Nauczyciele a Covid - 19: Wasze obawy

Swoimi obawami podzieliła się z naszą redakcją pani Renata, nauczycielka z małego miasteczka na Podlasiu. Wyjaśnia, że choć kadra nauczycielska robi co może, to uniknięcie koronawirusa graniczy z cudem. Choć zachowuje spokój, zaznacza, że nie możemy bagatelizować zagrożenia.

Ten rok szkolny to będzie dla nas spore wyzwanie, ale jak trzeba, to trzeba. Na pewno wielu nauczycieli ma obawy, bo pracujemy w takim a nie innym środowisku. Non stop jesteśmy narażeni na zarażenia. Normalnie w ciągu sezonu chorobowego przechodzę około 8-10 infekcji. To co będzie teraz? Mamy specjalne procedury na wypadek, gdyby któryś z nauczycieli zachorował na koronawirusa. Nawet, gdy mamy katar, idziemy na zwolnienie, ale jeśli gdzieś pojawi się w szkole COVID, to moim zdaniem na jednym zakażonym na pewno się nie skończy. Jestem nauczycielką w klasach 1-3. To naprawdę nie jest realne, by upilnować dzieci i sprawić, że nie będą się ze sobą komunikować, dotykać itp. Nasze szkoły nie są dostosowane do nowych zaleceń. Mamy za małe klasy, za małe korytarze. Co ze świetlicami, w których są dzieci z różnych klas? Oczywiście jest wiele obostrzeń, zmian i nowych procedur, ale moim zdaniem to nie ochroni szkoły przed koronawirusem, a my jesteśmy na pierwszej linii frontu. Nie panikuję. Raczej stwierdzam obiektywnie. Pracować musimy. 

Pani Renata nie jest jedyną osobą, która obawia się o nadchodzący rok szkolny. Analizujemy czy i z jakich powodów nauczyciele znajdują się w grupie ryzyka oraz jak wygląda ochrona nauczycieli w Polsce. 

ZOBACZ TEŻ: Powrót do szkoły: "Czy maseczki będą obowiązkowe?" Jest decyzja Ministra Edukacji

Foto: Getty Images

Nauczyciele szczególnie narażeni na zarażenie Covid-19?

Nauczyciele są grupą zawodową, która wyjątkowo mocno odczuwa skutki swojej pracy. Statystki z 2017 roku mówią, że współczynnik zapadalności na 100 tys. pracujących wynosił 20,7 (przy ogólnym współczynniku dla wszystkich branż 12,7). Jedynymi bardziej narażonymi grupami są tylko górnicy i pracownicy sektora rolniczego. Czy specyfika chorób, na jakie najczęściej zapadają nauczyciele, predysponuje ich do większej podatności na zarażenie Covid-19? Przyjrzyjmy się najczęstszym dolegliwościom.

Choroby, na które zapadają nauczyciele to według Instytutu Medycyny Pracy im. prof. J. Nofera choroby krtani i gardła, co wynika z przeciążenia narządów głosu. Jedną z najczęstszych dolegliwości jest zapalenie krtani, którego przyczyną są guzki powstające na fałdach głosowych w miejscach, w których obciążenie jest największe. Najbardziej powszechne objawy: chrypka, szybkie zmęczenie głosu i jego łamliwość.

Kolejna z przypadłości to polipy rozwijające w gardle na fałdach głosowych. Objawy są podobne jak w przypadku guzków, w skrajnych przypadkach może dojść do utraty głosu. Dużych rozmiarów polip może powodować duszności, co zdaje się szczególnie niebezpieczne, jeśli zmagający się z nim nauczyciel zachorowałaby na karonawirusa.

Trzecia przypadłość powoduje, że fałdy głosowe nie zwierają się na całej długości. Oprócz chrypy czy utraty głosu może to prowadzić do bólu gardła i napięcia mięśni w okolicach krtani. Choć istnieje ryzyko, że choroby gardła okażą się uciążliwe w przypadku zarażenia, nie możemy zapominać o innych dolegliwościach, które nie są spowodowane ryzykiem zawodowym.

