Swój "drugi" pierwszy raz przeżywamy nie mniej emocjonalnie niż ten rzeczywisty. Dłuższy okres bez seksu pozbawia nas pewności siebie i rodzi tremę przed powrotem do sypialni. Boimy się, że wypadłyśmy z rytmu i zapomniałyśmy, jak to się robi. Niepotrzebnie!
Po pierwsze, nie ma w nas już tej niepewności i skrępowania, jakie towarzyszą dziewiczemu zbliżeniu. Po drugie, w głowie mamy gotowy scenariusz zachowań - nawet jeśli przez jakiś czas nie praktykowałyśmy. Bo seks jest jak jazda na rowerze - w każdej chwili możemy ponownie wsiąść i jechać dalej! Zbliżenie po dłuższej przerwie bywa jak uczta po poście. Uśpione zmysły budzą się ze zdwojoną siłą, a doznania potęgują. Skąd zatem tak częste rozczarowania? Wynikają z naszego nastawienia, a to z kolei w dużym stopniu zależy od powodu wcześniejszej abstynencji.

Po "kobiecej" operacji

Każda dłuższa niedyspozycja zdrowotna jest czasem próby dla seksualności kobiety. Zwłaszcza tak częsty ostatnio rak piersi wywołuje rewolucję w relacjach intymnych. Chora pozbawiona kobiecych atrybutów (włosów czy gruczołów piersiowych) traci pewność siebie i poczucie seksapilu. "Nie jestem już taka, jak dawniej. Nie czuję się stuprocentową kobietą" - wmawia sobie i omija łóżko wielkim łukiem. Podobnie trudne są zbliżenia po operacjach ginekologicznych. Rekonwalescentka ma wątpliwości, czy po tym, co jej ciało przeszło, będzie umiała reagować na pieszczoty. I czy partner poczuje się z nią tak dobrze, jak kiedyś.
To bezpodstawne obawy! O osiągnięciu przez kobietę orgazmu nie decyduje bowiem macica, jajnik czy piersi, ale łechtaczka i czuła na bodźce pochwa.

Uwierz, że schorzenie nie odebrało ci zdolności do seksu

Twoja choroba również mężczyzny nie pozbawia spełnienia! On nie przestaje odczuwać przyjemności tylko dlatego, że ukochana straciła pierś. Nie wyczuwa też w trakcie stosunku, że kochanka jest pozbawiona wewnętrznych narządów rodnych. Przekonanie: "Jestem pusta w środku", rodzi się tylko w damskiej głowie. Równie czarne myśli prześladują kobietę w trakcie samej choroby. Obawia się ona o wierność wybranka. O to, czy nie straci on cierpliwości i nie zacznie szukać zaspokojenia gdzie indziej. Nie można tego wykluczyć, ale większość mężczyzn potrafi radzić sobie z napięciem seksualnym. Poza tym pielęgnowanie uczucia i bliskość emocjonalna w związku to miłosny mur obronny. Nie znaczy to jednak, że powrót do sypialni masz odwlekać w nieskończoność. Jeśli tylko nie ma przeciwwskazań lekarskich, czas na małżeńskie tete-a-tete.

Po śmierci męża

Podobno kobieta, która raz utraciła dziewictwo, zawsze już będzie istotą seksualną, a jednak... niektóre z nas świadomie rezygnują z erotyzmu. Zamykają się na seks, wmawiają sobie, że go nie potrzebują! Zazwyczaj dzieje się tak, gdy umrze ukochana osoba. Wtedy osierocona, zbolała dusza blokuje ciało i jego potrzeby. Pogrążona w żałobie kobieta pragnie jak najdłużej dochować "wierności" nieobecnemu. Koncentruje się na pracy, dzieciach i domu - byle tylko przebywać tam, gdzie nie ma bodźców seksualnych. Może to trwać miesiącami, a nawet latami. I choć wreszcie wdowa budzi się z żałobnego letargu, a w jej sercu robi się miejsce na nową miłość, to jednak trudno jej pozbyć się intymnych zahamowań. Skoro włożyła tyle wysiłku w zagłuszenie tak silnego instynktu, jakim jest popęd seksualny, to jej psychika nie zrezygnuje zbyt łatwo z wypracowanych zaprzeczeń.

Powracaj do krainy seksu małymi kroczkami

Najlepiej stopniowo oswajać się z cielesnością, dawkować pieszczoty i rozsmakowywać w miłości. Jeśli w którymś momencie uznasz, że tempo jest zbyt szybkie, zwolnij! Powinnaś jednak działać w porozumieniu z partnerem. Inaczej będzie gubił się w domysłach i zachodził w głowę, dlaczego raz ma wolną drogę, a raz stawiasz mu znak stopu. Dołóż więc wszelkich starań, by wasze intymne spotkania nie wyglądały jak seanse niemego kina. Mów ukochanemu o swoich oporach i oczekiwaniach.

Po porzuceniu przez partnera

Każde rozstanie skazuje kobietę na erotyczną pustynię. Do niedawna bowiem regularnie otrzymywała dawkę seksu, a tu nagle została jej pozbawiona. Nic przyjemnego, jednak ten post dla zmysłów doskwiera szczególnie mocno, gdy zostało się porzuconym lub zdradzonym. Bo wtedy głodowi fizycznej bliskości towarzyszy obniżenie poczucia własnej wartości. Po odrzuceniu przez jednego donżuana kobieta boi się kolejnego zlekceważenia. Pogłębiają się kompleksy, stąd nawet zdjęcie bluzki przed nowym kochankiem przyprawia niemal o zawał. Poza tym raz wzgardzone ciało często nie odpowiada na kolejne pieszczoty. Potrzebuje do rozbudzenia dużej dawki akceptacji i delikatności. Na nowego partnera powinnaś więc wybrać takiego mężczyznę, który siłą swojej miłości przywróci ci wiarę w siebie. Zanim go jednak spotkasz, wystrzegaj się myślenia, że kobieta nieuprawiająca seksu jest gorsza. Ale z drugiej strony, nie przestawaj dbać o siebie tylko dlatego, że jesteś sama. Wykorzystaj czas między związkami, by stać się jeszcze atrakcyjniejszą. Zamiast narzekać, że nie masz dla kogo być piękną, powtarzaj sobie: "Stanę się księżniczką dla przyszłego księcia!"

Pielęgnuj swoją kobiecość, pracuj nad seksapilem

Jeśli miałaś długą przerwę, to nawet pozycja klasyczna może wydać ci się wyczynem na miarę olimpiady. Kiedy więc nadejdzie miłosna premiera z nowym ukochanym, najlepsze będą pozycje niewymagające akrobatycznych zdolności. Nie grożą one kompromitacją, a zapewnią kontakt wzrokowy, co daje poczucie bliskości. Staraj się opanować stres, bo choć odrobina adrenaliny może wzmocnić doznania, to jednak podstawą łóżkowego sukcesu jest pozytywne nastawienie. Dlatego strachy "pierwszej" nocy postaraj się zneutralizować poczuciem humoru. Łatwiej też złapiesz dystans, jeśli nie będziesz traktowała "pierwszego" zbliżenia jak pilota serialu, od którego powodzenia zależy los dalszych odcinków.

Po porodzie

Ciąża i poród to kolejna seksualna poczekalnia. Wiele pań zawiesza życie intymne zaraz po poczęciu i odwleka powrót do małżeńskiego łoża na długie tygodnie po rozwiązaniu. Nawet jeśli mają ochotę na miłosne uniesienia, to obawy biorą górę. Przed porodem - o rozwijający się płód, po rozwiązaniu - o własne ciało (rozciągniętą skórę brzucha, obolałe krocze, nadwrażliwe piersi). Taka kobieta czuje się poraniona od środka, boi się infekcji i bólu. A jeszcze bardziej tego, czy nadal będzie atrakcyjną kochanką dla swojego mężczyzny. Do tego dołącza zmęczenie opieką nad dzieckiem, mogące nawet przerodzić się w depresję poporodową, tzw. baby blues. Również fizjologia robi swoje - z powodu karmienia piersią produkcja hormonów płciowych (estrogenów) spada do poziomu jak u 70-latki. Stąd suchość pochwy i zniechęcenie do figli pod kołdrą. Temu pierwszemu można zaradzić, stosując intymne żele nawilżające. Brak seksualnego apetytu zaś warto wynagrodzić ukochanemu, pieszcząc go dłońmi i ustami - by nie czuł, że poszedł w odstawkę.

Stopniowo przechodź od roli matki do zadań kochanki

Uzbrój się w cierpliwość! Daj swojemu organizmowi szansę, by wrócił do normy po tak intensywnym i niecodziennym doświadczeniu, jakim jest wydanie dziecka na świat. Ćwicz również ścianki pochwy,gdyż ich zwiotczenie zmniejsza odczucia seksualne u ciebie oraz partnera. Resztą naprawdę się nie przejmuj! Musi minąć trochę czasu, abyś znów zaczęła czerpać radość z seksu.

Agnieszka Leleniewska