Niekiedy lepiej skorzystać z pomocy chirurga i skorygować pewne niedoskonałości w wyglądzie. Czasami to najprostszy sposób, by uniknąć prawdziwych kłopotów ze zdrowiem. Przekonały się o tym nasze czytelniczki, które wybrały właśnie takie rozwiązanie. Teraz chętnie dzielą się z innymi kobietami swoimi doświadczeniami. O medyczny komentarz poprosiliśmy również eksperta, doktora Marka Szczyta, specjalizującego w chirurgii estetycznej.

ZMNIEJSZYŁAM BIUST – by nie mieć dyskopatii

Elżbieta B.: Na mój widok mężczyznom zapierało dech w piersiach, inne kobiety zazdrościły mi ogromnego biustu. Jednak dla mnie był to problem. Nie mogłam dobrać sobie stanika, a ubrania szyłam na zamówienie. Do tego musiałam zrezygnować z chodzenia z przyjaciółką na aerobik, bo po prostu nie byłam w stanie wykonywać wielu ćwiczeń – nie tylko podskoków. Największą uciążliwością były jednak bóle pleców, które nasilały się po całym dniu spędzonym za biurkiem. Która z nas w takiej sytuacji nie marzyłaby o „małej miseczce”? Dlatego zdecydowałam sięzmniejszyć biust. Operację przeprowadzono w prywatnej klinice.

Ważna informacja: Za zabieg prywatnie płaci się ok. 12 000 zł. W państwowym szpitalu można go zrobić w ramach NFZ.

ZDANIEM NASZEGO EKSPERTA

Warto zdecydować się na operację zmniejszenia piersi, gdy są one wyjątkowo duże i obciążają kręgosłup. Taki stan może po latach spowodować poważne zmiany zwyrodnieniowe w obrębie kręgów czy wypadanie dysków (dyskopatia). Kobiety, chcąc ukryć swoje obfitości, ciągle się garbią. To prowadzi do nadwerężenia mięśni szyi i barków, a w konsekwencji – uciążliwego bólu pleców. Ponadto latem skóra pod biustem łatwo się odparza, nierzadko rozwija się tam grzybica. Nie ulega wątpliwości: w wypadku bardzo dużych piersi lepiej skorygować naturę. Zabiegowi nie powinny jednak poddawać się kobiety, które jeszcze nie rodziły. Podczas operacji usuwa się część gruczołu i przecina kanaliki odprowadzające pokarm (potem karmienie piersią bywa utrudnione lub wręcz niemożliwe). Przeciwwskazaniem są też poważne choroby, np. układu krążenia i cukrzyca.

ZOPEROWAŁAM HALLUKSY – by nie uszkodzić stawów

Milena L.: Uwielbiałam chodzić w butach na wysokich obcasach i z wąskimi noskami, bo wysmuklały moje nieco zbyt masywne łydki. Wkrótce jednak okazało się, że mam halluksy. Każdy krok odczuwałam dotkliwie, nawet wtedy, gdy zamieniałam gustowne szpileczki na wygodne półbuty o niewielkich obcasach. Wykoślawiony paluch nie przestawał boleć też wieczorem, gdy kładłam się do łóżka. Dziś żałuję, że zbyt długo zwlekałam z wizytą u ortopedy. Kiedy w końcu do niego poszłam, halluksy były duże i już nie udało się uniknąć operacji. Skorzystałam z państwowej służby zdrowia.

Ważna informacja: Zabieg refunduje NFZ. Prywatnie zoperowanie jednej stopy to wydatek ok. 5000 zł, obu – 9000 zł.

ZDANIEM NASZEGO EKSPERTA

Koślawe paluchy nie tylko szpecą nogi, ale też przyczyniają się do rozwoju zespołu stopy wrażliwej. A to już szereg przypadłości występujących zwykle równocześnie (oprócz halluksów są to m.in.: płaskostopie poprzeczne, zapalenie skóry czy modzele). Utrudniają one chodzenie i powodują uciążliwe bóle stóp. Kiedy więc paluch zacznie się podejrzanie wyginać, od razu podejmijmy środki zaradcze. Nieleczone halluksy prowadzą do uszkodzenia, a następnie zapalenia i zwyrodnień stawów stóp, a nawet kolan i bioder. To z kolei oznacza komplikacje zdrowotne. Dopóki zmiany są niewielkie, udaje się je skorygować aparatem typu „Marcin” (kupuje się go w aptece lub sklepie rehabilitacyjnym, płacąc ok. 30 zł). Ma postać szyny ze skórzaną lub gumową pętlą, która obejmuje koślawy paluch i sprawia, że utrzymuje on właściwą pozycję. Zakłada się ją na noc (i jeśli to możliwe – także na kilka godzin w ciągu dnia). W wypadku dużych zniekształceń konieczna staje się operacja. Najczęściej przecina się kość palucha i wraz z kośćmi pozostałych palców ustawia w odpowiedniej pozycji, a potem zespala specjalnym drutem-stabilizatorem. Wyjmuje się go po kilku tygodniach, gdy wszystko prawidłowo się zrośnie. Po zabiegu kilka dni leży się w szpitalu.

