Mania odchudzania ogarnia wszystkich. Chcemy schudnąć łatwo, bez mozolnych ćwiczeń. Nat ychmiast. Odchudzamy się nie tylko wtedy, kiedy jesteśmy grubi. Zrzucają wagę również chudzielce. Jeszcze jeden kilogram mniej, jeszcze jedna fałdka na brzuchu... Sięgamy po jak najmocniejsze tabletki odchudzające, nie wahamy się położyć na stół operacyjny czy dać sobie wstrzyknąć tajemniczo brzmiącą substancję. Efekty bywają szokujące.

Pigułki odchudzające

Najprostszym, najtańszym i powszechnie dostępnym środkiem są tabletki odchudzające. Zdeterminowani sięgają po najsilniejsze – termogeniki zawierające efedrynę albo sibutraminę Choć oficjalnie są w Polsce niedostępne lub dostępne tylko na receptę, czarny rynek kwitnie. – Wczoraj po raz pierwszy wzięłam jedną tabletkę. Zaraz po śniadaniu. Po kilku minutach zaczęło mi walić serce. Trzęsłam się cała w środku. Drżały mi ręce. Nie mogłam się skupić na tym, co ktoś do mnie mówi. Cały czas miałam sucho w ustach. Pochłaniałam hektolitry wody. Na widok jedzenia mdliło mnie. Zmuszałam się, by coś przełknąć. To trwało cały dzień. Nie mogłam zasnąć do świtu – skarży się w Internecie Ania, która wzięła popularny spalacz tłuszczu. Jego główny składnik to efedryna.

Lekarze ostrzegają, że są to środki bardzo wysokiego ryzyka.

Najpierw powinno się przeprowadzić gruntowne badania lekarskie, sprawdzić ciśnienie, jak pracują serce, nerki, wątroba, ale większość osób lekceważy zagrożenie. Nie są też świadome, że sibutramina i efedryna to pochodne amfetaminy o narkotyzującym działaniu. Zmieniają nastrój i mogą uzależniać. Powodują wydzielanie adrenaliny i noradrenaliny – hormonów, które organizm ludzki wytwarza w sytuacjach ekstremalnego zagrożenia. – To tak, jakbyś zafundowała sobie na okrągło życie na przyspieszonach obrotach, w ciężkim stresie. Schudniesz, ale się wypalisz – tłumaczy 46-letnia Ewa, która uprosiła lekarza, żeby wypisał jej jeden z najsilniejszych termogeników dostępnych tylko na receptę i zrobiła sobie trzymiesięczną kurację. – Przez kilka pierwszych dni nic nie jadłam, straciłam apetyt. Potem jadłam trzy razy mniej niż normalnie, bo skurczył mi się żołądek. W ciągu trzech tygodni schudłam 8 kg – z 70 do 62 kg. Ale psychicznie czułam się fatalnie. Miałam takie huśtawki nastrojów, że znajomi zaczęli mnie unikać. A kiedy tylko odstawiłam lek, pojawił się efekt jo-jo.

Jeszcze większe spustoszenia czyni meizitang, popularny środek sprowadzany ze Wschodu pod niewinną nazwą ziółka medycyny chińskiej. Według ulotki jego skład to naturalne substancje – wyciągi z roślin. Jednak kiedy w Polsce dokładnie go przebadano, okazało się, że zawiera więcej sibutraminy niż środki przepisywane na receptę. W Internecie jest całe forum poświęcone chińskim ziółkom. Ludzie ostrzegają się nawzajem przed ich zażywaniem. I nie są to już tylko narzekania na złe samopoczucie czy kołatanie serca.

– Moja mama po miesiącu brania czuła się tak źle, że poszła do lekarza. Okazało się, że ma niewydolność nerek – pisze zrozpaczona internautka.

– Trafiłam po tych chińskich ziółkach na miesiąc do szpitala psychiatrycznego. Miałam psychozę – zwierza się inna. Zaś kolejna dziewczyna mówi wprost: – To trucizna! Kilka lat zażywania tabletek z efedryną czy sibutraminą może wyniszczyć cały organizm, a nie odchudzić.

– Zażywałam różne termogeniki przez trzy lata. Chudłam 10 kg, potem znowu tyłam. I tak w kółko. Badania, które musiałam zrobić, idąc do nowej pracy, wykazały problemy z żołądkiem. Okazało się, że jelito i żołądek przestały pracować. Miałam lekkie zapalenie mięśnia sercowego i ciśnienie takie, że będę je leczyć do końca życia. A nie mam jeszcze trzydziestki – skarży się na forum kolejna internautka.