Foto: Getty Images

Nauczyciele narażeni na Covid-19: sanepid nie reaguje

W skrajnych wypadkach nauczyciele mogą spotykać codziennie nawet ponad setkę różnych dzieci, z których cześć może chorować bezobjawowo. W grupie ryzyka znajduje się mnóstwo pracowników szkół cierpiących na choroby współistniejące oraz będących powyżej 60. roku życia — w samej Warszawie pracuje ich 4 tys. Jolanta Gajęcka, dyrektorka podstawówki nr 2 w Krakowie udzieliła dla "Wyborczej" komentarza w tej sprawie.

Nauczyciele chorują na raka i na cukrzycę, mają poważnie chorych mężów i żony, wielu jest w grupie podwyższonego ryzyka ze względu na swój wiek. Rządzący na to wszystko wzruszają ramionami. Już słyszę te głosy, że skoro są chorzy, niech siedzą na zwolnieniu lub idą na rentę. Tylko kto wtedy będzie uczył w szkole?

Założenie, żeby monitorować sytuację i w razie potrzeby przejść na nauczanie hybrydowe, może się sprawdzić jedynie w wypadku ścisłej współpracy szkoły z sanepidem, niestety okazuje się, że nader często sanepid nie spełnia powierzonych mu obowiązków. O takiej sytuacja opowiedziała "Wyborczej" Iwona Pasznicka, dyrektorka Zespołu Szkół Specjalnych nr 4 w Krakowie. Sanepid nie wyraził zgody na to, by nauczycielka po chemioterapii prowadziła swoje zajęcia zdalnie. Dodaje również, że w sanepidzie w Małopolsce nikt nie odbiera telefonu. To z pewnością utrudni współpracę w przypadku ewentualnego zarażenia.

Małgorzata Pucułek, dyrektor LXV LO z Oddziałami Integracyjnymi im. J. Bema na warszawskim Mokotowie zdradza portalowi "Prawo.pl", że przez koronawirusa z pracy zrezygnowało już dwóch nauczycieli powyżej 60 roku życia, co sprawia, że dwa przedmioty nie są obsadzone. Dyrektorka wyznała również, że zwolniła nauczycieli będących w grupie ryzyka z dyżurów.

ZOBACZ TEŻ: Nauczyciele i rodzice napisali list w sprawie wypowiedzenia konwencji stambulskiej: to mocny głos sprzeciwu!

Foto: Getty Images

Nauczyciele: Covid – 19 a sytuacja prawna

Zgodnie z prawem pracownicy nie mają obowiązku informowania pracodawcy o swoich chorobach, muszą jedynie uzyskać od lekarza zgodę na pracę. To sprawia, że dyrektorzy szkół często mają świadomości, ilu z nauczycieli choruje na przewlekłe choroby.

Całość dodatkowo komplikuje sytuacja prawna. Mec. Robert Kamionowski, ekspert zajmujący się prawem oświatowym dla "Gazety Prawnej" wyjaśnia, że nawet jeśli nauczyciel zgłosi, że choruje przewlekle, co szczególnie naraża go na zarażenie koronawirusem, to nie ma przepisów, które regulują to, jak w takiej sytuacji powinien zachować się dyrektor. Może nakazać pracę zdalną lub zupełnie zwolnić z obowiązku świadczenia pracy.

Powrót dzieci do szkoły wiąże się z dużym ryzykiem nie tylko dla najmłodszych i ich rodzin, ale też dla nauczycieli. Nie przygotowane placówki, sanepid, w którym nikt nie odbiera telefonu i zalecenie odwlekania nauczania hybrydowego czy zdalnego to przepis na tragedię? Jakie są wasze obawy w związku z dopiero co rozpoczętym rokiem szkolnym? 

ZOBACZ TEŻ: Pasek na świadectwie dla każdego ucznia? Wspaniały pomysł na zakończenie roku szkolnego