Zobacz także:

USUNEŁAM NADMIAR TŁUSZCZYKU Z TALII – by zapobiec miażdżycy i chorobom serca

Krystyna W.: Od dawna nadmiar kilogramów spędzał mi sen z powiek. Drażniły mnie i obfite uda, i pulchna pupa. Kiedy jednak się okazało, że ulubiona spódnica przestała dopinać się w pasie, postanowiłam schudnąć. Każda kolejna dieta cud rzeczywiście powodowała, że waga spadała w dół. Niestety, po zakończeniu kuracji szybko odzyskiwałam utracone kilogramy, i to z nawiązką. W efekcie nieakceptowane ubrania w rozmiarze XL zaczęły być zastępowane przez te z kolejnymi X przed L na metce. Pełna obaw wybrałam w końcu radykalne posunięcie – odessanie tkanki tłuszczowej, czyli liposukcję. Podczas pierwszej wizyty w klinice okazało się, że przed zabiegiem muszę schudnąć. Operację wykonano po 3 miesiącach, gdy zmniejszył się nieco obwód talii.

Ważna informacja: Liposukcji nie refunduje NFZ i trzeba za nią zapłacić od 6500 do 12 000 zł.

ZDANIEM NASZEGO EKSPERTA

Nie ulega wątliwości: z nadmierną puszystością trzeba walczyć. Najbardziej niebezpieczna dla zdrowia jest figura typu jabłko, czyli wałeczki wokół talii. Oznacza to, że tłuszcz zgromadził się zarówno pod skórą na brzuchu, jak i na narządach wewnętrznych. W ten sposób stał się nie tylko zagrożeniem dla wątroby i trzustki, ale przede wszystkim dla serca. O otyłości brzusznej mówimy, gdy obwód w talii u kobiet przekracza 80 cm, co sprzyja nadciśnieniu, podwyższonemu poziomowi cholesterolu i cukru we krwi.

To w konsekwencji prowadzi do kłopotów z krążeniem i sercem, często też cukrzycy typu 2. Przy nadwadze lub niewielkiej otyłości można wykonać liposukcję. Podczas zabiegu lekarz robi niewielkie, najwyżej półcentymetrowe nacięcia na skórze. Potem przez nie wprowadza cienkie rurki, za pomocą których odciągany jest tłuszcz. Po kilku dniach konieczne są odpowiednie masaże drenujące, by nie dopuścić do pojawienia się obrzęków i siniaków. Oprócz tego przez jakiś czas nosi się pas uciskający.

Przeciwwskazaniem do tego zabiegu są choroby serca, cukrzyca lub problemy z krzepnięciem krwi. Dla osób bardzo otyłych rozwiązaniem bywa specjalny silikonowy balon, który przez 6 miesięcy „nosi się” w żołądku (potem balon jest usuwany). Wprowadza się go za pomocą endoskopu, a następnie napełnia roztworem soli fizjologicznej. Balon zajmuje wówczas większą część żołądka i po zjedzeniu nawet małej porcji szybko czujemy się syci. Jemy więc mniej i tracimy na wadze. Koszt odchudzania za pomocą balonu to wydatek ok. 8000 zł. U osób otyłych (BMI powyżej 40) za zabieg płaci NFZ. Lista wykonujących go ośrodków znajduje się na www.hammer.pl (infolinia: 0 801 80 02 03). W sytuacji kiedy ktoś źle toleruje noszenie balonu, wyjściem jest operacja zmniejszenia żołądka (można też założyć na niego specjalną ściągającą opaskę).

