Sprawia wrażenie kobiety delikatnej, kruchej, odrobinę nieśmiałej. Z pewnością nie jest typem przebojowej bizneswoman. Tymczasem zbudowała poważny biznes, od zera stworzyła firmę w trudnej branży, jaką jest służba zdrowia. Jest właścicielką Centrum Rehabilitacji MAK w Ząbkowicach Śląskich, jednego z największych takich ośrodków w regionie. Kilkanaście lat temu z zamkniętymi oczami skoczyła na głęboką wodę, dziś codziennie przenosi góry, bo na rynku nie jest łatwo przetrwać bez wielkich pieniędzy i zaplecza ogromnych korporacji. – To kwestia wiary. Nie, nie w cuda. We własne siły. Wierzę, że mam ich dość, żeby pokonywać przeszkody pojawiające się na mojej drodze. Jestem niereformowalną optymistką  – śmieje się Anna. 

WYKORZYSTAĆ SZANSĘ

Jest specjalistą fizjoterapii, magistrem rehabilitacji, ale też analitykiem medycznym. Pierwsza jej praca to było laboratorium.  Lecz nie wytrzymała w nim długo, sam na sam z probówkami  i odczynnikami. Jak powietrza brakowało jej kontaktu z ludźmi. Stąd decyzja: kolejne studia na wydziale rehabilitacji Akademii Wychowania Fizycznego  we Wrocławiu. Skończyła je  w roku 1986, dostała dyplom  i zatrudnienie w szpitalu. – To było to! Praca czasami bardzo ciężka, ale taka, która ma sens. Świadomość, że codziennie możesz pomóc konkretnym ludziom – kiedy Anna opowiada o pacjentach, po błysku w jej oczach można poznać, jak bardzo kocha swoją pracę. Nic więc dziwnego, że chciała się rozwijać, zdobywać kompetencje. Wkrótce zrobiła specjalizację  II stopnia w zakresie rehabilitacji medycznej i nim się obejrzała, przepracowała w zawodzie  15 lat. – To były ciekawe czasy, dużo się wtedy działo, ówczesny rząd wprowadził reformę opieki medycznej. Skończyło się finansowanie służby zdrowia  z budżetu państwa, zmieniły się przepisy, powstały kasy chorych i niepubliczne zakłady opieki zdrowotnej. Pojawiła się szansa, grzech byłoby jej nie wykorzystać – wspomina.

Czy mój biznes ma przyszłość? Ogromną! Niestety, coraz więcej osób potrzebuje rehabilitacji... Ale jeszcze wiele pracy trzeba włożyć w to, by ludzie przekonali się, jak mogą pomóc zdrowiu odpowiednio dobranym ruchem.

Tą szansą była możliwość odkupienia od państwa budynku przychodni w jej rodzinnym mieście, Ząbkowicach Śląskich,  i zorganizowania tam własnego ośrodka rehabilitacji. – Myślę,  że zaproponowano mi to właśnie dlatego, że miałam specjalizację – zastrzega. Nowoczesne centrum fizjoterapii, z zespołem najlepszych lekarzy i rehabilitantów – wtedy to było nierealne marzenie! Bez pieniędzy, bez doświadczenia w kierowaniu takim ośrodkiem, bez żadnego doświadczenia biznesowego. A jedynie z wiarą, że może się udać.

SKOK W NIEZNANE

Pieniędzy nie miała nawet tyle, by przystąpić do przetargu na budynek po dawnej przychodni. Kwotę wymaganą na wadium pożyczyła od znajomych i… przetarg wygrała. – Wtedy dopiero dotarło do mnie, co zrobiłam – opowiada. – Trzeba było zająć się mnóstwem formalności, założyć firmę, uzyskać kredyt na całą kwotę za nieruchomość. A jednocześnie zadbać  o budynek, który, delikatnie mówiąc, był w kiepskim stanie. Przeciekał dach, należało odnowić elewację, podłączyć gaz, zainstalować nowe ogrzewanie, przygotować wszystko, co jest niezbędne do wodolecznictwa – wylicza. Nie było łatwo, tym bardziej że Anna jest mamą  trojga dzieci, którymi przecież także musiała się zająć. W tym czasie jedna z jej córek uczyła się we Wrocławiu i rodzina przeprowadziła się tam z Ząbkowic. Anna do firmy dojeżdżała codziennie ponad 60 km.

