Poziomki, truskawki, porzeczki, maliny... owoce te pomagają zachować zdrowie, ułatwiają usuwanie toksyn z organizmu, zawierają substancje bakteriobójcze. Najlepiej zjadać je na surowo lub w postaci świeżych soków, gdyż wyższa temperatura niszczy niektóre ich składniki (enzymy, witaminy). Owoce powinny być świeżo zerwane i nie zgniecione – w przeciwnym wypadku szybko pleśnieją i nie nadają się ani do zjedzenia na surowo, ani do przetworów. Mrożone owoce jagodowe nie tracą wartości odżywczych.

Truskawki

Można podawać je maluchom, które skończyły 2 lata i dotąd nie miały żadnych objawów alergicznych. Truskawki powstały ze skrzyżowania amerykańskiej poziomki wirginijskiej z dużą poziomką chilijską. Skrzyżowanie to dało początek poziomce ananasowej, czyli dzisiejszej truskawce. Do Europy sprowadzono je w XVIII wieku. Owocom tym trudno się oprzeć. Są rozkoszą dla podniebienia, ale też znacznym wsparciem dla organizmu. Stanowią prawdziwy skarbiec witaminy C. Nie brak im również witamin B1, B2 i A. Są bogate w wiele makro i mikroelementów – głównie w żelazo, wapń, potas, magnez i mangan. Nic więc dziwnego, że świetnie wpływają na cerę malucha, stan jego zębów, włosów i paznokci. Truskawki wzmacniają także system odpornościowy i pobudzają apetyt dziecka. Podane wieczorem pomogą mu spokojnie zasnąć (zawierają brom). Przed zjedzeniem najlepiej umyć je pod bieżącą wodą, a dopiero potem usunąć szypułki – w przeciwnym razie nasiąkną wodą.

Uwaga! Truskawki mogą uczulać (ze względu na zawartość naturalnej histaminy – związku chemicznego wywołującego m.in. zmiany na skórze lub w jelitach). Nawet dziecko, które nie jest alergikiem może na nie reagować uczuleniem. Jeśli więc po spożyciu owoców na skórze malucha pojawia się np. pokrzywka, trzeba z nich na jakiś czas zrezygnować. Wspierają działanie nerek

Czarne porzeczki

Można podawać je od 5. miesiąca życia dzieciom karmionym sztucznie, a od 7. miesiąca – karmionym naturalnie. Dzieci nie przepadają za surowymi czarnymi porzeczkami ze względu na ich charakterystyczny zapach. A właśnie one są najzdrowsze z porzeczek! Mają bardzo dużo witaminy C (więcej niż cytrusy!). Zawierają także potas, fosfor i żelazo. Stanowią źródło witaminy K i rzadkich mikroelementów (np. jodu). Polecane są przy anginach, anemii, kaszlu i infekcjach bakteryjnych. Pobudzają odporność, poprawiają samopoczucie, dostarczają malcowi siły i energii. W przetworach tracą nieprzyjemny aromat i smakują znakomicie (zrób z nich np. galaretkę: porcję świeżego soku ucieraj z taką samą porcją cukru, aż zgęstnieje). Oczyszczają organizm

Poziomki

Można podawać je dzieciom, które ukończyły 2 lata. Najsmaczniejsze i zawierające najwięcej cennych składników są te rosnące dziko, w miejscach nasłonecznionych i nieskażonych. Poziomki mają dużo witaminy C, trochę witaminy K i PP oraz witaminy z grupy B. Nie brak im soli mineralnych. Mają sporo żelaza, potasu, wapnia, siarki, a także dużo cukru i kwasów owocowych. Wzmacniają odporność dziecka, korzystnie wpływają również na rozwój jego kości i mięśni. Najlepiej smakują podane ze śmietaną, jogurtem albo posypane lekko cukrem pudrem. Wzmacniają wątrobę

Czarne jagody

Można podawać je od 5. miesiąca życia maluchom karmionym sztucznie, a od 7. – karmionym piersią. Właśnie te owoce jagodowe są najbardziej wartościowe. Stanowią znakomity środek przeciwko zaburzeniom pracy jelit. Mają tę rzadką właściwość, że leczą zarówno biegunki, jak i zaparcia – sok jagodowy i suszone owoce łagodnie przeczyszczają, natomiast kisiel z czarnych jagód hamuje rozwolnienia. Największym bogactwem jagód są substancje bioaktywne, które działają jak naturalny antybiotyk, ograniczając rozwój drobnoustrojów. Owoce te zawierają sporo witaminy E, niewiele witaminy A, C, B1, B2 i PP oraz żelazo, wapń, miedź, fosfor, potas i siarkę. Wspomagają dojrzewanie siatkówki oka, odżywiają nerw wzrokowy. Ułatwiają trawienie cukrów. Jedyny mankament czarnych jagód polega na tym, że brudzą ręce i buzię jak żadne inne owoce, a na ubraniach pozostawiają trudne do usunięcia plamy. Maluchom powinno się podawać je zmiksowane lub w postaci soku, a 2-latkowi można już zafundować zupę jagodową czy ciasto z jagodami.

Uwaga! Trzeba zbierać tylko jagody rosnące z daleka od szos. Nie zawierają one metali ciężkich, które dostają się do owoców głównie ze spalin samochodowych. Odtruwają jelita

Maliny

Można podawać je od 5. miesiąca życia niemowlętom karmionym sztucznie, a od 7. – karmionym naturalnie. Aromat malin zbieranych w lesie nie ma sobie równych. Kłopot polega na tym, że owoce pochodzące z lasu są mniej trwałe od ogrodowych i znacznie szybciej fermentują. Jedzenie świeżo zerwanych i opłukanych malin, to nie tylko przyjemność, ale samo zdrowie! Owoce te, zarówno ogrodowe jak i leśne, są bogate w łatwo przyswajalne węglowodany. Maliny poprawiają trawienie, są także skutecznym środkiem przeciwko niedokrwistości (dzięki obecności żelaza). Oprócz niego zawierają innne cenne mikroelementy – potas, miedź i wapń. Mają sporo witaminy C i nieco mniej witamin A, B2 oraz PP. Mają jeszcze tę ważną właściwość – stanowią źródło naturalnej aspiryny, działają więc przeciwgorączkowo i przeciwzapalnie. Sok ze świeżych malin oraz napar z suszonych owoców i liści to sprawdzony środek napotny stosowany głównie przy przeziębieniach, anginach oraz w stanach grypowych. Maliny zapobiegają także łojotokowemu zapaleniu skóry u dzieci w każdym wieku.

Uwaga! Ze względu na zawartość puryn, nie powinno się podawać malin maluchom, które mają jakieś problemy z nerkami. Łagodzą stany zapalne.