Monika Mrozowska nie wstydzi się swojego ciała

Aktorka Monika Mrozowska, która obecnie przebywa na wakacjach, wstawiła swoje zdjęcie w bikini i zamieściła wpis, który bardzo spodobał się wszystkim kobietom. Monika Mrozowska, mama trójki dzieci, po trzech ciążach nie wstydzi się swojego ciała i zdecydowanie namawia kobiety do tego, żeby nie wyszukiwały u siebie ciągle jakiś niedoskonałości.

"Większość z nas, pięknych, mądrych, atrakcyjnych kobiet w swoim odbiciu w lustrze, zawsze znajdzie coś, do czego można się przyczepić." Aktorka chce uzmysłowić nam, kobietom, że każda z nas jest piękna: jesteśmy, mądre, atrakcyjne, wyjątkowe - dlaczego zatem patrzymy na siebie krytycznym wzrokiem?

"Zrób mi zdjęcie z dołu, żeby moje krótkie nogi wydawały się dłuższe”, albo „Zrób od pasa w górę, żeby nie było widać mojej wielkiej pupy” , albo „ o nie, nie, nie! zrób mi zdjęcie tyłem, to nie będzie widać moich małych, obwisłych piersi”, albo „ tylko broń Boże nie rób mi zdjęcia tyłem, bo będzie widać mój obwisły tyłek. I cellulit!” , „ Matko, jakie mam spasione ręce, o nie, skasuj to zdjęcie!” ... Można tak mnożyć w nieskończoność. Znacie to? Jasne, że znacie. Bo nie ma bardziej bezwzględnego krytyka od nas samych. Większość z nas, pięknych, mądrych, atrakcyjnych kobiet w swoim odbiciu w lustrze, zawsze znajdzie coś, do czego można się przyczepić. Odwiedza mnie tu tyle dziewczyn. Tyle seksownych kobiet. Patrzę na nie, jak biegają na bosaka po trawie, jak budzą się rano i w piżamie, bez makijażu piją kawę na moim tarasie. Widzę ich piękne, śmiejące się oczy, ich piegi lub delikatne zmarszczki... I jeszcze nigdy, o żadnej z nich nie pomyślałam, że coś jest z nią nie tak... a przecież sobie też często mam sporo do zarzucenia. - napisała na Instagramie Monika Mrozowska

Monika Mrozowska zachęca do akceptacji siebie

Monika Mrozowska urodziła trójkę dzieci. Jak przyznaje, jej ciało nie jest idealne. Ale jest to ciało kobiety, matki, która urodziła i wykarmiła trójkę dzieci. Jest to ciało matki, z którego jest dumna i kocha je takim jakie jest:

"Na moim brzuchu widać ślady 3 ciąży. Tuż pod linią bikini, blizna, pamiątka po trzech cesarskich cięciach, bo dzieci nie chciały się urodzić naturalnie... Tuż przy pępku kolejna, to ślad po usuwaniu wyrostka...w 6 miesiącu ciąży, z Józkiem. Też czasami zatruwa mi życie ten cholerny głos, któremu wiecznie coś się nie podoba. Dlatego, robiąc mu na złość, powiem Wam dziś tylko, że kocham moje nogi! , moje ręce!, moją pupę! , mój brzuch! ( o matko, z tym było najtrudniej), jak ja kocham moje piersi! Jeżeli przeszło Wam przez myśl, że zwariowałam, to macie rację i po prostu oszalejcie dziś ze mną i zamiast się pałować za brak talii osy, nóg do nieba, czy biustu w rozmiarze DD, powiedzcie sobie szczerze, że kochacie siebie jak stąd do księżyca i z powrotem!" - pisze dalej aktorka

Wpis Moniki Mrozowskiej spotkał się z wielką aprobatą Internautek, które doceniły szczerość aktorki.

"To przesłanie powinny przeczytać wszystkie kobiety" – napisała jedna z kobiet.

"Bardzo mało takich prawdziwych kobiet tu na Instagramie. Ale dla tych kilku warto tu być. To pokazuje, że masz dystans i duże poczucie własnej wartości" – dodała inna.

"Akceptacja siebie całego - to przeprawa przez całe życie ale warta jest tego. Jeśli my akceptujemy siebie to tak też wychowujemy dzieci" - potwierdziła kolejna Użytkowniczka

Wpis Moniki Mrozowskiej udowodnia, że my kobiety potrzebujemy takich przykładów kobiet naturalnych, które pokazują nam, że warto akceptować siebie, takimi jakimi jesteśmy naprawdę, a nie ślepo podążać za ideałami.

 

„Zrób mi zdjęcie z dołu, żeby moje krótkie nogi wydawały się dłuższe”, albo „Zrób od pasa w górę, żeby nie było widać mojej wielkiej pupy” , albo „ o nie, nie, nie! zrób mi zdjęcie tyłem, to nie będzie widać moich małych, obwisłych piersi”, albo „ tylko broń Boże nie rób mi zdjęcia tyłem, bo będzie widać mój obwisły tyłek. I cellulit!” , „ Matko, jakie mam spasione ręce, o nie, skasuj to zdjęcie!” ... Można tak mnożyć w nieskończoność. Znacie to? Jasne, że znacie. Bo nie ma bardziej bezwzględnego krytyka od nas samych. Większość z nas, pięknych, mądrych, atrakcyjnych kobiet w swoim odbiciu w lustrze, zawsze znajdzie coś, do czego można się przyczepić. Odwiedza mnie tu tyle dziewczyn. Tyle seksownych kobiet. Patrzę na nie, jak biegają na bosaka po trawie, jak budzą się rano i w piżamie, bez makijażu piją kawę na moim tarasie. Widzę ich piękne, śmiejące się oczy, ich piegi lub delikatne zmarszczki... I jeszcze nigdy, o żadnej z nich nie pomyślałam, że coś jest z nią nie tak... a przecież sobie też często mam sporo do zarzucenia. Na moim brzuchu widać ślady 3 ciąży. Tuż pod linią bikini, blizna, pamiątka po trzech cesarskich cięciach, bo dzieci nie chciały się urodzić naturalnie... Tuż przy pępku kolejna, to ślad po usuwaniu wyrostka...w 6 miesiącu ciąży, z Józkiem Też czasami zatruwa mi życie ten cholerny głos, któremu wiecznie coś się nie podoba. Dlatego, robiąc mu na złość, powiem Wam dziś tylko, że kocham moje nogi! , moje ręce!, moją pupę! , mój brzuch! ( o matko, z tym było najtrudniej ), jak ja kocham moje piersi! Jeżeli przeszło Wam przez myśl, że zwariowałam, to macie rację i po prostu oszalejcie dziś ze mną i zamiast się pałować za brak talii osy, nóg do nieba, czy biustu w rozmiarze DD, powiedzcie sobie szczerze, że kochacie siebie jak stąd do księżyca i z powrotem!

Post udostępniony przez Monika Mrozowska (@monikakingamrozowska) Lip 11, 2018 o 4:35 PDT