. Tutaj liczy się czas i konieczna jest wtedy natychmiastowa pomoc – nie można się zastanawiać – trzeba wiedzieć co robić.

Czy zdarzają się siniaki po zabiegu? A jeśli tak, czy prawdą jest, że kwas może się wtedy nierównomiernie rozłożyć?

Owszem, przy robieniu zabiegu igłą, częściej mogą pojawiać się krwiaczki czy siniaki i może to spowodować, że efekt nie będzie dokładnie taki, jak zamierzano. Natomiast sam fakt, że taki siniak powstaje, powoduje, że dochodzi tam do zwiększonego metabolizmu i ostateczny efekt zabiegu może nie być taki jaki był oczekiwany, dlatego ja preferuje wykonywanie zabiegów kaniulą nie tylko ze względów bezpieczeństwa ale również większej przewidywalności efektu końcowego.

Czy jest potrzeba umówienia się na wizytę kontrolną?

Czasami tak. Natomiast ja robię zabieg kaniulą, więc tak naprawdę efekt mamy prawie od razu, bez siniaków i krwiaków. Może po zabiegu wystąpić obrzęk, który najczęściej nasila się rano i wynika z niższego ułożenia głowy w trakcie snu – dlatego warto spać po zabiegu trochę wyżej na poduszce i przygotować się na to, że przez 2-3 dni nasze usta będą znacznie większe.

Czy zabieg powiększania ust boli?

Trochę zależy od pacjenta, od progu bólu. Czy ktoś ma wysoki próg czy niski. Trochę jak z podawaniem znieczulenia u dentysty. Standardowo wykonuję zabieg w znieczuleniu kremem znieczulającym plus preparatem ze środkiem znieczulającym. To on znieczula całkowicie na tyle, że później, po zabiegu, nawet jak rozmasowuję już te usta, jest to zupełnie bezbolesne. Jeśli podaje się kwas bez dodatku lidokainy, masaż pozabiegowy może spowodować duży dyskomfort.

Jeśli pacjent wymaga dodatkowego znieczulenia, robię znieczulenie dentystyczne, czyli cztery ukłucia (większość pacjentów tego nie wymaga). Zabieg jest bardzo szybki.

Jak szybki?

5 minut. Plus rozmasowanie ust.

Mam jeszcze pytanie o kontrowersyjnie i teraz modne usta nazywane „devil lips” czy „octopus lips”. Nie miem sobie wyobrazić, że ktoś robi coś takiego i w jakim celu?

„Devil lips” i „octopus lips” to zupełne odejście od naturalności. Nigdy nie podjęłabym się wykonania takiego zabiegu, bo efekt jest sztuczny, groteskowy, a nawet mocno szkodliwy (tkanki mogą się tak rozciągnąć, że rezultat nie będzie odwracalny, zniszczymy swoje usta). Dla mnie podstawą jest naturalność.