W głowie dudni ci tylko jedno zdanie: „I co dalej?”. „Marzyłam, żeby to ktoś inny uporządkował cały ten bałagan. Chciałam zamknąć oczy, zasnąć i obudzić się, kiedy będzie po wszystkim. Każdego ranka zmuszałam się do wstania z łóżka. Jedna myśl nie dawała mi spokoju: jak przetrwam kolejny dzień?” – pisze we wstępie do swojej książki „Gratulacje z okazji rozwodu!” Amy Botwinick, która sama przeszła przez rozwodowe turbulencje. Teraz z perspektywy widzi, że z końca świata, jakim jej wydawał się rozwód, można uczynić początek nowego, lepszego życia. Dlatego dzisiaj zawodowo zajmuje się pomaganiem kobietom – oferuje wsparcie psychologiczne oraz porady prawne i majątkowe w trakcie rozwodu, a także tuż po nim. I nie bez powodu swoją książkę zatytułowała tak optymistycznie. Przyznaje w niej: owszem, będą chwile bardzo trudne, ale daje też słowo: postępując rozważnie, któregoś dnia obudzisz się i rzeczywiście będzie po wszystkim. Poczujesz, że nie tylko zostawiłaś przeszłość za sobą, ale również, że twoje nowe życie bardzo ci odpowiada.

To, jaką postawę przyjmiesz w trakcie rozwodu i zaraz po nim, może determinować twoje dalsze życie. Primadonna, mściwa księżniczka, ofiara? Kim chcesz się teraz stać?

 „Pierwszy raz wyszłam za mąż z miłości. Drugi raz wyjdę za mąż dla pieniędzy”. Primadonna natychmiast, w desperacji, wyrusza w drogę, aby rzucić się w objęcia pierwszego lepszego mężczyzny, który zgodzi się nią zaopiekować. Zapomina jednak przy tym, że życie na cudzy rachunek niesie za sobą dużo pułapek, które tylko potęgują cierpienie oraz uzależnienie od innych osób. Tymczasem prawidłowość jest taka: im szybciej przejmiemy odpowiedzialność za siebie, tym szybciej zaczniemy (być może pierwszy raz) żyć na swoich warunkach.

 „Nie zna piekło gorszej furii nad gniew zawiedzionej kobiety”. Według Amy Botwinick to powiedzenie doskonale obrazuje postawę mściwej Księżniczki stawiającej sobie za cel udowodnienie, że kobieta potrafi być znacznie bardziej okrutna i przebiegła niż mężczyzna. Nie bierze jednak pod uwagę, że knucie, intrygowanie, uprzykrzanie życia byłemu mężowi pozbawia energii głównie ją samą. Wysysa z niej wszystko, co najlepsze. Sympatię i szacunek dla siebie zyskujemy, gdy przez rozwód postaramy się przejść z podniesioną głową i godnością. Dama z wyrzutami sumienia to z kolei postawa, która sprawia, że kobieta daje się wykorzystać byłemu mężowi, biorąc na siebie (niesłusznie) całą odpowiedzialność za rozpad związku. Pamiętaj: w zniszczeniu miłości mają udział obie strony. Stań do walki o to, co ci się zwyczajnie należy, na co zasługujesz.

Umiejętność zachowania dystansu pozwalającego utrzymać równowagę emocjonalną podczas rozwodu cechuje Dobrą Wróżkę. Kobietę, która przyjmuje zaistniałą sytuację do wiadomości, stawia na spokój i szczerość, nie próbuje niszczyć byłego partnera, ale też dba o to, co jej się należy. Rozumie, że to, co dzieje się teraz w jej życiu, sposób, w jaki przechodzi przez ten sztorm, wpłynie na jej przyszłość. Stawia na ugodę, która ocali jej emocje. Wybór między mentalnością ofiary i zwycięzcy to bardzo waż-na decyzja, jaką musi podjąć kobieta w trakcie rozstania, rozwodu.