Liposukcja

Odważni i bogaci decydują się na odsysanie tłuszczu, choć operacja jest poważna, a nieodpowiednio przeprowadzona grozi ciężkimi powikłaniami, z zatorem tętnicy płucnej włącznie. Cena – od 6 tys. do 9 tys. zł. Panie zazwyczaj chcą wymodelować sobie uda, pośladki i brzuch. Doba pobytu w klinice, znieczulenie miejscowe, zewnątrzoponowe albo całkowita narkoza – zależnie od miejsca i powierzchni operacji. Poprzez małe nacięcia lekarz wprowadza pod skórę niewielką sondę, która rozbija tkankę tłuszczową i odsysa ją w postaci półpłynnej. Jednorazowo można odessać około czterech litrów tłuszczu. Po operacji przez trzy miesiące trzeba nosić specjalne legginsy, które wygładzają skórę na wymodelowanych partiach. – Chirurg zbadał mnie dokładnie i pokazał, gdzie mam zbiorniki tłuszczu, jak się mogą zmienić po operacji, ocenił jakość skóry, bo – jak stwierdził – ma to ogromne znaczenie. Tuż przed zabiegiem sfotografował mnie, porysował mazakiem. Zżerał mnie strach... – mówi 29-letnia Ania. – Operacja trwała cztery godziny. Zasnęłam, gdy zaczęło działać miejscowe znieczulenie. Kiedy się obudziłam, zobaczyłam słoik z moim własnym wytopionym tłuszczem. Było tego 4 kilogramy! Pierwszy dzień po zabiegu byłam potwornie obolała. Przez miesiąc miałam siniaki. Odcierpiałam swoje, ale brzuch mi się spłaszczył, straciłam ok. 12 cm w pasie i 10 cm w pupie. Sama operacja to jednak nie wszystko. Nie mniej ważne jest to, co po niej.

Trzeba przestrzegać rygorystycznej diety i uprawiać ostrą gimnastykę.

Słowem – zmienić całe życie. Wprawdzie usunięte komórki tłuszczowe już się nie odrodzą, ale te, które pozostały, mogą się nadmiernie rozwinąć. Może to spowodować zdeformowanie sylwetki. Tłuszczu nie ma wprawdzie w miejscach odessanych, za to w innych będzie narastał, tworząc na ciele nieregularne wałki i widoczne zgrubienia.

Zastrzyki

Niektóre partie ciała, jak podbródek czy wałki na brzuchu, można odchudzić zastrzykami z fosfatydylocholiną. To nowa metoda, w Polsce znana od trzech lat. Ale środek ten stosuje się w medycynie od 50 lat w leczeniu miażdżycy – rozpuszcza zatory w tętnicach. Zabieg jest mniej niebezpieczny od liposukcji, ale bardziej bolesny, bo nie stosuje się znieczulenia.

Nie wolno stosować tych zastrzyków przy chorobach wątroby oraz nerek.

Jak wygląda zabieg? Lekarz strzykawką wprowadza pod skórę enzym, który „zjada” tłuszcz. Ale nim się tak stanie, w miejscu wstrzyknięcia tworzy się stan zapalny, ciało puchnie i boli. Podbródek ma zniknąć po dwóch lub więcej zabiegach (jeden kosztuje 250 zł). – W czasie jednego zabiegu kłuto mi brzuch 25 razy, aż ciekły łzy. – zwierza się Ewa. – A efekt? Daleki od oczekiwań.

Odchudzaj się, ale rób to z głową! 

Ekspert Dorota Osóbka z poradni żywienia Food Line  

Absolutnie nie polecam leków opartych na sibutraminie czy efedrynie. Wywołują tak wiele skutków ubocznych, że nie warto ryzykować zdrowiem. Biorąc je, trzeba być stale pod kontrolą lekarską, mierzyć ciśnienie. Wiele z nich rzeczywiście ma działanie lekko narkotyczne i może uzależniać. Natomiast inne tabletki nie są niebezpieczne i mogą lekko wspomóc odchudzanie, ale przecież niczego nie zrobią za nas. Do odchudzania potrzebna jest przede wszystkim motywacja, przemyślane menu i konsekwencja. Nie ma ludzi, którzy nie mogą się odchudzic. Tylko że większość je o wiele za dużo, niż potrzeba im do zdrowego życia. Pamiętajmy, żeby odzywiać się zgodnie z zasadami piramidy zdrowego żywienia, a nie trzeba będzie brać tabletek, bo te same składniki znajdziemy w pożywieniu. Błonnik w pełnoziarnistym pieczywie wspomoże przemianę materii, chude mięso także dostarczy L-karnityny (a nie utuczy tak jak wieprzowina), chrom znajdziemy w drożdzach, a witamin i antyoksydantów, obecnych w wielu mieszankach, mamy pod dostatkiem w warzywach i owocach.

Metoda odchudzania? Mniej jeść i kropka! 

Opinie lekarzy są w większości zgodne – tabletki odchudzające, które można kupić w aptece bez recepty, działają bardziej jako pomoc psychologiczna i efekt placebo. Doktor Anna Jaworska, lekarz rodzinny, twierdzi: „One nigdy nie będą metodą odchudzania, choćby nie wiem jak bardzo chcieli nas do tego przekonać producenci. Mogą wspomóc odchudzanie i to właściwie w bardzo niewielkim stopniu. Wszystko tak naprawdę zależy od determinacji i woli odchudzającego się. Operacyjne usuwanie tłuszczu to radykalne rozwiązanie, które powinno być zarezerwowane dla wyjątkowych sytuacji. Liposukcja daje niemal natychmiastowy efekt, ale – jak każdy inwazyjny zabieg – niesie ze sobą elementy ryzyka. Czasem nawet może powstać zator tłuszczowy, który potrafi przemieścić się do płuc. Zastrzyki działają tylko miejscowo i trudno uznać je za metodę odchudzania. Najlepszy sposób na zrzucenie wagi? Stary jak świat. Mniej jeść i więcej się ruszać!