Zagra w dramacie "Reign over me" u boku Adama Sandlera (starającego się wrócić do normalności po utracie rodziny w tragedii 11 września 2001 r.), w thrillerze "The Strangers" i w komedii "Smoother". Wszystkie filmy mają premierę w tym roku! Intensywnie jak na powrót po dwóch latach nieobecności. Choć powód jest przeuroczy - ma na imię Milo i jest dwuletnim synkiem Liv i jej męża, muzyka Roystona Langdona.

"Jestem bardzo wdzięczna, że mam pracę, dzięki której nie muszę rezygnować z rodziny. Niewiele kobiet ma takie szczęście - mówi. - Zabierałam Milo na plan zdjęciowy, pracowałam dzień i noc, a on był jak anioł. Milo to kocha! Jest zupełnie taki jak ja kiedyś. Gdy byłam mała, zawsze jeździłam z tatą w trasę (ojciec Liv - Steve Tyler jest muzykiem Aerosmith). Fakt, że jestem matką, dał mi pewność siebie, jakiej nigdy w życiu nie miałam. Naprawdę czuję, że zrobiłam świetną rzecz, czego nie mogę powiedzieć o niczym, co zrobiłam do tej pory. Nareszcie czułam całkowitą satysfakcję. Jestem dumna z siebie i mojego męża." 

Przez ostatnie dwa lata Liv nie bardzo tęskniła za Hollywood. Chociaż kocha aktorstwo, chce być z dala od tego całego blichtru związanego z byciem gwiazdą. I jak mówi, czuje się okropnie, gdy cała uwaga skupia się na niej. Fantazjowała nawet, by zająć się zupełnie czymś innym. "Myślałam, by przenieść się na wieś i otworzyć SPA albo restaurację. Albo zostać fotografem. Albo kosmetyczką. Uwielbiam wszystko, co wiąże się z pielęgnacją urody. Zresztą ciągle robię wszystkim dookoła zabiegi pielęgnacyjne" - z entuzjazem wyznaje. Aktorka zupełnie zmieniła dietę, a właściwie po raz pierwszy w życiu przestała na niej być.

"Ostatnio wcinam jak prosię. Pewnie za sprawą kucharza, który na planie przygotowywał dla mnie mnóstwo warzyw i białka w każdej postaci. Ale mogłam sobie na to pozwolić, bo zdjęcia były tak intensywne, że zamiast przytyć, schudłam do rozmiaru 34. Właśnie kupiłam sobie czerwoną sukienkę Marca Jacobsa w rozmiarze 34! To niesamowite, do tej pory nigdy bym się w taką nie zmieściła." 29-letnia Liv mówi o sobie: "Zawsze byłam dużą dziewczyną (ma 178 cm wzrostu), miałam mocne plecy i szerokie ramiona, ale bez względu na rozmiar pupy, zawsze dobrze się czułam we własnej skórze." Tyler została modelką i aktorką w wieku 14 lat. Przez całe życie intensywnie ograniczała jedzenie i nieustannie liczyła kalorie, ale wszystko zmieniło się po porodzie. "Do tej pory, gdy zjadłam spory obiad, następnego dnia ważyłam już pół kilograma więcej - wspomina i dodaje: Odkąd zaczęłam zajmować się synkiem, zamiast koncentrować się na odchudzaniu, by nie wypaść z biznesu, przestałam tyć. I co najdziwniejsze, zaczęłam chudnąć."

Na pytanie, co myśli o modzie na anorektyczne modelki, z naciskiem podkreśla, że dzisiejsze modelki są absolutnie za chude. Liv przyjaźni się z modelkami: Heleną Christiansen i Lindą Evangelistą i doskonale pamięta, jak mówiły jej, że w latach dziewięćdziesiątych normą był rozmiar 36 albo 38. "Teraz normą jest rozmiar 32. To jest chore i bardzo groźne - mówi Tyler. - Nie mierzę szczęścia rozmiarem dżinsów. Chcę być sobą, a nie kimś innym."

Sylwetka gwiazdy : Liv Tyler