Wyeliminowanie wielu syntetycznych substancji z jedzenia jest możliwe, choć wymaga czasu, zaangażowania, a przede wszystkim świadomości. Pamiętaj jednak, że nawet jeśli na początku będziesz musiała zamienić się w podejrzliwego Sherlocka Holmesa i spędzać w sklepach czy na stronach internetowych wiele godzin, twoje poświęcenie zaprocentuje. Z biegiem czasu zyskasz wiedzę, co i gdzie kupować, jak to przechowywać i przygotowywać, aby prawdziwe jedzenie wróciło do jadłospisu twojej rodziny. Korzyści z tego będą ogromne – twierdzi Julita Bator, autorka poradnika „Zamień chemię na jedzenie”. Najważniejsze to zmniejszenie zagrożeń związanych z tzw. chorobami dietozależnymi, czyli cukrzycą typu II, nadciśnieniem, otyłością, osteoporozą, alergią, astmą, chorobami układu krążenia, a przede wszystkim nowotworami. Wzrost zachorowalności na raka coraz częściej kojarzony jest bowiem nie z obciążeniem genetycznym, a właśnie z zanieczyszczeniami i żywnością pełną chemii.

Co to jest żywność przetworzona?

Pierwsze, co przychodzi ci na myśl, kiedy słyszysz takie pytanie, to zapewne fast foody. I słusznie, bo one są znakomitym przykładem takiej żywności. Okazuje się jednak, że we współczesnym świecie większość pożywienia jest w taki lub inny sposób przetwarzana (najbardziej, obok fast foodów, wyroby cukiernicze, słodzone napoje, konserwy, białe pieczywo, chipsy). W efekcie żywność ta pozbawiona jest większości wartościowych składników, m.in. witamin, enzymów czy mikroelementów. Nic więc dziwnego, że produkt końcowy, który trafia do sklepu, musi być sztucznie wzbogacany w syntetyczne odpowiedniki brakujących substancji! Żywność nieprzetworzona to taka, która nie została poddana żadnym zabiegom, np. surowe warzywa i owoce. Każdy rodzaj obróbki: gotowanie, blanszowanie, mrożenie, mielenie itp., jest jej przetwarzaniem, wiąże się więc z obniżaniem wartości odżywczej. Nie oznacza to oczywiście, że masz jeść wszystko na surowo. Po prostu zachowaj zdrowy rozsądek. Nie odgrzewaj w nieskończoność zup, ponieważ wyższa temperatura pozbawi warzywa czy kasze cennych składników, i nie gotuj jajek, mięsa, ryżu zbyt długo, by nie „wygotować” z nich wszystkiego, co odżywcze.

Prawie potrafi czynić wielką różnicę

Coraz częściej kupowane w sklepie jedzenie nie ma smaku, tylko sam aromat, nie ma naturalnego koloru, tylko barwnik. Dzieje się tak, bo naturalne substancje zostają zastąpione składnikami syntetycznymi. Jeśli na etykiecie napisane jest „sztucznie barwione lub aromatyzowane”, sprawa prosta – jako świadoma konsumentka możesz zrezygnować z zakupu tego produktu. Co innego, gdy informacja brzmi „aromat lub barwnik identyczny z naturalnym”. Wtedy trudniej dokonać wyboru, zwłaszcza że ich potencjalna szkodliwość nie została do tej pory zbadana. Na razie rozporządzenie Unii Europejskiej wymienia 6 barwników, których obecność w żywności może negatywnie wpływać na dzieci. Są to żółcień chinolinowa E 104, żółcień pomarańczowa E 110, czerwień koszenilinowa E 124, azorubina E 122, tartrazyna E 102 i czerwień Allura E 129. Problem jest jednak szerszy. Obok barwników i aromatów w sklepowej żywności są emulgatory, konserwanty, przeciwutleniacze, wzmacniacze smaku, stabilizatory, zagęstniki i środki spulchniające. To dlatego np. etykieta naturalnego jogurtu, na której – na zdrowy rozum – wśród składników powinny znajdować się mleko i żywe kultury bakterii, roi się od składników o dziwnych nazwach. Oczywiście nie wszystkie syntetyczne dodatki szkodzą. Niektóre są bezpieczne i nie wpływają negatywnie na zdrowie. Są jednak takie, których absolutnie powinnaś unikać. Należą do nich konserwanty: benzoesan sodu E 211, siarczyny i pochodne (np. E 221, E 226), azotyny i pochodne (np. E 249, E 250), dwutlenek siarki E 220 i kwas sorbowy E 200 oraz powszechnie znany wzmacniacz smaku i zapachu, czyli glutaminian sodu E 621. Są one odpowiedzialne m.in. za reakcje alergiczne, migreny, astmę, choroby oskrzeli czy za podrażnienia żołądka

GMO, czyli flirt jedzenia z genetyką

Czy we współczesnym świecie można uniknąć jedzenia „genetycznej” żywności? Na pewno nie jest to proste, jeśli wziąć pod uwagę, że np. połowa soi czy kukurydzy uprawianej na świecie poddawana jest modyfikacji. A przecież stanowi ona, w takiej czy w innej formie, dodatek wielu produktów. I to nie tylko tych, które mają w nazwie „soja” lub „kukurydza”. Nie zapominaj też, że produkty mające w składzie GMO w ilościach śladowych nie muszą być opatrzone informacją o tym dodatku. Dlatego – robiąc zakupy – sięgaj po żywność oznaczoną hasłem „nie zawiera GMO”, „not GMO”, „GMO free” lub „ohne Gentechnik”.

