Gdy pierwszy raz usłyszałyśmy o TRE® nie mogłyśmy uwierzyć, że możliwe jest, aby proste ćwiczenia mogły tak wiele zmienić i podnieść jakość naszego codziennego funkcjonowania. Postanowiłyśmy przetestować to na własnej skórze. Po kilku sesjach TRE® potwierdzamy - to działa! TRE® to metoda antystresowa w postaci ćwiczeń, które pozwalają obniżyć poziom stresu, pozbyć się napięcia i poczuć się naprawdę lepiej. Praktykowane regularnie mogą diametralnie zmienić jakość naszego funkcjonowania i pomóc w walce z wieloma dolegliwościami. O TRE® i korzyściach z niego płynących rozmawiamy dziś z ekspertem i certyfikowanym providerem tej metody, Lucyną Kostkowską.

Jak to możliwe, by proste ćwiczenia mogły pomóc w walce z bólem, traumą czy nawet depresją?

Lucyna Kostkowska: Badania pokazują, że znaczna część dolegliwości, na które cierpimy w XXI wieku to objawy psychosomatyczne. Wiele osób cierpi w dzisiejszych czasach na tzw. bóle „chodzące”. Raz boli Cię coś w karku, raz w kolanie, idziesz do lekarza, zostajesz przebadany na wszystkie strony i słyszysz „Proszę Pani, tu nic nie ma, jest Pani zdrowa”. Bo Twoje dolegliwości bólowe to czysty objaw przeładowania systemu nerwowego. Nasza głowa i emocje wpływają na nasze ciało i samopoczucie fizyczne. W drugą stronę podobnie – urazy ciała wpływają na naszą psychikę. Krótko mówiąc, sfera psychiczna od sfery fizycznej jest nie do oddzielenia. Jednak, żeby do tego dojść trzeba spojrzeć na organizm kompleksowo – uwzględniając zarówno umysł, jak i ciało. I tu właśnie przychodzi z pomocą metoda TRE®.

Czym tak naprawdę jest TRE®?

W dzisiejszych czasach używamy najróżniejszych kremów, pachnideł i innych specyfików, by wszystko wyczyścić. Myjemy zęby dwa razy dziennie, albo i częściej, a o systemie nerwowym zapominamy. Nie myjemy, nie pielęgnujemy, nie czyścimy. TRE® (Tension, Trauma and Stress Releasing Exercises) to właśnie taka forma szczoteczki do czyszczenia układu nerwowego. To metoda opierająca się na naturalnie wpisanych w nasz organizm mechanizmach radzenia sobie z napięciem. Polega na wywołaniu, w bezpiecznych dla człowieka warunkach, drżeń neurogenicznych. Drżeń, które dzieją się bez naszej woli, natomiast, które zawsze można przez określone pozycje zatrzymać.

Dlaczego akurat drżeń, skąd się one w nas biorą?

Drżenia to naturalna forma reakcji organizmu na sytuacje stresowe. Masz wystąpienie publiczne – drży Ci głos, na egzaminie trzęsie Ci się ręka, doświadczasz sytuacji szczególnego uniesienia – masz motyle w brzuchu. Choć motyle to bardzo przyjemne uczucie, to też jest znak, że gdzieś w systemie nerwowym jest za duże pobudzenie. Zaczyna być w nim za dużo napięcia i ciało musi je rozładować. Nasze życie w ogóle polega na ładowaniu i rozładowywaniu. Oddychasz, czyli bierzesz wdech - ładujesz, dajesz wydech - rozładowujesz. Płynność ładowania i rozładowania jest bardzo ważną rzeczą.

Ta płynność to tak naprawdę znalezienie balansu, prawda?

Tak, dokładnie. Wszystko, co nas otacza jest formą energii, z większym lub mniejszym potencjałem. Stres też jest formą energii. Za dużo energii prowadzi do tego, że organizm nie jest w równowadze. A sytuacją idealną jest właśnie balans, to żebyśmy byli w stanie równowagi. W związku z tym musimy ten stres upuścić, inaczej dojdzie do niekontrolowanego wybuchu – jak podirytowanie, wściekłość lub w dalszej perspektywie nawet choroby krążenia, nowotwory czy ciężkie depresje.  

