Coraz częściej brakuje ci tchu nie tylko podczas wchodzenia po schodach. Czujesz, że serce wciąż wali jak młot, a nogi i plecy bolą nawet podczas snu. Wszystkiemu winne są nadprogramowe kilogramy – każdy dodatkowy obciąża stawy, które ulegają zwyrodnieniu. Przy nadmiernie obfitych kształtach rozwijają się także cukrzyca, nadciśnienie, miażdżyca i choroby serca. Otyłość jest więc niebezpieczna i zdaniem lekarzy powinno się ją leczyć, nawet operacyjnie. Zajmują się tym chirurdzy bariatrzy (listę poradni i klinik, w których przyjmują bariatrzy, znajdziesz na www.otylosc.org. pl). Żeby umówić się na wizytę u takiego specjalisty, poproś o skierowanie od lekarza pierwszego kontaktu. Bariatra ustali, czy powinnaś poddać się operacji i jaki zabieg jest wskazany (np. zmniejszenie żołądka, by nie mógł on przyjąć zbyt dużo jedzenia, czy raczej zabieg, po którym mniej pokarmu wchłania się w jelicie). Wszystkie operacje wykonuje się albo w sposób tradycyjny – za pomocą skalpela, albo laparoskopowo. Te ostatnie, określane jako zabiegi przez dziurkę od klucza, są mniej obciążające i szybciej pozwalają odzyskać pełnię sił, ale nie w każdym wypadku finansuje je NFZ. Szpitale mają ograniczone możliwości przeprowadzania operacji refundowanych. Stąd na termin nierzadko czeka się wiele miesięcy, a nawet kilka lat. Ponadto operacje takie przysługują (sąwręcz zalecane) jedynie osobom, których BMI jest wyższe niż 40. W prywatnej klinice (bez kolejki) możesz jednak poddać się operacji przy niższym BMI (już ok. 35), ale tylko w uzasadnionych przypadkach. Zależnie od metody jest to wydatek od kilku do kilkudziesięciu tysięcy złotych. Sprawdź więc, co puszystym oferuje dzisiaj nowoczesna chirurgia.

Włożenie balonu do żołądka

To dobry sposób, jeśli nie chcesz lub nie możesz poddać się operacji, a twój BMI oscyluje w okolicy 40. Cały zabieg trwa do godziny i nie wymaga pobytu w szpitalu. Prywatnie kosztuje ok. 7 tys. zł. Za pomocą gastroskopu wprowadza się do żołądka pusty i odpowiednio złożony balon (silikonowy worek), kóry następnie wypełnia się roztworem soli fizjologicznej. Ponieważ balon zajmuje część żołądka, a przy tym uciska jego ściany, ciągle czujesz się syta. Jesz więc mniej i tracisz na wadze, w ciągu pół roku nawet do 20 kg; po 6 miesiącach balon zostaje usunięty. Uwaga! Przez pierwsze tygodnie po zabiegu mogą zdarzać się torsje. W czasie kuracji musisz być na diecie i ćwiczyć zgodnie z zaleceniami lekarza. Jeśli potem utrzymasz zdrowy styl życia, unikniesz efektu jo-jo.

Założenie opaski na żołądku

Zabieg wykonywany jest laparoskopowo, także w ramach NFZ (prywatnie zapłacisz ok. 15 tys. zł). Operacja polega na założeniu na żołądek silikonowej opaski, która dzieli go na dwie części. Najpierw pokarm zatrzymuje się w górnej, mniejszej, i z niej stopniowo przesuwa się do większej. Chodzi o to, by w pierwszym „zbiorniczku” zmieściło się niewiele jedzenia – a mimo to od razu czuć się sytą. Wtedy chudniesz nawet do 30 kg w ciągu roku. Cały czas można regulować stopień zaciśnięcia opaski na żołądku, napełniając ją płynem. Im zaciśnięcie jest mocniejsze, tym wolniej przesuwa się jedzenie i szybciej tracisz na wadze. Trzeba jednak przestrzegać odpowiedniej, półpłynnej diety. Jest to bezpieczna i odwracalna metoda, bo opaskę można zdjąć w każdej chwili, np. gdy czujesz się z nią nie najlepiej lub masz uciążliwe dolegliwości.

Zmniejszenie objętości żołądka

Wszystko polega na wycięciu jego dużego fragmentu (tzw. rękawowe wycięcie). Lekarz po przeszyciu żołądka od dołu do góry zostawia ok. 20 procent jego objętości. W takim „rękawie” mieści się niewiele jedzenia. Ponadto żołądek nie wydziela już hormonu pobudzającego łaknienie, produkowanego głównie w usuniętej części). W efekcie nie tylko jesz mniej, lecz przede wszystkim nie odczuwasz głodu. Niekiedy lekarz proponuje jeszcze inny rodzaj zabiegu, zwany pionową plastyką żołądka. W ten sposób wyodrębniona zostaje jego mała część, do której przechodzi niewiele pokarmu. Po operacji niezwykle ważną sprawą jest przestrzeganie diety – do końca życia trzeba jadać rozdrobnione i znacznie mniejsze porcje niż przed zabiegiem.

Ominięcie dużego fragmentu żołądka

Ta operacja bywa ostatnim ratunkiem dla osób wyjątkowo otyłych. Zabieg, wykonany również metodą laparoskopową (nie refunduje go NFZ), to koszt rzędu kilkanastu tysięcy złotych. Chirurg usuwa lub „wyłącza” większość żołądka, a pozostały fragment łączy z jelitem. Wtedy jedzenie, wędrując przez układ pokarmowy, omija żołądek i dwunastnicę, niewiele więc go się wchłania i pacjent szybko chudnie. Niestety, istnieje ryzyko mniejszego przyswajania cennych składników (np. wapnia, żelaza, witamin z grupy B). Aby temu zapobiec, należy zażywać suplementy. Koniecznie są wizyty u lekarza i badania krwi (z uwagi na możliwość anemii)

Jeszcze nadwaga czy już otyłość?

Najczęściej stosowaną miarą puszystości jest wskaźnik BMI (wyznaczasz go, dzieląc wagę w kilogramach przez wzrost w metrach do kwadratu). Prawidłowy BMI wynosi 20–24,9; od 25 do 29,5 oznacza nadwagę; od 30 w górę – otyłość. BMI wyższy niż 40 to syndrom otyłości skrajnej, leczonej operacyjnie. Oprócz wagi ciała znaczenie ma też miejsce, gdzie gromadzi się tłuszczyk. Najgroźniejsza dla zdrowia jest tzw. otyłość brzuszna. Wtedy sylwetka kształtem przypomina jabłko, bo „zapasy” odkładają się w pasie (o chorobie u kobiet świadczy obwód talii powyżej 88 cm, u mężczyzn obwód brzucha ponad 102 cm).

Tekst: Magda Kłodecka, Joanna
Konsultacja: doc. dr hab. n. med.
Krzysztof Paśnik, chirurg, bariatra

Zobacz także: