– Każde z nas lubi robić jedne rzeczy bardziej, a inne mniej. Jeżeli mniej, to próbuje udawać, że to obowiązek strony przeciwnej – żartuje Olga. – Sądzę, że to się podzieliło naturalnie, czyli każdy robi to, na co akurat ma ochotę – dodaje Wojtek.

Kiedy zostali parą, Olga właśnie opuściła rodzinny dom. – Chciałam pokazać Wojtkowi, że potrafię gospodarzyć i być idealną żoną. Ale z wzorowym prasowaniem koszul i T-shirtów nie wychodziło. Nie umiem i nie lubię. Lepiej poszło mi w kuchni. Zawsze rwałam się do gotowania, ale przy okazji robiłam w kuchni bałagan i przeszkadzałam, więc mama przeganiała mnie, twierdząc, że jak będzie trzeba, to się nauczę. I tak się stało. Jako małżonka mogłam się popisać umiejętnościami i od początku gotowanie było moją domeną.

Wojtek, żeniąc się z Olgą, miał gotowanie w małym palcu. – Jego tata świetnie to robi, Wojtek zawsze sobie radził w kuchni – aktorka chwali męża, który od razu ripostuje z uśmiechem: – Na początku małżeństwa Olga nie dopuszczała mnie do garów, bo uważała, że to ona gotuje lepiej, ale na szczęście jakiś czas temu odpuściła. – Olga więc dodaje: – I mam z tego wiele korzyści, bo Wojtek kucharzy z fantazją i często mnie wyręcza. Podobnie sprawa się miała, jeżeli chodzi o dziecko. Szybko się okazało, że Wojtek potrafi świetnie opiekować się i Mirą, i domem. Zrobi zakupy, sprząta. Bez protestów idzie do sklepu, a ja SMS-em wysyłam mu listę zakupów.

Od kiedy zamieszkali w Warszawie, mogą liczyć tylko na siebie. – W naszym zawodzie jest albo luz, albo tak napięty kalendarz, że nie wiemy, jak wszystko poukładać. Często wyjeżdżamy w tym samym dniu. Wówczas trzeba pomyśleć, co z dzieckiem. Najczęściej przyjeżdżają dziadkowie z Wrocławia lub z Gostynia. Inaczej nie dalibyśmy rady pogodzić jednego z drugim.

Przez pierwszych siedem miesięcy po urodzeniu Mira była dzień w dzień z mamą, ale później Olga dostałam propozycję zagrania w spektaklu „Goło i wesoło”, co wiązało się z częstymi wyjazdami. Dziecko zostawało z Wojtkiem. Potem, Mira miała wówczas roczek, Olga wzięła udział w show „Gwiazdy tańczą na lodzie”, który codziennie wymagał wielu godzin treningu, i Wojtek znowu mógł się wykazać wrodzonymi umiejętnościami opieki nad dzieckiem. – Widziałam córkę tylko rano, bo gdy wracałam, już spała. A był to czas, kiedy Mira zaczęła mówić. Do Wojtka zwracała się „tata”, do mnie, niestety, również „tata”. – Wojtek uśmiecha się na tamto wspomnienie: – W tym czasie brałem wózek z dzieckiem i z Jurkiem Petersburskim, który ma córkę niewiele starszą od Miry, wychodziliśmy na miasto. Widzieliśmy, jakie wrażenie na mamach z dziećmi robią faceci z wózkami.

Olga i Wojtek prowadzą dom otwarty. – Lubimy długie konwersacje z przyjaciółmi przy butelce dobrego wina. Umiemy szybko przygotować radujące oko i podniebienie potrawy. Często dzwonią przyjaciele, że mamy 15 minut na ogarnięcie mieszkania i wtedy następuje pełna współpraca. – wyznaje z uśmiechem Olga. Oboje lubią smakowicie i kolorowo podchodzić do życia. – Nasz dom jest wesoły, przyjazny. Potwierdzą to, pod groźbą utraty życia, nasi przyjaciele – żartuje aktorka.

– Co spaja nasz związek? – głośno zastanawia się Wojtek. – Wspólne zainteresowania: uwielbiamy oglądać filmy, a później o nich rozmawiać. Z pasją grywamy w gry komputerowe. Każde z nas lubi inny rodzaj gier, ale doskonale rozumiemy, co oznacza: „za chwilę, kochanie, muszę jeszcze awansować na wyższy poziom”. Lubimy czytać, leżąc obok siebie, albo pić kawę i dyskutować o domowych sprawach – zgodnie przyznają.

Poznali się na studiach. – Nie mieliśmy sprecyzowanych oczekiwań wobec partnera, może dlatego łatwiej nam było budować wspólne życie – mówi Wojtek. – Właściwie wszystkiego o życiu dorosłym uczyliśmy się od początku: prowadzenia domowego gospodarstwa, płacenia na czas rachunków, zarabiania pieniędzy, a potem wychowywania dziecka.

– Nasze „docieranie się” przebiegało łagodnie i długofalowo. Zaczęło się od pierwszych wspólnych wakacji nad jeziorem koło Wejherowa. Razem przygotowywaliśmy posiłki, zbieraliśmy grzyby, pływaliśmy. Poruszaliśmy się wtedy tylko środkami komunikacji miejskiej, ale udało nam się bez większych kłótni zwiedzić Trójmiasto i okolice – opowiada aktor.

Rok później zamieszkali w Łodzi w Domu Aktora. Ich mieszkanko miało zaledwie 17 m kw., więc nie sposób się było od siebie odizolować. Wojtek grał już wtedy w teatrze, Olga studiowała jeszcze w łódzkiej Filmówce.

– Po studiach przenieśliśmy się do Warszawy, do naszego pierwszego mieszkania, które było dwa razy większe niż to w Łodzi. Mogliśmy się tam nawet bawić w chowanego – śmieje się Olga.

Dziś uważają, że w związku najważniejsze jest partnerstwo, wspólne rozwiązywanie problemów i wyciąganie wniosków z popełnionych błędów. – Próbujemy to przekazać córce, choć widzimy, że woli sama się potknąć – twierdzą obydwoje. – Nie jesteśmy o siebie zazdrośni, bo wiemy, że takie uczucia ograniczają drugą stronę. Ufamy sobie. Lubimy razem spędzać czas, zazwyczaj aktywnie, ale i wspólne leniuchowanie nieźle nam wychodzi.

ZDJĘCIA: T. PISIŃSKI/FOCUS IMAGES, STYLIZACJA: G.BLOCH, MAKIJAŻ: A.JAŃCZYK, FRYZURY: D.GOŁASZEWSKA, ARANŻACJA: M.CIOCH, dziękujemy  za  wypożyczenie  rekwizytów sklepom:FLO / For loversof...55-110 Prusice, ul.Polna 14tel.71 352 95 02 Duka Złote Tarasy 00-120 warszawa, ul Złota 59 tel. 22 222-01-06

Warto wiedzieć:

Olga Borys - Aktorka teatralna i filmowa. Popularność dała jej Zuzia Śnieżanka z serialu „Lokatorzy”. Żona aktora Wojciecha Majchrzaka, mama 7-letniej Miry.

Wojciech Majchrzak - Aktor teatralny i filmowy. Absolwent wrocławskiej PWST. Zagrał w wielu filmach, ale popularność przyniosły mu role w „Czasie honoru” i „M jak miłość”. Mąż Olgi, tata 7-letniej Miry.