Paulina Młynarska o reakcjach po mastektomii: "sprowadziłam na siebie taką falę nienawiści, że zaparło mi dech"

Paulina Młynarska zdaje sobie sprawę z tego, że jest osobą kontrowersyjną, a jej opinie spotykają się ze skrajnymi opiniami. Jednak to, co się wydarzyło po opublikowaniu w social mediach jej decyzji o podwójnej mastektomii, zaskoczyło nawet ją. Na dziennikarkę i aktywistkę spadła taka fala hejtu, której nikt się nie spodziewał. Dlaczego? To pytanie zaczęła zadawać sobie rozgoryczona gwiazda, na stałe mieszkająca za granicami kraju.

"Dojechała mnie nienawiść. [...] Nie żałuję, że się podzieliłam moją historią, bo mnóstwo kobiet poszło się dzięki temu zbadać. [...] Po co mi to wszystko? Mieszkam na pięknej wyspie, mam za co żyć, mam 2 umowy na książki do zrealizowania, mam wokół wspaniałe bliskie osoby i zwierzaki. Po co ja się zajmuję jakimś krajem ponurym na drugim końcu Europy? Mam dość", wyznała z goryczą.

Paulina Młynarska o profilaktycznej mastektomii: "umknęłam przed piekłem chemii, a może nawet przed śmiercią"

Paulina Młynarska podkreśla, że jej wpis podyktowany był misją szerzenia świadomości o wadze profilaktycznych badań piersi. Przyświecała jej myśl, by w obliczu szokujących danych o śmiertelności kobiet, przypomnieć im o konieczności badania się, bo jak sama przyznała, ona "umknęła przed piekłem chemii, naświetlań i hormonów, a być może nawet przed śmiercią".

"Każdego roku średniej wielkości „miasto kobiet” budzi się z diagnozą raka piersi. 20 tys. Kobiet, z których aż 6 tys. zniknie bez śladu, zostawiając za sobą dzieci, mężów, partnerki, rodziców, przyjaciół.”

Reakcje z jakimi w przewadze się spotkała zszokowały pisarkę, która przyznała, że spadł na nią niewyobrażalny hejt, którego w tym kontekście zupełnie się nie spodziewała (my z resztą też jesteśmy zaskoczone). Młynarska napisała, że przepłakała cały dzień, ale nie traci jednak wiary w sens swojego działania. "Dziś wstaję i powtarzam: badajcie się. Teraz, zaraz. Nie musicie ciężko chorować, nie musicie umierać, nie musicie się wstydzić”, zaapelowała.

„Już mniej więcej wiemy co polska opinia publiczna ma do powiedzenia kobiecie, która nie dla urody, ale po to by ratować się przed śmiertelną chorobą, daje sobie zoperować piersi [...]. Okazało się jednak, że nie miałam realistycznego wglądu w to jak tragicznie jest w Polsce z wiedzą na temat raka piersi, profilaktyki, dostępnego leczenia. Okazało się, że naruszyłam społeczne tabu, wywołałam ogromne emocje i ... sprowadziłam na siebie taką falę nienawiści, że przez chwilę zaparło mi dech”.