Dzień Kobiet 2019 po co nam to święto?

Zacznijmy od korzeni. Coroczne obchody Dnia Kobiet wywodzą się ze Stanów Zjednoczonych. Po raz pierwszy miały tam miejsce 28 lutego 1909 roku i zostały ustanowione przez Socjalistyczną Partię Ameryki ku pamięci kobiecych protestów z 1908 roku w Nowym Jorku. Pracownice zakładów odzieżowych wyszły na ulice, domagając się praw równych tym, jakie przysługiwały mężczyznom.

Z kolei w 1910 roku podczas konferencji w Kopenhadze Międzynarodówka Socjalistyczna ustanowiła Międzynarodowy Dzień Kobiet jako wyraz poparcia dla kobiecej walki m.in. o prawa wyborcze czy możliwości wykonywania tych samych prac, co mężczyźni.

Dzień Kobiet na początku swojej historii miał szczególne znaczenie zwłaszcza w państwach byłego Związku Radzieckiego. 8 maja 1965 roku Prezydium ZSRR ustanowiło nawet 8 marca dniem wolnym od pracy, aby w ten sposób docenić wkład kobiet w budowanie komunizmu. Nic więc dziwnego, że i w naszym kraju Dzień Kobiet był obowiązkowo obchodzony w zakładach pracy, a jego symbolem stały się goździki i stylonowe pończochy, którymi obdarowywano pracownice. Dlatego też dziś przeciwnicy Dnia Kobiet określają je komunistycznym świętem, które nie ma dłużej racji bytu. Inni jeszcze twierdzą, że święto zostało zawłaszczone przez kapitalistyczną machinę, stało się kolejną okazją do kupowania kwiatów i czekoladek, ale nie idzie za tym nic więcej. 

Czy kobiety potrzebują swojego święta?

Pytanie więc, czy dziś kobiety potrzebują obchodów 8 marca? Czy przez te ponad 100 lat zmieniło się wystarczająco dużo, aby nie trzeba było przypominać, że kobiety zasługują na bycie traktowanymi na równi z mężczyznami? Cóż, wydaje się, że nie jest tak kolorowo, jak mogłoby się wydawać. Stereotypy płciowe chociażby mają się wciąż dobrze i krzywdzą zarówno kobiety, jak i mężczyzn. Na rynku pracy jest coraz więcej kobiet, ale szklany sufit trzyma się mocno, co sprawia, że kariery kobiet w pewnym momencie zatrzymują się i awans na najwyższe stanowiska jest utrudniony. Poza tym wiele kobiet w pracy nie może się skupić wyłącznie na swoich obowiązkach, bo w mniejszym lub większym stopniu spotykają się z seksizmem. Nasza codzienność to zaczepki o seksualnym podtekście, przerywanie nam, kiedy mówimy, objaśnianie świata (mansplaining) i tak dalej. Poza tym wciąż w przestrzeni publicznej, a nawet we własnym domu nie możemy czuć się bezpiecznie, bo zarówno prawo słabo chroni ofiary przemocy, zgłoszenie gwałtu bywa równie traumatyczne jak sama napaść seksualna. Dochodzą do tego społeczne przekonania i podwójne seksstandardy – to w ofiarach gwałtów szuka się winy zdarzenia, a nie w sprawcach. Kobiety, które chcą korzystać z ponoć równych praw do przyjemności seksualnej, zwykle określane są zdzirami. Można wymieniać długo. Pewne jest, że zarówno potrzeba jeszcze wielu zmian społecznych i politycznych, abyśmy mogły powiedzieć, że świat jest przyjaznym kobietom tak samo jak mężczyznom, że patriarchat się skończył.

Nic też dziwnego, że mamy już dość takiej sytuacji. Wiemy przy tym, że możemy liczyć przede wszystkim na siebie, więc solidaryzujemy się, organizujemy, dopominamy o nasze prawa wzorem naszych dzielnych przodkiń, o których dowiadujemy się na własną rękę, bo w szkole się raczej o nich nie wspomina. To właśnie pierwsze sufrażystki utorowały nam drogę do wyborów, nauki, pracy. I bez wątpienia możemy dziś o wiele więcej niż one. I właśnie ze względu na nie, aby pamięć o nich nie zaginęła zajmujemy się herstorią, działamy lokalnie i globalnie na rzecz szeroko pojętej równości.

