Andrzej Depko seksuolog i neurolog, kierownik Poradni Seksuologicznej w Warszawie; ostatnio wydał książkę "Pytania do seksuologa".

PANOWIE coraz częściej skarżą się na to, że... brakuje im ochoty na seks. Przepracowanie, zmęczenie, stres robią swoje. Mężczyźni boją się też, że nie będą w stanie sprostać wymaganiom swoich partnerek. Wręcz paraliżuje ich strach przed tym, że nie staną na wysokości zadania.

Tylko nieliczni mogą powiedzieć: "Moje życie to niegasnące fajerwerki pożądania". Prawie wszyscy miewamy gorsze momenty w sypialni: zdarzają się nam zahamowania, czujemy się rozczarowani pieszczotami partnera, boli nas nieliczenie się z naszymi potrzebami, bywamy zawiedzeni siłą własnych odczuć. Ale za nic w świecie nie chcemy się do tego przyznać, bo to tak, jakby sobie na czole wypisać: "W łóżku jestem do niczego!". By nie narazić się na łatkę kiepskiego kochanka, wzbraniamy się przed skorzystaniem z porady seksuologa. Co zatem robimy? Ignorujemy problem albo, w najlepszym razie, próbujemy pomóc sobie sami. Oczywiście zawsze warto rozmawiać z partnerem. Tylko że czasami seks jest zbyt wstydliwym tematem, by otwarcie mówić o swoich kłopotach i pragnieniach. Stąd pojawiają się niedomówienia. Lub przeciwnie: wybuchają emocje, sypią się zarzuty, wzajemne pretensje. Tymczasem specjalista może w prosty sposób rozwiązać łóżkowe bolączki. Zadając odpowiednie pytania, lekarz potrafi ośmielić partnerów i odkryć prawdziwe przyczyny ich problemów w sypialni. Jest w stanie wydobyć nawet najbardziej skrywane żale i skonkretyzować wzajemne oczekiwania. Dotrzeć do źródła problemu, a potem znaleźć najlepsze rozwiązanie wyjścia z kryzysu. Słowem - pomoże chłodnym okiem przyjrzeć się temu, co zaszło między partnerami, i naprawić łączącą ich relację. Czasami jedno spotkanie z seksuologiem, kilka jego wskazówek wystarczy, by namiętność i rozkosz wróciły do alkowy. Niekiedy, gdy problem jest poważny, potrzebna jest dłuższa terapia. Warto jednak zdobyć się na odwagę, by znów czerpać radość z miłości. I odczarować seksuologa. Raz na zawsze.

PANIE również najbardziej martwią się tym, że w gonitwie codzienności brakuje im zapału do miłosnych igraszek. W dodatku wielu z pań seks nie sprawia przyjemności. Aż co piąta Polka mówi, że zbyt rzadko osiąga orgazm. Co dziesiąta przyznaje, że podczas aktu odczuwa dyskomfort, a czasami nawet ból.

Mężczyzna unika seksu z partnerką i w tajemnicy przed nią sam się zaspokaja

ALINA (29 lat) Ostatnio nakryłam męża na onanizowaniu się! Nawet zbytnio się nie tłumaczył; uznał za naturalne, że czasem "to" robi. Ja jednak poczułam się upokorzona. Zaczęłam się zastanawiać, czy pragnie mnie jeszcze tak jak kiedyś. A może za rzadko się kochamy i on w ten sposób uzupełnia sobie niedobory seksu? Albo zrobiłam lub powiedziałam coś nie tak? Może skrytykowałam go i dlatego mnie odtrąca...

JANUSZ (31 lat) Czasami, gdy jestem bardzo zmęczony, wolę wejść do łazienki i szybko rozładować napięcie, niż prowadzić z partnerką absorbującą grę erotyczną. Tym bardziej że żona jest wymagająca i muszę nieźle się nagimnastykować, by ją zaspokoić.

