Panna młoda z Bejrutu: "Ten dzień miał być najpiękniejszym w życiu - okazał się czarnym dniem smutku i żałoby"

Ten dzień miał być najpiękniejszym w jej życiu, a stał się bolesnym, tragicznym wspomnieniem. Libańska dr Israa Seblani wyglądała tego dnia przepięknie. 4 sierpnia 2020 r., brała ślub. W białej długiej sukni z trenem pozowała promieniejąc szczęściem – wyglądała zjawiskowo. Wydawałoby się, że nic nie przyćmi wagi tego dnia. A jednak zdarzyło się coś, co na zawsze zostawiło rany.

„To miał być najpiękniejszy dzień mojego życia, a stał się czarnym dniem żałoby”, wspomina z mężem.

Israa Seblani schowała głęboko na dno szuflady album z pamiętnej sesji ślubnej. Nie ogląda zdjęć z tamtego dnia, ponieważ wspomnienia są tak bolesne. Nie chce też wracać wspomnieniami do filmu z dnia ślubu. Nie jest to jednak tak proste, bo ten szybko stał się viralem, który obiegł sieć w natychmiastowym tempie. Dlaczego?

Kamerzysta uchwycił w nim tragiczny moment eksplozji w porcie w Bejrucie. Ten wybuch spowodowała składowana w magazynie portowym saletra amonowa skonfiskowana w 2014 roku z zatrzymanego w porcie statku. W wyniku eksplozji zniszczony został port i wiele budynków w mieście. Tego dnia zginęło ponad 200 osób, a tysiące zostało rannych.

„Wciąż nie mam w domu zdjęcia z dnia ślubu. […] To była katastrofa dla narodu libańskiego. Nie mogę myśleć o rodakach, którzy tego dnia stracili rodziców, dzieci, najbliższych ani o zniszczeniach, które się wydarzyło, i jednocześnie być szczęśliwym. Nie mogę się okłamywać”, powiedziała 30-letnia Seblani.

Trudno powstrzymać ciarki oglądając nagranie sesji ślubnej, podczas którego podmuch eksplozji porywa biały tren sukni panny młodej. 

Panna młoda z Bejrutu: "nie marzymy o luksusowym życiu, po prostu chcemy bezpieczeństwa"

Niebawem minie rok od tamtych tragicznych wydarzeń. Jakie plany na pierwszą rocznicę ślubu ma słynna panna młoda z Bejrutu?

„Planuję być tego dnia w pracy, w Szpitalu Uniwersyteckim Rafik Hariri, aby mieć zajęcie”.

„To dzień, w którym nie możemy mieć żadnych planów”, powiedział jej 34-letni mąż, Subeih, „To dzień smutku i smutku, to czarny dzień, dzień żałoby dla całego Libanu”.

Tragiczny wybuch w Bejrucie oraz jego konsekwencje pozostawiły nie tylko straszne wspomnienia, ale zmieniły też priorytety młodej pary. Isra Seblani pracowała dotychczas w Stanach Zjednoczonych. Jednak ograniczenia związane z pandemią  koronawirusa uniemożliwiły jej mężowi dołączenie do niej. Isra wróciła więc do Libanu, by mogli być razem.

„Szukamy bezpieczeństwa, nie chcemy pieniędzy, nie marzymy o luksusowym życiu, po prostu chcemy bezpieczeństwa”, powiedziała ze wzruszeniem Seblani.

Isra nie może pogodzić się z faktem, że najpiękniejszy dzień jej życia już zawsze będzie kojarzony z wielką libańską tragedią. Nie może też poradzić sobie z faktem niechcianej popularności.

„Wiem, że wielu marzy o sławie, ale ja wolę być znana przez coś innego, ponieważ kiedy ludzie rozpoznają mnie na ulicy i nazywają "słynną panną młodą" lub "panną młodą z Bejrutu”, odżywają same straszne i bolesne wspomnienia. Wiem, że tak już zostanie na zawsze".