Anna Bukowska: Spędzanie większej ilości czasu w domu szkodzi czy pomaga skórze?

Anna Saran-Michalczyk: Wszystko zależy od tego jak ten czas spędzamy. Na pewno sprzyja nam sen, a  praca zdalna pozwala nam się wysypiać - nie musimy rano zrywać się z łóżka i stać w korkach. Nie od dziś wiadomo, że sen to najlepszy kosmetyk dla skóry. To właśnie w nocy nasz organizm zwiększa przepływ krwi w skórze, dzięki temu budzimy się z naturalnym „efektem glow”. To działa też w drugą stronę: niedobór snu od razu odbija się na naszym wyglądzie i każdy jest w stanie to zauważyć.

Na pewno większa ilość wolnego czasu sprzyja także skórze pod względem braku makijażu. Chociaż można kupić już naprawdę zdrowe kosmetyki kolorowe to jednak wiele z nas wciąż sięga po ciężkie podkłady. Praca z domu to czas kiedy skóra może od nich odpocząć.

No i w końcu - więcej wolnego czasu to więcej czasu na pielęgnację. Bardzo często w pośpiechu, z ominięciem niektórych kroków w pielęgnacji biegliśmy dalej. Dzisiaj możemy się zatrzymać, zrobić to powoli i dokładnie. Widzę, że coraz więcej Polek jest zakochanych w pielęgnacji, nawet bardziej niż w makijażu.

Są jednak także minusy ciągłego przebywania w domu. Mamy mniej ruchu, a przez to organizm jest słabiej dotleniony. To sprawia, że nasza skóra nie jest dobrze ukrwiona. Intensywne ćwiczenia, pomagają również pozbyć się toksyn z organizmu (po prostu je „wypacamy”). Nasza skóra wygląda wówczas zdrowo, różowo, nie ma też mowy o podkrążonych lub opuchniętych oczach.

No dobrze, to teraz gorący temat: ogrzewanie. Jak uratować skórę, która zaczyna się przesuszać?

Warto postawić na pielęgnację warstwową, czyli na „kanapkę”. Po oczyszczeniu skóry aplikujemy esencję, serum, krem lub krem-maskę. Warto postawić na kosmetyki o bogatszym składzie i konsystencji, czyli takie, które zawierają ceramidy, kwasy tłuszczowe i oleje. Osobiście nie lubię ciężkich kremów, ze względu na tendencję do zapychania, jednak znalazłam swój sposób, który polecam wszystkim posiadaczkom skór mieszanych i tłustych. Wystarczy dodać kilka kropli ulubionego olejku do kremu.

Zobacz także:

Warto też zakupić nawilżacz powietrza. To zbawienne urządzenie ratuje moje rośliny i moją skórę. Już nie budzę się opuchnięta na twarzy – co zdarzało się regularnie zimą. Moja skóra jest nawilżona i wyciszona.

Czy przesuszenie i odwodnienie skóry to to samo? Jak to odróżnić?

Skóra sucha to skóra, której gruczoły łojowe i potowe pracują słabo i powoli. Taka skóra charakteryzuje się chropowatą powierzchnią, brakiem rozszerzonych porów, brakiem połysku i bez względu na porę roku jest taka sama. Posiadaczki skór suchych znają to uczucie – nakładają kosmetyk, a skóra w sekundę go „wypija”.

Z kolei skóra odwodniona, a raczej stan odwodnienia może być przejściowy i może dotoczyć każdego typu skóry. Nawet tych tłustych. Ściągnięcie, napięcie, lekkie łuszczenie się to cechy odwodnienia. Następnie nadmierne przetłuszczenie w przypadku skór tłustych, problematycznych. To sygnał, że bariera hydro-lipidowa nie funkcjonuje prawidłowo. Zawsze powtarzam, że to są dwie warstwy. Hydro i lipido, co oznacza, że samo picie wody nie wystarczy. Działaj holistycznie, od wewnątrz dostarczając kwasy tłuszczowe omega 3/6/9 oraz płyny. Tak samo od zewnątrz – kosmetyki bogate w NNKT, ceramidy i antyoksydanty odbudują ochronną barierę skóry.

Jak nawilżyć skórę, gdy stosujesz bezkremową pielęgnację, a każdy krem cię zapycha?