Zobacz także:

Słodkie życie, czyli cukru ci u nas dostatek

We współczesnym świecie nie można być na diecie bezcukrowej. Cukier jest niemal wszędzie (nie do końca żartem można powiedzieć, że wolna od cukru jest tylko sól) i zjadamy go w dużych ilościach, bardzo często nieświadomie. Tymczasem to właśnie ten słodki dodatek odpowiedzialny jest m.in. za kłopoty z zębami, osłabienie układu odpornościowego, migreny, nadpobudliwość. Istotne jest więc, żeby ilość cukru ograniczać, wybierając zamiast niego inne środki słodzą-ce, zarówno podczas kupowania gotowych produktów (czytaj etykiety), jak i podczas przygotowywania posiłków w domu. I tak z polecanych zamienników warto stosować naturalne substytuty białego cukru: nierafinowany cukier trzcinowy lub buraczany, miód, syrop z agawy, fruktozę, stewię, melasę, syrop z brązowego ryżu czy klonowy. W gotowych produktach szukaj ksylitolu, laktiolu, maltitolu i izomaltu. Unikaj za to jak ognia aspartamu E 951, acesulfanu K E 950, sacharyny E 94 oraz mannitolu E 421

Wyboista oraz kręta droga pełna mleka

Pasteryzacja, homogenizacja, sterylizacja błyskawiczna UHT czy mikrofiltracja to zabiegi, którym poddawane jest mleko, zanim trafi do sklepów. W rezultacie traci cenne właściwości, bo w tych procesach giną nie tylko złe, ale i dobre bakterie, witaminy, sole mineralne i enzymy. Dodatkowo również struktura białka ulega zmianie i w konsekwencji mleko jest trudniej przyswajalne przez człowieka (stąd częste po mleku problemy z układem pokarmowym). Najbar-dziej przyjazne dla zdrowia są procesy niskiej pasteryzacji i mikrofiltracji, dlatego szukaj w sklepach takiego mleka. Zwykle jest w szklanych butelkach (zdrowsze) lub w kartonach. Kupując zaś przetwory mleczne, sięgaj po te, które nie zawierają mleka w proszku. Ma ono w sobie bowiem szkodliwe substancje przeciwzbrylające i utleniony cholesterol LDL.

Niebezpieczny chleb powszedni

Podobno chleb zrobiony z pszenicznej mąki nie jest już pieczywem, a produktem pieczywopodobnym. Współczesna pszenica została bowiem poddana takim modyfikacjom i zmianom, że ze swoją przodkinią ma wspólną już tylko nazwę. O niebezpieczeństwach, które w sobie kryje, możesz przeczytać w książce „Dieta bez pszenicy” amerykańskiego kardiologa Williama Davisa. Czym więc zastąpić biały nasz chleb powszedni? Najlepiej wypiekami z mąki orkiszowej, żytniej i razowej. Lepszy jest chleb na zakwasie niż drożdżowy, choć także ten ostatni, jeśli tylko nie będzie przygotowany z mąki pszenicznej, będzie zdrowy. Piecz chleb samodzielnie, a mąkę na pieczywo możesz zrobić z kaszy lub brązowego ryżu. I jeszcze jedno: nawet jeśli sama upieczesz w domu chleb na drożdżach i białej mące, to i tak będzie on tysiąc razy zdrowszy niż zwykły chleb kupiony w sklepie!

Korzystaj z podpowiedzi, czyli wytropione w sklepie

Zdrowe żywienie to przede wszystkim świadomy wybór produktów. Julita Bator, autorka książki „Zamień chemię na jedzenie”, czas tropienia dobrego jedzenia ma już za sobą. Oto co znalazła w tzw. zwykłych sklepach i poleca: płatki kukurydziane Corn Flakes Fit firmy Obst; drobny nierafinowany cukier trzcinowy firmy Sante; galaretki w proszku Winiary; herbaty ziołowe i owocowe Kawon, Dary Natury, Herbapol; jogurt naturalny typu grecki Bakomy i Sokólski Light firmy Mlekpol; keczupy Heinz i Pudliszki; masło ekstra osełka górska Sobik; mleko w szklanej butelce firmy Robico i mleko wiejskie firmy Piątnica; przyprawa warzywna do potraw Vegeta Natura firmy Podravka; serek wiejski Krasnystaw i Piątnica; ser góralski Krakowskiego Kredensu; czekolada gorzka Wawel i E.Wedel; sok w kartonie Jabłko Champion Tymbark; sól kamienna z Kłodawy.