Skąd wziął się pomysł na Wasz biznes i dlaczego akurat taki? Jesteście zapalonymi polonistami czy może po prostu lubicie zabawne gadżety?

Maciej Piotrowski: Pochodzimy z rodzin, w których kładziono duży nacisk na poprawność językową, a polszczyzna zawsze była bliska ich sercu. Co ciekawe, nie mamy wykształcenia polonistycznego (Krzysiek skończył dziennikarstwo, Maciek marketing oraz logistykę paliw płynnych), ale językowe hobby stało się naszym sposobem na życie. Gdy w 2011 roku Krzysiek założył stronę na Facebooku „Poprawna polszczyzna”, którą po kilku latach śledziło niemal 300 tysięcy osób, a następnie serwis Polszczyzna.pl, wiedzieliśmy, że nasze hobby ma szansę zaistnieć jako pomysł na biznes. Obaj zrezygnowaliśmy z pracy w warszawskich korporacjach i zdecydowaliśmy się stworzyć markę, której na polskim rynku dotąd nie było. W 2017 roku powstało Nadwyraz.com.

“W poniedziałek czuję weltschmerz” - to napis na jednym z Waszych kubków. Od kiedy jesteście sobie sterem, żaglem i okrętem (patrz: nie macie nad sobą szefa) mniej tego weltschmerzu w Waszym życiu? (śmiech)

Krzysztof Kacprzykowski: Tworzenie Nadwyraz.com to był oczywiście czas orki i uczenia się chodzenia na nowo, ale też czas, który dał nam nieocenioną satysfakcję z dzielenia się naszą inicjatywą z tysiącami Polaków nie tylko w kraju, lecz także na całym świecie. Uwielbiamy dni, w których wpadają zamówienia z tak odległych miejsc, jak Australia, Chiny czy Singapur. Zainteresowanie naszym projektem przerosło nasze oczekiwania, z czego bardzo się cieszymy. Sprawia to, że weltschmerzu jest mniej, a poniedziałki nie są już tak bolesne… (śmiech)

Jak tworzycie swoje hasła i grafiki? Gdzie szukacie inspiracji?

Maciek: Nasze wzory bazują na inteligentnej zabawie słowem, żartach i łamańcach językowych. Wykorzystujemy bogactwo języka polskiego, które jest jak studnia bez dna – każdego dnia można wyciągnąć z niej coś nowego. Inspiracje czerpiemy z kilku źródeł. Po pierwsze słowniki: staramy się odnaleźć w nich ciekawe i trudne wyrazy, które chcemy uchronić przed zapomnieniem i dać im drugą młodość. Wiele inspiracji czerpiemy też wprost z życia codziennego, jak na przykład wzór „Mów do mnie brzydko”.

Jako założyciele takiej marki zakładam, że macie duży szacunek dla języka i słów, co w dobie smsów i czasach pisania szybko, skrótowo i niepoprawnie jest dużą wartością.

Maciek: Tak, zdecydowanie. I dlatego tak nas boli, że dziś wiele osób, zwłaszcza w internecie, nie zwraca uwagi na poprawną polszczyznę. Ostatnio wydaliśmy nawet raport „100 najczęściej popełnianych błędów w Internecie”, dostępny tutaj. Choć temat wcale nie jest zabawny, to można się nieźle uśmiać czytając o najczęstszych błędach Polaków.

Krzysiek: Prawda jest taka, że posługiwanie się piękną polszczyzną wynosi się przede wszystkim z domu. To od naszych rodziców i opiekunów zależy, czy zachęcą nas do czytania książek oraz wyjaśnią, dlaczego propagowanie poprawnej polszczyzny jest tak istotne. Jako dziecko uwielbiałem książki przygodowe, a numerem jeden był przez wiele lat Robinson Crusoe. Dziś skupiam się raczej na książkach popularnonaukowych oraz biografiach; łączę przyjemność czytania z rozwojem osobistym. Prawdą jest to, że książki wpływają na nasze życie, ponieważ te przeczytane przeze mnie sprawiły, że podjąłem decyzję o otwarciu własnej firmy, o której dziś rozmawiamy. Tak więc bardzo gorąco zachęcam do czytania, opłaca się! (śmiech)

Maciek: Pasja czytania książek przydaje nam się także w samej pracy, ponieważ czytając podświadomie zapamiętujemy poprawne formy trudnych wyrazów. A to one - trudne wyrazy właśnie - są często bohaterami naszych prac.

Mówi się, że język ma funkcję kreacyjną, tworzy niejako rzeczywistość w jakiej się poruszamy - bo jeśli w języku polskim nie ma np. nazwy dla danego koloru to można powiedzieć, że Polacy niejako tego koloru nie widzą. Filozofia poświęca temu zagadnieniu zresztą kilka teorii. Ale nie będziemy zanudzać filozofią, tą prawidłowość można też przecież widzieć w szerszym ujęciu: podróżując czy próbując nowych rzeczy poszerzamy swój świat. Jakie Wy macie sposoby na poszerzanie horyzontów?

Maciek: Uważam, że najlepszym, najprostszym i dostępnym dla każdego sposobem na poszerzanie horyzontów jest czytelnictwo. Książki pozwalają nam na uruchomienie naszej wyobraźni, która w dzisiejszych czasach jest często przez nas zaniedbywana, a jest to niezwykle niedoceniany skarb.

Krzysiek: Przede wszystkim należy otworzyć się na świat. Chodzi o to, aby nie zamykać się wyłącznie na podróżach organizowanych przez biura i nie odwiedzać miejsc, w których są tłumy turystów. Warto spróbować skręcić odrobinę w lewo lub prawo, porozmawiać z mieszkańcami danego miejsca, spróbować zrozumieć ich kulturę, posmakować lokalnych przysmaków. Tak wygląda mój przepis na poszerzanie horyzontów.

Jesteśmy serwisem kobiecym, więc nie mogę nie spytać… Jest w Waszej ofercie koszulka i kubek z napisem “bezbłędna”, który można odczytać na kilka sposobów… Ten o bezbłędnej polszczyźnie celowo pominę. Jaka wygląda dla Was bezbłędna kobieta?

Maciek: Ideałem bezbłędnej kobiety jest moja narzeczona - inteligentna, szczera, piękna, wspierająca, a do tego pisze używając polskich znaków! (śmiech)

Krzysiek: Musi być przede wszystkim wyrozumiała, ponieważ zdarza się mi pracować 16 godzin dziennie. Niezależna, wspierająca, ale i wymagająca, tj. potrafiąca przywołać mnie do porządku i zabronić otwierania laptopa przez cały weekend. Jednym słowem, moja dziewczyna.

16 godzin pracy dziennie... No właśnie, własny biznes to ciężka praca i duża odpowiedzialność. Wymaga odwagi i wyjścia ze sfery komfortu. Jak oceniacie to doświadczenie wychodzenia poza ramy “bezpiecznej przestrzeni”, nie tylko w sensie zawodowych, ale też szerzej - życiowym?

Maciek: Zrezygnowanie z dobrej pracy i decyzja o stworzeniu czegoś nowego od zera pokazuje, że zdecydowanie bliżej nam do ryzykantów niż do asekuracyjnego trybu życia. Oczywiście tworzenie własnego biznesu jest trudne, często wymaga kilkunastogodzinnego dnia pracy i braku wolnych weekendów, ale satysfakcja z posiadania czegoś swojego, co jest doceniane przez odbiorców, pozwala przetrwać te drobne niedogodności.

Życzę Wam zatem dużo satysfakcji z pracy i niekończących się pomysłów na walkę z "kordłami" i innymi językowymi kwiatkami!