ZDANIEM SEKSUOLOGA

Odkrycie faktu masturbowania się przez partnera, zwłaszcza gdy nie istnieją żadne obiektywne przeszkody do współżycia seksualnego, może budzić niepokój. I nie powinno się przejść nad tym do porządku dziennego. Przestawianie się na samowystarczalność może bowiem świadczyć o zaburzeniach więzi emocjonalnej między partnerami, a nawet dowodzić awersji seksualnej do kobiety. Ale może też wynikać z uwarunkowania mężczyzny i przyzwyczajenia się do określonych bodźców (np. gdy masturbacja staje się metodą rozładowania sytuacji stresowych). Alina i Janusz nie mogą udawać, że problem nie istnieje. Muszą odpowiedzieć sobie na wiele pytań: czego brakuje w ich związku, jakie potrzeby Janusza nie są w nim spełnione, czego się obawia i z jakiego powodu odrzuca kontakty z partnerką (tłumaczenie się zmęczeniem może być przecież tylko "zasłoną dymną", skrywającą poważniejsze przyczyny). W wielu wypadkach spokojny dialog dostarcza danych, które pomagają znaleźć rozwiązanie. Jeśli jednak nie przynosi to rezultatów, a zachowania masturbacyjne stają się nie tyle konkurencją dla normalnego współżycia, co zupełnie je zastępują, konieczne jest podjęcie leczenia u specjalisty.

Fantazje erotyczne dzielą partnerów, stając się przyczyną lęków i podejrzeń

ZUZANNA (29 lat) Gdy fantazjuję podczas stosunku, wzrasta moje podniecenie i szybciej dochodzę do orgazmu. Czuję się jednak trochę nie w porządku wobec mojego chłopaka, więc zwykle wyobrażam sobie inną kochającą się parę. Jeśli ja sama w myślach uprawiam seks z kimś trzecim, to zawsze z jednoczesnym udziałem mojego narzeczonego (w "trójkącie" lub seksie grupowym). Tomasz jest dla mnie naprawdę atrakcyjnym kochankiem, ale nie mogę się powstrzymać od przywoływania tych rozpalających obrazów.

TOMASZ (29 lat) Czuję się nieswojo, odkąd Zuza zdradziła mi swoją skłonność do pobudzania się marzeniami. Ilekroć ona zaczyna szczytować, zadaję sobie pytanie, czy to na pewno dzięki mnie, a nie np. jakiemuś Banderasowi. Nie twierdzę, że mnie nigdy nie zdarza się fantazjować, ale to co innego: ja nie robię tego w naszych najgorętszych momentach (najwyżej gdy jestem sam albo ona nie chce się kochać). Zresztą nie powiedziałbym jej o tym, zwłaszcza teraz, gdy znam swoją własną reakcję na takie "rewelacje".

ZDANIEM SEKSUOLOGA

Erotyczne marzenia są całkiem normalnym i naturalnym zjawiskiem, czymś, co składa się na naszą seksualność. Ujawniają się w nich cechy osobowości, warunki społeczne, w jakich dojrzewaliśmy, ale też różne mity i przesądy, którymi nasiąkamy. Fantazjując, przypominamy sobie różne zdarzenia z przeszłości, dajemy też ujście marzeniom i oczekiwaniom. Czasami fantazje odzwierciedlają niezadowolenie lub rozczarowanie z aktualnego związku i są przejawem niedosytu. Tak właśnie może być w przypadku Zuzanny. Niewykluczone, że jej marzenia sygnalizują podświadomą chęć doznania czegoś całkiem innego niż do tej pory i świadczą o tym, że jej apetyt seksualny nie jest w pełni zaspokojony. Radziłbym szczerze o tym pomówić. Nie tłumić tych fantazji, nie skrywać ich coraz głębiej, ale dzielić się nimi z partnerem, uczynić z nich swego rodzaju erotyczną grę. To przecież dzięki takim marzeniom można lepiej poznać siebie i swoje potrzeby. Przede wszystkim jednak trzeba wyjaśnić, skąd biorą się lęki Tomasza, które już stały się przyczyną pewnego napięcia między partnerami. To z ich powodu rośnie w związku podejrzliwość, a zaczyna brakować zaufania.