Była nie tylko doskonałą wokalistką, muzykiem i songwriterką, ale także oddaną aktywistką w walce o prawa człowieka w czasach amerykańskiego rasizmu. Nina Simone, a raczej Eunice Kathleen Waymon, to kobieta-petarda o głosie, który po dziś dzień przyprawia o ciarki. Już jako mała dziewczynka przejawiała muzyczne zdolności, od trzeciego roku życia uczyła się grać na pianinie i śpiewała w kościelnym chórze. Początkowo w kręgu jej muzycznych zainteresowań plasowali się Beethoven i Brahms. Jej nauczyciele, którzy zauważyli ponadprzeciętny talent Niny, uzbierali nawet fundusze na jej studia muzyczne w Nowym Jorku. Niestety przerosły one finansowo rodzinę Simone i musiała porzucić marzenia o karierze zawodowej pianistki. Przynajmniej na jakiś czas. 

Pozbawiona stałego źródła dochodu zaczęła pod pseudonimem Nina Simone (Nina od hiszp. "niña", czyli dziewczynka, a Simone po francuskiej aktorce Simone Signoret) grywać w nocnych klubach Filadelfii. Jej nowatorskie podejście do jazzu, bluesa i folku szybko zostało zauważone, a Nina wydała w 1957 roku pierwszą płytę "Little Girl Blue". Często też tworzyła covery znanych już przebojów, tworząc ich zupełnie nową, często ciekawszą nawet wersję. Spod jej ręki wyszły przeróbki Boba Dylana czy The Beatles. 

Dzięki długiej nauce klasycznej gry na fortepianie, jej jazz i blues były zawsze podszyte muzyczną tradycją, co słychać w większości utworów Simone. Swoją drogą nie lubiła być przyporządkowywana do jednego rodzaju muzyki.

Jeśli już miałabym siebie jakoś określić artystycznie, nazwałabym się wokalistką folk, bo w mojej muzyce jest więcej folku i bluesa niż jazzu, o którym wszyscy mówicie., pisała w swojej autobiografii. 

W latach 60. wokalistka bardzo mocno zaangażowała się w polityczny chaos panujący w Stanach i walczyła przeciwko dyskryminacji czarnoskórych. "Mississippi Goddamn" to na przykład piosenka -protest przeciwko bezprawnemu morderstwu innego działacza na rzecz praw człowieka, Medgara Eversa i zbombardowaniu kościoła w Birmingham, w którym zginęły Afroamerykanki.W nierównej walce o tolerancję ofiar było wiele, a Nina wiele razy oddawała im muzyczny hołd. Połowa lat 60. była dla niej samej bardzo trudnym okresem, głównie ze względu na polityczne podziały. Podupadły jej finanse, nie mogła porozumieć się z managerami i sama cierpiała na stany depresyjne. W tym czasie mieszkała w wielu miejscach na świecie, w tym w Szwajcarii, na Barbados i w południowej Francji. 

Dekadę później Nina Simone znów wróciła do gry, choć jej powrót nie przez wszystkich krytyków był odbierany entuzjastycznie. W latach 80. jej hit "My Baby Just Cares For Me" został użyty w reklamie zapachu Chanel No. 5 w Wielkiej Brytanii i trafił do ścisłej czołówki list przebojów. Zresztą jej muzyczne dokonania często wykorzystywano w filmach (zrobił to nawet Borys Lankosz w "Rewersie"). 

Swoje życie prywatne gwiazda opisała w autobiografii "I put a spell on you". Nie miała łatwego życia uczuciowego, zwłaszcza, kiedy poznała drugiego męża, Andrew Strouda, detektywa z Harlemu. Stroud przed Simone miał już dwie żony, a córka Lisa,  ze związku z Niną, po latach przyznała, że matka była ofiarą przemocy seksualnej ze strony ojca. Lisa Simone Kelly to jedyne dziecko gwiazdy. Lisa obecnie ma 53. lata i muzycznie poszła w ślady słynnej matki.

To również ona, jako jedyna spadkobierczyni spuścizny po Ninie, skrytykowała biograficzny film o swojej matce, w którym zagrała Zoe Saldana, choć "docenia" rolę Saldany. Swoją drogą film "Nina" nie miał swojej polskiej premiery, ale polecamy go obejrzeć! 

Powstał też dokument Netflix "What happened to Nina Simone?" "Co się przytrafiło Ninie Simone?" przyp.red.

TOP 3 najlepsze utwory Niny Simone