Wyjaśnię na początku na czym polega bezkremowa pielęgnacja. To 3 kroki: oczyszczanie, tonizacja i lekkie serum na bazie wody. Taką pielęgnacje lubię w lecie, jednak w zimie może się nie sprawdzić,  zwłaszcza przy skórach bardzo suchych, czy atopowych. Na pewno warto postawić na oczyszczanie olejami, masłami, po których czuć na skórze przyjemny nawilżający film. Po drugie, spróbuj zamienić wodne serum na olejowe lub kremowe, ewentualnie zastąp je maską. Dzięki temu nadal zostaniesz przy trzech etapach pielęgnacji, więc będzie szybka i minimalistyczna jednak w nieco zmodyfikowanej wersji w okresie grzewczym. Na koniec dodam, że problem zapychania się skóry leży nie tylko w pojedynczych kosmetykach, ale całej źle skrojonej pielęgnacji. Co więcej nadmiar wydzielanego sebum to problem całego rozregulowanego systemu w naszym organizmie. Dlatego podejście holistyczne, od wewnątrz poprzez szczegółowy wywiad, badania m.in. hormonów, dobór odpowiedniej pielęgnacji i zmiana pewnych nawyków żywieniowych to droga równowagi i zdrowej skóry.

Czy przebywając większość czasu w domu, powinnyśmy stosować filtry UV?

I tak i nie. Dla mnie SPF to codzienna rutyna, którą polecam każdemu. W końcu to najlepszy kosmetyk przeciwstarzeniowy. Na rynku jest tak wiele kosmetyków z SPF, że każda skóra znajdzie coś dla siebie. Odpowiadając na pytanie – jeśli w Twoim domu jest mnóstwo światła to polecam nakładać krem z SPF, nawet w pochmurny dzień. Wówczas naszą skórę atakuje najbardziej szkodliwe promieniowanie – UVA. Co ważne – jeśli stosujesz retinoidy, kwasy, jesteś po zabiegu w gabinecie – obowiązkowo nakładaj. Jeśli  jednak Twój dom, chroni Cię przed światłem, nie masz tam zbyt wielu okien – nie potrzebujesz aplikować kremu z SPF. Postaw na krem pielęgnacyjny. Pamiętaj to Twój wybór.

Jak wpływa na naszą skórę niebieskie światło? I co możemy z tym zrobić?

Wpływ światła niebieskiego (inaczej HEV) na nasz organizm, na naszą skórę to wciąż obiekt badań. Pomimo wielu artykułów dostępnych w sieci, sama wciąż czekam na konkretne fakty. Jedno wiemy na pewno: jest ono emitowane non stop. Zwłaszcza gdy siedzimy w domu, jesteśmy na nie jeszcze bardziej narażeni. Włączony telewizor, komputer, wciąż zerkamy na telefon. Ograniczenie to pierwszy krok. Jednak jak ograniczyć komputer jeśli nasza praca tego wymaga, a my jesteśmy po prostu na niego skazani? Na rynku pojawia się coraz więcej kosmetyków chroniących przed HEV, jednak aby działały należy je reaplikować. Objawem działania światła HEV na skórę jest chociażby zaczerwienienie, uwrażliwienie czy przetłuszczenie się skóry po całym dniu spędzonym przy komputerze. Wyzwala ono kaskadę powstawania wolnych rodników, które uszkadzają naszą barierę hydro-lipidową. Myślę, że warto sięgać po kosmetyki chroniące przed HEV oraz nieustannie śledzić najnowsze doniesienia ze świata nauki.

Co sądzisz o stosowaniu kwasów w domu? Jakie stężenia, w jakiej formie i jak często są bezpieczne dla skóry?

Toniki z kwasami, płatki nasączone kwasami, maseczki z kwasami, balsamy do ciała z kwasami. Kwasowa moda opanowała rynek kosmetyczny. Rzadko słyszę, że ktoś nie posiada w swojej kosmetyczce kosmetyku z kwasami. Sama zalecam stosowanie takich preparatów w pielęgnacji domowej. Najważniejsze to dobrać odpowiednie kwasy do swojego typu skóry. Po drugie - nie szaleć ze stężeniem i częstotliwością stosowania. Po trzecie koniecznie stosować krem SPF. Na rynku mamy kwasy AHA, BHA, PHA, a teraz dołączył TRX (kwas transeksamowy). Jakie kwasy będą dobre dla twojej skóry?

  • AHA – dla skóry dojrzałej, szarej, ziemistej, z przebarwieniami
  • BHA – skóry tłuste, trądzikowe
  • PHA – skóry suche, wrażliwe, naczyniowe
  • TRX – skóry z przebarwieniami, melasmą, naczyniowe.

Jeśli jesteś posiadaczką skóry mieszanej, mającej kilka różnych problemów - wybieraj kosmetyki zawierające mieszanki tych kwasów.

--

O ekspertce:

Anna Saran - Michalczyk – kosmetolog i pasjonatka pielęgnacji. Na co dzień pracuje w Klinice Strzałkowski, jednej z najbardziej znanych klinik medycyny estetycznej w Warszawie. Po godzinach testuje kosmetyki i pisze o mądrej pielęgnacji na instagramowym profilu Misja Skóra.