Ofiara poddaje się, zapomina w swoim bólu, poczuciu niesprawiedliwości, przedłużając w ten sposób czas dochodzenia do siebie. Kobiety mające za sobą rozwód mówią jasno: wychodzenie z psychicznego dołka staje się możliwe, gdy po otarciu łez podejmuje się działanie. To pozwala przejąć kontrolę nad nową sytuacją. Tak działa zwycięzca. Amazonka, choć nie jest pozbawiona lęku, bólu, od początku w głębi duszy wierzy, że jej się uda. Zamiast przeklinać los, który ją spotkał, robi to, co potrafi najlepiej – postanawia porażkę przekuć w sukces. Wyciągając wnioski z tego, co właśnie ją spotkało, ale również z tego, jak wyglądało jej małżeństwo (że nie było sielanką), z dnia na dzień staje się silniejsza, rozwija skrzydła, które przez lata głęboko chowała. Nagrodą będącą naturalnym następstwem takiej postawy jest poczucie niezależności, a z czasem poczucie szczęścia i dumy z tego, że udało się jej wziąć życie we własne ręce.

Czas na przegrupowanie sił i oczyszczenie otoczenia. Nie wszyscy staną po twojej stronie. I ci, którzy tego nie zrobią, nie są ci potrzebni.

Zobacz także:

Amy Botwinick przekonuje, że poinformowanie wszystkich – rodziny, przyjaciół, znajomych, kolegów z pracy – o rozwodzie jest jak katharsis. Coś, co cię boli i ciąży, przestaje być tajemnicą. Powiedzenie tego głośno pozwala oddychać głębiej. To oczywiście będzie miało swoje konsekwencje. Niezależnie, z jakiego powodu rozpadło się twoje małżeństwo, wasze otoczenie, po chwilowym stanie neutralności zacznie opowiadać się po jednej ze stron. Najczęściej jest tak, że ludzie zaczynają dryfować w stronę osoby, z którą byli silniej związani. I oceniają – to, niestety, leży w ludzkiej naturze. Rozpocznie się szukanie winnego – kogoś, kogo obciąży się odpowiedzialnością za aktualny stan rzeczy. U jednych, tych, którzy żyją w nieudanych związkach, pojawi się zazdrość: oto tobie udało się odzyskać wolność i nowe życie. Inni będą się bali, że ich także może spotkać ten los. Najważniejsze jest teraz, aby nie walczyć o ludzi za wszelką cenę. A chcesz to robić. Masz bowiem poczucie, że straciłaś już wystarczająco wiele – rozpadło się twoje małżeństwo – nie możesz więc stracić jeszcze więcej. Jednak taka walka nie ma sensu. W sposób naturalny ludzie wokół ciebie podzielą się na dwa obozy. Ten stojący za twoim byłym mężem niech tam zostanie. Ty skup się na tych, którzy stoją przy tobie.

Twoje emocje szaleją. Czujesz złość, rozgoryczenie, ulgę, lęk, smutek, radość, tęsknotę. Ten emocjonalny koktajl jest wyczerpujący. Ale nie warto od niego uciekać. „Niewypity” będzie wracał.

 „Pewna rozwódka opowiedziała mi o nienawiści, jaką czuła do byłego męża. Fantazjowała o różnych sposobach zniszczenia go, a każdy z nich kończył się dla niego wyjątkowo tragicznie. Spojrzała na mnie i wyznała, że obawia się o swoje zdrowie psychiczne, ponieważ po zachodzie słońca cała nienawiść znika i przeradza się w ogromną namiętność. Co noc śniła o gorącym, zmysłowym seksie ze swoim eksmężem” – opisuje w książce Botwinick. I zapewnia, że doskonale rozumiała swoją rozmówczynię. Dokładnie taką samą huśtawkę miała za sobą.

Skrajne emocje, fantazje są normalne i nie oznaczają szaleństwa. Nie warto od nich uciekać. Skonfrontowanie się ze stratą jest konieczne. W ten proces wpisana jest właśnie emocjonalna kolejka górska. Musisz się nią przejechać. Ważne, aby przeżyć te emocje, ale nie poddać się im, nie pozwolić, by wpłynęły na twoje działanie w stosunku do byłego partnera. To znaczy: płacz, krzycz, pisz pamiętnik, wygadaj się przyjaciółce – wszystkie sposoby są dozwolone. Nie daj się także popędzać, również tym bliskim, którzy nie mogą już patrzeć, jak cierpisz. Pamiętaj: oni mogą poczekać, to ty wiesz najlepiej, ile czasu potrzebujesz, aby uporać się z tym, co tobą teraz targa.

Czas na transformację. Zaczynasz nowe życie. Schowaj się na chwilę w swoim kokonie. Postaw teraz na siebie, zadbaj o ciało i duszę.

Przeszłaś przez rozwód, uporałaś się z emocjami i jesteś zwyczajnie potwornie zmęczona. Adrenalina, która przez ostatnie miesiące trzymała cię na najwyższych obrotach, zniknęła i twoje ciało zaczyna się buntować. Masz ochotę zaszyć się gdzieś i odpocząć. Amy Botwinick opisuje w swojej książce, że będąc właśnie na tym etapie, udała się pewnego dnia z dziećmi do miejsca o nazwie „Świat motyli”. Kiedy przewodniczka zaczęła opowiadać o gąsienicy, która buduje wokół siebie kokon, aby schować się w nim na kilka tygodni i tam przejść wielką metamorfozę, Amy dostrzegła analogię tych sytuacji. Poczuła, że przyszedł czas, aby przestać użalać się nad sobą i zabrać do działania. To znaczy: schować się właśnie w kokonie (być może teraz najbardziej tego potrzebujesz) i w nim zadbać o nową siebie. Zadbaj o ciało: umów się na masaż, do fryzjera, kosmetyczki, na gimnastykę. Ale i o duszę: poczytaj książki, które od dawna odkładałaś „na potem”, zapisz się na kurs, o którym kiedyś zamarzyłaś, wybierz się do teatru, kina albo leżąc na kanapie, nadrób filmowe zaległości. Rozpieszczaj siebie. To nie jest fanaberia, ale konieczność! Droga do odbudowania poczucia własnej wartości, atrakcyjności.

Do biegu, gotowa, poczekaj! Szukasz teraz księcia z bajki, a nie kogoś, kto zagłuszy samotność.

Według niektórych randkować można zacząć najwcześniej po roku od rozwodu. To nie matematyka ani przepis na kaczkę z jabłkami. Tu nie ma żadnych prawidłowości. I słuchać należy wyłącznie siebie, swojego wewnętrznego głosu. Jest tylko jedna pułapka: musisz odróżnić chęć ucieczki przed samotnością od prawdziwej gotowości na nowy związek. To znaczy: ewentualne rzucenie się w ramiona kolejnych, przypadkowych mężczyzn od poczucia, że jesteś gotowa poszukać nowego związku. Dobrego – takiego, który okaże się lepszy od twojego małżeństwa. Czy jeszcze kilka miesięcy temu przyszło ci do głowy, że rano obudzisz się wolna, uśmiechnięta, a twoje myśli zaprzątać będzie szukanie księcia z bajki? Jak on ma wyglądać? Jaki ma być? Może przez ostatnie lata tkwiłaś w związku, który nie spełniał twoich oczekiwań? Może właśnie teraz pierwszy raz, bogata w ostatnie doświadczenia, masz okazję dokonać świadomego wyboru. Bez pośpiechu, bez czyichś wytycznych. Jesteś singielką, masz wpływ na swój los. I życie znowu się zaczyna. Na twoich warunkach.