Anna Kolanko prywatnie? Kobieta  aktywna. Latem jeździ na rowerze, zimą biega na nartach. Zorganizowała zajęcia aerobiku dla kobiet po pięćdziesiątce i sama w nich uczestniczy. Ma satysfakcję, że wiele osób dzięki niej zaczęło się ruszać.

UKŁAD PARTNERSKI

Mąż nie do końca wierzył w jej sukces. – Był sceptyczny, a może mniej szalony niż ja? Zdawał sobie sprawę, na co się porywam – tłumaczy go Anna. Paradoksalnie bardziej niż rodzina w powodzenie przedsięwzięcia uwierzyli pracownicy banku, do którego Anna zwróciła się o kredyt.  – Nie było wyjścia, pieniądze trzeba było pożyczyć i obciążyć hipotekę ośrodka – wspomina. – Stawiałam na szalę wszystko, ze świadomością, że przez kilkanaście lat bank będzie właścicielem ośrodka, w który wkładam całe serce – tłumaczy, opowiadając o nieprzespanych nocach, lęku, że noga jej się powinie. Na szczęście w banku spotkała ludzi, którzy w najtrudniejszym czasie, na starcie, prowadzili ją krok po kroku. Byli przychylni, nie mnożyli problemów. Przeciwnie, doradzali, wskazywali najprostszą drogę. – Czułam ich pozytywną energię. To zdecydowało, że wybrałam Bank Zachodni WBK, choć banków w moim mieście działało wtedy kilka  – zdradza. W Banku Zachodnim WBK nigdy nie była klientką anonimową, do dziś te same osoby prowadzą jej sprawy, są jak dobrzy znajomi. Bo choć 3 lata temu główny, hipoteczny kredyt udało się w całości spłacić, wciąż potrzebne są pieniądze na wyposażenie ośrodka.

Anna prowadzi Centrum sama, nie zatrudnia kadry zarządzającej. Zabiega o kontrakty,  o podnoszenie kwalifikacji pracowników, wprowadzanie nowych metod terapeutycznych. Gdy zdarzy się awaria, szuka fachowców, pilnuje dokumentów. Nie jest typem dyrektora, raczej liderką zgranego zespołu. – Nawet pacjenci mówią do mnie „pani Aniu”, czasem „siostro”  – śmieje się. Do Centrum Rehabilitacji MAK w Ząbkowicach przyjeżdżają z całego regionu dzieci, dorośli, seniorzy. Dba  o nich 18 pracowników: terapeutów i lekarzy. To dzięki nim pacjenci mają opiekę na najwyższym poziomie, czują się bezpiecznie, komfortowo. Mówią  o tym, dziękując za pomoc, za przywróconą sprawność. – To gigantyczna satysfakcja, radość, że każdego dnia robi się coś bardzo ważnego i dobrego. W tym biznesie to największa nagroda. Przynajmniej dla mnie. 

Ekspert

Wiesław Macherzyński

dyrektor Departamentu Rozwoju Relacji  z Klientami MŚP

"Przedsiębiorcze kobiety to klientki, które są bardzo wymagające, szczególnie w zakresie oczekiwań wobec doradców biznesowych. Oczekują,  że współpraca będzie oparta na silnych relacjach międzyludzkich. Spełnienie tego oczekiwania to dla nas  – jako instytucji finansowej – priorytet. Nasi doradcy są dla właścicielek firm nie tylko przedstawicielami banku. Są przede wszystkim partnerami biznesowymi, których obdarza się głębokim zaufaniem i od których jednocześnie wymaga się poważnego zaangażowania – od pierwszego kontaktu aż po bieżącą, codzienną współpracę. Doradcy wnikliwie obserwują biznes swoich klientek, co i raz proponując ciekawe rozwiązania i nowe produkty finansowe. Współpraca biznesowa oparta na prawdziwych wartościowych relacjach sprawia, że swoim zaangażowaniem pomagają zweryfikować wizje rozwoju firmy i planowane decyzje".