Botoks już nie tylko na zmarszczki

Botoks to obecnie jeden z najczęściej wykonywanych zabiegów medycyny estetycznej, a jak prognozuje Amerykańskie Stowarzyszenie Chirurgów Plastycznych, jego popularność w najbliższych latach wciąż będzie rosła. W dodatku o wiele szybciej niż w przypadku wypełniaczy czy innych procedur. Powód? Toksyna botulinowa, która tymczasowo blokuje przewodnictwo nerwowo-mięśniowe, jest niezwykle uniwersalna – i coraz częściej wykorzystuje się ją nie tylko w celu wygładzenia zmarszczek. Za pomocą botoksu można unieść brwi, wyszczuplić linię żuchwy, powiększyć usta lub delikatnie podnieść opadający czubek nosa. Botulina jest też stosowana w leczeniu nadpotliwości czy bruksizmu – czyli mimowolnego zgrzytania zębami. Ale na tym nie koniec. Jak mówi Patricia Wexler, dermatolog z Nowego Jorku, w 2020 roku botoks wejdzie również na stałe do repertuaru zabiegów kosmetycznych. Mezoterapia toksyną botulinową (tzw. mezo-botoks albo skin botox) już cieszy się sporą popularnością w Azji. Podając toksynę za pomocą mikronakłuć wygładzamy powierzchnię skóry i poprawiamy jej napięcie, zachowując przy tym naturalną mimikę. Nie bez znaczenia jest też fakt, że młodsze pokolenie ma znacznie mniejsze obawy związane z zabiegami iniekcyjnymi. Strzykawki nie robią na dwudziestoparolatkach żadnego wrażenia – a samo korzystanie z medycyny estetycznej jest dla nich bardziej naturalne niż dla poprzedniego pokolenia. Coraz więcej młodych osób sięga też po botoks w celach prewencyjnych.

Koniec ery chirurgii plastycznej

Choć coraz więcej osób decyduje się na zabiegi estetyczne, udział chirurgii plastycznej z roku na rok drastycznie spada. Według Brytyjskiego Stowarzyszenia Chirurgów Plastycznych, operacje plastyczne zanotowały rekord w 2015 roku – a już rok później ilość przeprowadzanych zabiegów spadła o ponad 40%. Prognozy na najbliższe lata potwierdzają ten trend z całą mocą. Pacjenci nie chcą już poddawać się inwazyjnym procedurom, po których przez kolejnych kilka tygodni czeka ich bolesna rekonwalescencja. Nikt nie ma czasu ani ochoty na to, by wyłączyć się z codziennego życia i pracy na sześć tygodni. Zamiast tego rośnie popyt na mało inwazyjne, szybkie zabiegi, po których można od razu wrócić do pracy. Rozwój medycyny hi-tech spowodował, że to, co kiedyś można było osiągnąć wyłącznie za pomocą skalpela, dziś jest możliwe bez ingerencji chirurga.  Możliwości, jakie oferuje medycyna estetyczna są zdecydowanie bardziej przystępne cenowo – i mniej obciążone ryzykiem powikłań. Badania amerykańskiej Agencji Żywności i Leków (FDA), które stwierdziły związek między implantami piersi a ryzykiem wystąpienia raka, to jeden z gwoździ do trumny chirurgii plastycznej. Nie bez znaczenia jest też trwałość efektów. Jak się okazuje pacjenci wcale nie chcą poddawać się nieodwracalnym procedurom. Wolą zabiegi, które zapewniają krótkotrwałe efekty, bo to daje im pełniejsze poczucie kontroli nad własnym wyglądem.

Smart aging zastąpi anti aging

Body positivity to bez wątpienia jeden z największych globalnych trendów w branży beauty. A medycyna estetyczna i profesjonalna pielęgnacja wcale nie pozostają na peryferiach tego ruchu! Owszem, zabiegi iniekcyjne wciąż wiodą prym, jednak klienci gabinetów coraz częściej zwracają się w stronę prewencji i medycyny regeneracyjnej. Nie zależy nam już na tym, żeby wpasować się w wyśrubowane kanony piękna. Korzystamy z usług beauty, bo chcemy o siebie zadbać i podkreślić naszą indywidualność. Nie chodzi o to, żeby w ogóle się nie starzeć – lecz o to, by przejść przez ten proces mądrze i dobrze się do niego przygotować. I właśnie do tego potrzeba nam specjalistów.

