Kochają je kierowcy podróżujący nocą i sportowcy. Także studenci uczący się do sesji i siedzący do późna przed komputerami pracownicy agencji reklamowych, redakcji, biur... Coraz więcej z nas. Nic innego bowiem tak szybko nie ożywia jak one, popularne „energetyki”. Ale tak jak przybywa osób, które bez nich nie wyobrażają sobie dnia, tak rośnie fala krytyki pod ich adresem. Napoje energetyczne mogą poważnie szkodzić – mówi się już otwarcie – zwłaszcza dzieciom i młodzieży. Również dlatego, że jak pokazują badania, są dla nich pierwszym stopniem do świata wzmocnionych wrażeń. Ale i dorośli powinni sięgać po nie z rozwagą. Czy ta ostrożność jest konieczna? Czego nie wiemy o napojach pobudzających?

a) „Działają tak jak filiżanka kawy, tyle że znacznie szybciej”

Sławomir Ambroziak farmaceuta, trener, www. slawomirambroziak.pl

Wszystko stosowane bez umiaru szkodzi. Ale jedna, dwie puszki napoju energetycznego dziennie wypite przez dorosłą zdrową osobę nie powinny jej wyrządzić krzywdy – wszelkie produkty dopuszczone do obrotu muszą być pod tym kątem przebadane, a normy w Unii Europejskiej są naprawdę rygorystyczne. Nierzadko zaś taki „energetyk” jest bardzo pomocny: pomaga pokonać senność, pobudzić ciało i umysł do aktywności, co ważne zwłaszcza dla osób pracujących w nocy albo potrzebujących być w dobrej kondycji mimo znużenia. Kofeina zwiększa wydolność fizyczną (a nawet ułatwia odchudzanie, bo sprzyja spalaniu tłuszczu), w jednej puszce jest jej tyle, co w filiżance mocnej kawy (ok. 80 mg). Ale w naparze (kawy, a także herbaty) uwalnia się ona znacznie wolniej. Napoje energetyczne dają zaś natychmiastowy zastrzyk energii. Sprzyja temu dodatek dwutlenku węgla (CO2 ), który ułatwia jej wchłanianie, a spora ilość cukru dodatkowo podnosi poziom glukozy we krwi, co jeszcze dodaje energii. Ważnym składnikiem napojów pobudzających jest też tauryna, która, naturalnie występując w organizmie, pełni funkcję neuroprzekaźnika w mózgu. Ma wiele prozdrowotnych właściwości: ochrania wątrobę, pozytywnie wpływa na narząd wzroku, pomaga widzieć w nocy. A przede wszystkim jej spożycie wydłuża czas czuwania, co ważne dla osób, które potrzebują zwalczyć senność czy dekoncentrację. Tauryna w parze z kofeiną jeszcze potęgują swoje działania. Stąd też popularność „energetyków”, wiele osób pije je rano zamiast kawy. Działają szybciej i prościej z nich skorzystać – zamiast parzyć, czekać, wystarczy otworzyć pojemnik. Oczywiście nie zalecam nadmiernego ich spożywania. Także dlatego, że organizm może się do nich przyzwyczaić i z czasem potrzebować większej ilości, by odczuć pobudzenie.

b) „Długotrwałe ich spożywanie szkodzi. W wielu krajach ich sprzedaż jest zabroniona”