WYCIEŁAM ZNAMIĘ – by uniknąć raka

Marzena R.: Pod ubraniem ukrywałam wypukłą brodawkę na ramieniu. Niestety, zdarzało się, że uszkadzał ją ściągacz bluzki. Kiedy zauważyłam sączącą się ze znamienia krew, od razu poszłam do dermatologa. Badanie wykazało, że nie dzieje się nic niepokojącego. Jednak lekarz namówił mnie na usunięcie narośli. Zdecydowałam się na wymrażanie, bo – w przeciwieństwie do wycinania skalpelem – prawie nie zostawia blizn. Kriozabieg nie wymagał znieczulenia i trwał kilka minut: do brodawki lekarz przyłożył kriosondę (rurkę z końcówką do zamrażania) i... po chwili wypukłość odpadła.

Ważna informacja: Nieodpłatnie znamiona operuje się tylko w tradycyjny sposób. Kriozabiegi wykonują jedynie niektóre kliniki prywatne (usunięcie narośli kosztuje 100 zł).

ZDANIEM NASZEGO EKSPERTA

Z brodawkami i pieprzykami nie ma żartów. Zwłaszcza te, które zaczęły się rozrastać, musi obejrzeć dermatolog lub chirurg, by ocenić, czy nie należałoby ich wyciąć. Podejrzane są nie tylko powiększające się, zmieniające kolor czy kształt pieprzyki, które mogą być początkowym stadium czerniaka (jego rozwojowi można zapobiec, gdy znamię zostanie odpowiednio wcześnie wycięte). Zoperować też powinno się „uśpione” z pozoru znamiona, jeśli narażone są na jakieś uszkodzenia. Znamiona drażnione np. przez pasek spodni, gumkę majtek lub stanika szybko stają się aktywne i mogą zmienić się nawet w nowotwór.

Usuwać trzeba też kurzajki, bo choć nie są groźne, łatwo się rozsiewają. Podobnie jak charakterystyczne, zwisające ze skóry małe narośla (brodawki starcze). Odpłatne zabiegi laserem i kriosondą są polecane w wypadku brodawek i kurzajek (koszty usunięcia tradycyjnymi metodami pokrywa NFZ). Zwykła operacja jest najbezpieczniejsza, gdy chodzi o pieprzyki, których wygląd budzi wątpliwości, ponieważ po wycięciu musi je zbadać histopatolog.

POZBYŁAM SIE ŻYLAKÓW – by usprawnić krążenie

Lucyna A.: Początkowo moje nogi były opuchnięte zawsze wieczorem. Do tego jeszcze bolały i miałam uczucie, jakby maszerowało w nich stado mrówek. Po jakimś czasie zauważyłam na nogach niestetyczne wypukłości. Mimo zachęty koleżanki nie zdecydowałam się jednak na noszenie rajstop przeciwżylakowych. Wkrótce boleśnie odczułam skutki tej decyzji, gdy chodzenie utrudniały mi powiększające się na obu łydkach żylaki. Podczas wizyty u chirurga naczyniowego ustaliliśmy, że poddam się skleroterapii (poleca się ją przy niewielkich żylakach). Do uszkodzonego naczynia lekarz wstrzykuje środek, który powoduje jego zarośnięcie, a po jakimś czasie całkowite wchłonięcie. Zabieg można zrobić wyłącznie prywatnie. Miałam cztery żylaki – za usunięcie każdego z nich zapłaciłam po 200 zł.

Ważna informacja: Jedynie tradycyjnemu wycięciu uszkodzonych żył można się poddać zarówno nieodpłatnie, jak i prywatnie, płacąc od 1500 do 2500 zł. Pozostałych zabiegów (np. laseroterapii, kriostrippingu) nie refunduje NFZ.

ZDANIEM NASZEGO EKSPERTA 

Żylaki koniecznie należy leczyć, nie tylko dlatego, że są uciążliwą i bolesną przypadłością. Utrudniają bowiem przepływ krwi w naczyniach i mogą prowadzić do groźnego w skutkach zapalenia żył, owrzodzeń na skórze czy wręcz otwartych ran. Najlepiej więc jak najszybciej skorzystać z pomocy specjalisty – flebologa lub chirurga naczyniowego. Zdecyduje on, czy wystarczy zażywanie odpowiednich leków czy też niezbędna będzie operacja. Ponieważ można ją wykonać na wiele sposobów, lekarz podpowie, która z metod jest dla danej osoby wskazana (nie bez znaczenia pozostaje też cena). Przed każdą operacją konieczne są badania. Chodzi tu przede wszystkim o USG dopplerowskie, które pokazuje zarówno zmiany w budowie żył, jak i to, czy krew płynie w nich prawidłowo.