- Fizjologicznie skóra zaczyna się starzeć ok. 25. roku życia. To, jak wtedy o nią dbamy – zarówno w gabinecie, jak i w domu – będzie mieć wpływ na to, jak będzie wyglądać w przyszłości. W profilaktyce anti-aging najlepsze efekty dają zabiegi, które stymulują skórę do przebudowy i produkcji nowego kolagenu, takie jak laser frakcyjny CO2 czy terapie aminokwasowe. Warto zadbać też o rewitalizację skóry za pomocą mezoterapii i jej regenerację (np. za pomocą osocza bogatopłytkowego). Działanie prewencyjne ma też toksyna botulinowa, która zapobiega pogłębianiu się i utrwalaniu zmarszczek mimicznych - mówi dr Franciszek Strzałkowski, lekarz medycyny estetycznej i anestezjolog.

Wypełnienia wciąż na topie - ale nie tam, gdzie myślisz

Wypełniacze z kwasem hialuronowym czy hydroksyapatytem wapnia, podobnie jak botoks, również nie schodzą z piedestału najpopularniejszych zabiegów medycyny estetycznej. W 2020 roku zdecyduje się na nie jeszcze więcej osób, ale – co ciekawe – kierunek aplikacji przesuwa się nieco niżej – bo w okolice żuchwy. Już nie policzki, a podbródek stanie się miejscem, o który lekarze medycyny estetycznej stoczą w tym roku największy bój. A raczej o najbardziej pożądany kąt nachylenia żuchwy (według ekspertów to około 125 stopni jak u Angeliny Jolie czy Rihanny). Odłóżmy jednak żarty na bok, bo wszystko wskazuje na to, że dochody, jakie przyniosą wypełnienia podbródka, będą jak najbardziej poważne. Wielu pacjentów zdecyduje się też na zmianę kształtu tej części ciała. Na celowniku jest zwiększenie symetryczności twarzy i wyraźniejsze zarysowanie linii żuchwy. Oprócz tego, wypełniacze najprawdopodobniej utrzymają swój udział w innych obszarach  twarzy – i nie tylko. Wszystko wskazuje bowiem na to, że profesjonalna pielęgnacja w 2020 roku zatroszczy się też o to, co do tej pory było zaniedbywane.

Odmładzanie miejsc intymnych

Jeśli chodzi o pielęgnację i zabiegi odmładzające – do tej pory wszystko kręciło się wokół twarzy. Teraz nadszedł czas żeby zejść trochę niżej i poświęcić zdecydowanie więcej uwagi waginie. Zwłaszcza, dla wielu z nas to obszar bardzo problematyczny. Nie tylko ze względów estetycznych, choć nierówno zszyte po porodzie krocze, czy nieuchronne starzenie się miejsc intymnych nagminnie staje się źródłem kompleksów, a nawet wyklucza kobiety z aktywności seksualnej. Są też bardziej uciążliwe problemy, takie jak nietrzymanie moczu (nie tylko w dojrzalszym wieku!), brak satysfakcji z seksu albo ból podczas stosunku. Dla kogoś, kto nigdy nie miał takich problemów brzmi to być może jak fanaberia, ale w rzeczywistości trudno o bardziej uciążliwe i wykluczające schorzenia. Nic dziwnego, że medycyna estetyczna poświęca tej sferze coraz więcej uwagi. Do dyspozycji mamy cały szereg zabiegów odmładzających skórę w miejscach intymnych ze słynnym wampirzym liftingiem na czele (słyszałyście o zabiegu O-shot z osoczem bogatopłytkowym?) czy peelingiem rewitalizującym z kwasem trójchlorooctowym. Okazuje się, że część zabiegów, które dotąd wykonywałyśmy w obszarze twarzy można z powodzeniem stosować także w okolicach intymnych.

- Ginekologia estetyczna, wbrew powszechnemu przekonaniu, nie jest przerysowaną moda na niekończące się poprawianie własnego wyglądu. Większość pacjentek, które się do mnie zgłaszają ma wskazania medyczne do wykonania zabiegu. I oczywiście jest to też dążenie do bycia szczęśliwszym. Nie uważam, że to wymysł, raczej: samoświadomość. Strefy intymne to ważna część naszego życia. Jeśli coś nas tam boli, przeszkadza, zawstydza - to prosta droga choćby do rozpadu związku - mówi ginekolog Agnieszka Nalewczyńska z Kliniki Estebelle.

Co z problemem nietrzymania moczu? Nowoczesne technologie umożliwiają wykonywanie zupełnie bezinwazyjnych i bezbolesnych zabiegów. W tej sferze wciąż królują lasery, ale coraz więcej klinik inwestuje w innowacyjne urządzenia, takie jak krzesło Emsella, które pomaga pozbyć się nie tylko objawów – ale i przyczyn, a zabieg można wykonać w komfortowej pozycji siedzącej, bez zdejmowania ubrań!