To przerażające, że brak higieny w obszarze psychiki może prowadzić to tak poważnych konsekwencji jak nowotwór…

To przerażające, ale jednocześnie normalne. Nasze ciało jest jak walizka. Całe życie pakujemy do niej doświadczenia, emocje, stres i jeśli nigdy jej nie opróżnimy z rzeczy zbędnych to prędzej czy później pęknie w szwach. Gdy byłam na kursie na provider’a TRE®, doświadczyłam sytuacji, która pokazała mi jak mocno nasze ciało zapamiętuje zdarzenia i emocje, których istnienia, po latach, nawet nie jesteśmy świadomi. Wiele lat temu wspinałam się na Mount Blanc i tuż przed atakiem szczytowym straszliwe zmarzły mi dłonie, mimo że były chronione wielowarstwową rękawicą. Czułam, że zaraz mi odpadną. Ból był nieprawdopodobny. Wysokie góry, trudne warunki, nie było miejsca na rozczulanie się nad sobą. Mimo bólu i płaczu musiałam iść. Dziś myślę, że było to doświadczenie z pogranicza traumy, jednak z upływem czasu po prostu o nim zapomniałam. Podczas kursu TRE®, moje ciało pięknie pracowało, z jednym wyjątkiem. Nie pracowały mi dłonie, czułam jakby były obce. W pewnym momencie, po wielu miesiącach, moje ręce zaczęły drżeć. Poczułam wtedy ogromny przypływ emocji. Popłynęły łzy. Były to łzy ulgi. Ciało dotarło to tego trudnego doświadczenia i w końcu je z siebie wyrzuciło.

I znów jest więcej miejsca w walizce.

Dokładnie! TRE® jest metodą, która umożliwia opróżnianie walizki z rzeczy niepotrzebnych. Jeśli tych rzeczy w walizce będzie mniej, wtedy twoja wytrzymałość na sytuacje stresowe będzie większa.

Wszystkie obronne mechanizmy, które mamy, wychodzą z części ssaczej i części gadziej mózgu, to mechanizmy: walki, ucieczki albo zamrożenia przed daną sytuacją. Daną sytuacją, czyli sytuacją stresową. Te trzy mechanizmy tak naprawdę bronią naszego życia. W czasach pierwotnych przełożenie było proste – uciekam przed dinozaurem lub z nim walczę, jeśli widzę, że mam szansę na wygraną. W dzisiejszej rzeczywistości nie jest to takie oczywiste: gdy szef mówi nam w pracy coś z czym zupełnie się nie zgadzamy, adrenalina idzie nam w górę, trzęsie nas od środka, ale nic nie możemy zrobić. Nie możemy rzucić się do walki, bo to nasz szef. Nie możemy uciec, bo potrzebujemy pracy. Zostajemy z tym napięciem. Takich sytuacji w codziennym życiu jest bardzo dużo, stresy się nawarstwiają, a my trzymamy to napięcie w środku.

I zaczynają się poszukiwania ratunku - terapie, masaże, wyjazdy na medytację, hotele spa. Czy TRE® znajduje się w tym katalogu czy to wciąż rzecz niszowa?

Na pewno TRE® jest wciąż niszowe. Metoda, jako taka, ma 25 lat. Wtedy została stworzona przez doktora Davida Bercelego, który zdefiniował ją na podstawie swoich doświadczeń psychoterapii bioenergetycznej Aleksandra Lowena. Obserwując zachowania setek osób w sytuacjach traumy, np. żyjących w miejscach pogrążonych w wojnie, stwierdził, że niemożliwym jest, by natura zostawiła nas bez żadnych mechanizmów obronnych. To my przestaliśmy słuchać sygnałów, jakie wysyła nam ciało, odrzuciliśmy naturalne mechanizmy, jakimi obdarzyła nas natura. Obserwując zachowanie ludzi w schronach, zaczął studiować to jakie sygnały wysyła ciało. Wyniki analizy pokazały, że dzieci, które w schronie drżą, radzą sobie ze stresem znacznie lepiej niż dorośli, którzy stali w schronie skamieniali.

Co może nam dać regularne praktykowanie TRE®?

Celem metody TRE® jest balans w ciele. Zarówno w sensie psychicznym, jak i fizycznym. Stres natomiast powoduje napięcie, a gdy jest go za dużo, to naturalnie oddalamy się od równowagi. Gdy zadbamy o balans w środku, staniemy się bardziej zrelaksowani, spokojniejsi, ale też silniejsi. Żeby być skałą i opoką dla innych, a także dla samego siebie, trzeba być w równowadze. Oczywiście, rozmową jesteśmy w stanie zdziałać wiele, odstresować się, odreagować napięcie. Nie da się jednak wszystkiego przepracować przez głowę. Stety albo niestety, nie ma takiej możliwości.

Czyli musimy rozmawiać też z ciałem.

Zdecydowanie. Nauka mówi nawet o mózgu emocjonalnym, który znajduje się w części miedniczno-brzusznej. Mięsień biodrowo-lędźwiowy uznany jest za mięsień emocjonalny, który gromadzi najwięcej napięć. I z nim w TRE® rozmawiamy sporo.

W takim razie życzę sobie, Tobie – i nam wszystkim – wielu rozmów ze swoim ciałem, a także więcej relaksu i mniej stresów. Bardzo dziękuję za rozmowę!

Jeśli zainteresowało Was TRE®, możecie przekonać się o korzyściach płynących z tej metody w Studio BeFit Konstancin, Lucyna Kostkowska, e-mail: studiobefitpolska@gmail.com.