Dlatego też Dzień Kobiet może jak najbardziej mieć charakter polityczny – a nie być jednym dniem w roku, kiedy jesteśmy traktowane z racji bycia kobietami w wyjątkowy sposób. Zresztą od polityki lepiej nie uciekać, polityka wpływa na nasze codzienne życie. Niech 8 marca będzie okazją do celebrowania kobiecości definiowanej na własnych zasadach, do krzewienia herstorii, jak i formułowania postulatów, o których wdrożenie wypada zabiegać do skutku przez cały rok. To w końcu nasze święto i od nas kobiet zależy, jaki będzie miało charakter. Kwiaty i czekoladki są miłym gestem, ale wymarzonym prezentem jest uznanie – przekładające się na czyny – że jesteśmy ludźmi, że należy nam się szacunek, że mamy być oceniane ze względu na naszą pracę a nie płeć. 

Manifa a kobiecość

Stąd właśnie wydarzenia takie jak Manifa. Ewa Dąbrowska-Szulc, zaangażowana w tworzenie pierwszej Manify w 2000 roku opowiada w tegorocznej gazecie manifowej: „Uważam, że dzięki Manifom odzyskałyśmy Dzień Kobiet z całą historią walki o prawo kobiet do samostanowienia we wszystkich dziedzinach życia”. W tym roku 2 marca Manifa odbyła się już w Poznaniu, a 3 marca po raz XX przeszła ulicami Warszawy. Od 8 do 16 marca Manify odbędą się jeszcze w innych miastach (m.in. Kielce, Gdynia czy Rzeszów) pod hasłem „TO MY JESTEŚMY REWOLUCJĄ”, zachęcając do aktywizmu, samopomocy, wspierania innych kobiet, jak i w ogóle osób słabszych, wykluczanych. Do pomyślenia o tym, co możemy zrobić dla tych osób, które nie mają warunków, aby zająć się feminizmem i aktywizmem.

W piątek 8 marca o 18:00 w Warszawie przy rondzie Dmowskiego odbędzie się również wydarzenie w ramach międzynarodowej akcji #8M, czyli DISCO Przeciw Nienawiści. W radosnych duchu przeciwstawimy się przemocy słownej i fizycznej, która zatruwa naszą codzienność. Ale na tym nie koniec. Ważnym tegorocznym działaniem jest zbiórka podpisów pod petycją o zmianę nazwy ronda na RONDO PRAW KOBIET, aby uhonorować nasze codzienne kobiece zmagania z patriarchatem, przemocą, nierównością społeczną.

W G’rls ROOM wierzymy, że 8 marca – jakby nie było data z początku roku – obchodzony w taki społeczno-polityczny sposób ma sens, wytycza kierunek działań na najbliższe miesiące. Jest gestem siostrzeństwa, kiedy myślimy nie tylko o sobie, lecz także o innych kobietach, często w gorszej, mniej uprzywilejowanej niż my sytuacji. Możemy powiedzieć z doświadczenia, że takie spotkania w kobiecym gronie bardzo budują, ładują pozytywną energią, dają nadzieję i siłę. Oczywiście nie oznacza to, że nie zasługujemy tego dnia, aby celebrować naszą kobiecość, jakkolwiek ją rozumiemy, po swojemu, w bardziej kameralny sposób. To dzień, kiedy powinnyśmy pomyśleć o sobie również jednostkowo, o tym, czego dla siebie chcemy. Sprawmy sobie przyjemność, świętujmy z bliskimi nam ludźmi, odpoczywajmy – bo walka o prawa i z patriarchatem bywa męcząca. A przede wszystkim pamiętajmy – nie jesteśmy same, jest nas dużo i razem mamy wielką sprawczą moc!