Arkadiusz Miller specjalista chorób wewnętrznych

Kiedy wymyślono napoje „ożywiające”, wydawały się dobrym pomysłem: oto coś, co w chwili znużenia szybko stawia na nogi. Ale producenci nie przewidzieli, że nadejdą czasy, kiedy będziemy stale potrzebowali utrzymywać się w stanie pobudzenia. Życie jest coraz szybsze i dziś coraz więcej osób pije napoje energetyzujące dzień w dzień. A to szkodzi zdrowiu. Nikt nie badał napojów pod kątem ich długotrwałego, wieloletniego wpływu na organizm. Tymczasem doświadczenie pokazuje, że efektem ciągłego ich przyjmowania jest szereg zaburzeń zdrowotnych. One pobudzają komórki nerwowe w mózgu, przyspieszają akcję serca, podnoszą ciśnienie krwi, przez co, owszem, czujemy ożywienie, ale z czasem także migreny, a możemy spodziewać się i nadciśnienia tętniczego. „Energetyki” wpływają też na metabolizm wątroby, obciążają nerki, pośrednio działają na układ hormonalny. Zdarza się, że ich spożywanie (za sprawą jednego składnika, obecnego w niektórych napojach) może skutkować zaburzeniami neurologicznymi, emocjonalnymi, mieć np. postać niepohamowanego lęku lub agresji. Składnik ten miał pomóc zszokowanym żołnierzom walczącym w Wietnamie i spełniał swoją funkcję, ale kto z nas dziś potrzebuje czegoś aż tak działającego na mózg? Zwłaszcza biorąc pod uwagę skutki uboczne. Pamiętajmy też, że napoje energetyzujące to używka, która może wchodzić w groźne reakcje z lekami i potęguje działanie innych używek, np. alkoholu. Efekty tego mogą być dramatyczne, m.in. dla wątroby. Zwłaszcza że część producentów podaje na opakowaniach nieprawdziwe dane co do ilości zawartych składników – zaniża je, by zostały dopuszczone do sprzedaży. Tak wynika z zagranicznych badań. Zalecam więc ograniczone zaufanie. Także do siebie. Jeśli kierowca podczas długiej trasy wypije puszkę ożywiającego napoju, owszem, poczuje przypływ energii, co szybko ustąpi, a czas reakcji kierowcy będzie tak samo spowolniony zmęczeniem, jak był, choć kierowca ulegnie złudzeniu, iż ciągle panuje nad pojazdem. W wielu krajach sprzedaż napojów energetyzujących już jest zabroniona, w kilku zawężona do specjalistycznych sklepów i aptek. Weźmy to pod uwagę. Szczególnie odradzam je kobietom w ciąży i dzieciom, które sięgają po nie masowo.

c) „Jeśli potrzebujesz dodać sobie energii, nie musisz sięgać po sztuczne pobudzacze. Są zdrowsze metody”

dr Aleksandra Czarnewicz-Kamińska specjalista ds. żywienia człowieka, ekspert poradni dietetycznej Fit.pl

Lektura składu puszki z napojem energetycznym to jak czytanie tablicy Mendelejewa. Nasz organizm energię czerpie ze spalania węglowodanów, białek i tłuszczów zawartych w jedzeniu, tymczasem w napojach pobudzających są jedynie kofeina, tauryna i syntetyczne witaminy. Sama chemia. Jeśli więc czujemy się senni, a czeka nas wyczerpujący dzień, raczej wypijmy filiżankę kawy. Albo lepiej: zielonej herbaty (oprócz naturalnej kofeiny oba napoje zawierają m.in. polifenole, a zielona herbata jest znanym antyoksydantem i ma właściwości antyrakowe). Odświeżająco i stymulująco na mózg działa wypicie soku pomarańczowego, energii dodaje też zjedzenie kawałka czekolady (mlecznej, gorzkiej, na pewno nie białej), bo kłopoty z koncentracją często wynikają z niedoborów magnezu, którego czekolada jest dobrym źródłem. Warto zresztą uzupełniać magnez, zwłaszcza jeśli wypijamy sporo kofeiny, bo ona wypłukuje ten pierwiastek z organizmu. Dobrze też podjadać orzechy i suszone owoce, batony z ziarnami, wszelkie mieszanki bakaliowe, które są węglowodanami wolno się wchłaniającymi, mają mnóstwo minerałów oraz witamin. Dodadzą nam energii, a są zdrowsze niż znane z reklam batony, bomby chemii i kalorii. Czasem długotrwały spadek sił witalnych oznacza niedobory lecytyny. Warto ją przez pewien czas uzupełniać gotowymi preparatami naturalnymi, sporo jej zawiera np. popularna kawa zbożowa Inka. Swoich entuzjastów mają preparaty z żeń-szenia, napary z imbiru (np. z miodem i cytryną). Na prawidłową pracę umysłu zbawienny wpływ ma regularne spożywanie produktów bogatych w kwasy omega-3 (sporo ich w rybach i np. oleju lnianym). Zawsze dobrym sposobem na szybkie ożywienie się jest wykonanie kilku prostych ćwiczeń czy głębokich oddechów przy otwartym oknie. I choć tak nie osiągnie się efektu pobudzenia, to przynajmniej nie narazimy się na efekty uboczne.