Prawdziwa włoska dziewczyna i włoska kreska

Aleksandra Nagel - Kobieta.pl: Kiedy byłeś ostatnio we Włoszech?

Ojej. To było kilka miesięcy temu. Pojechałem do Rzymu – mojego rodzinnego miasta - trochę zawodowo, a trochę prywatnie. Byłem tydzień. Powstało sporo filmów, na których pokazywałem swoim fanom Rzym i to, co warto w nim zobaczyć.

Takich  miejsc jest sporo, ale z pewnością jest jakieś, które jest „twoim  miejscem w wiecznym mieście”. Co to takiego?

To Via Piccolomini na wzgórzu Gianicolo, z tarasem widokowym na końcu uliczki. Wspaniały widok na Watykan i niespotykane złudzenie optyczne . Kiedy jedziesz samochodem lub skuterem, kopuła bazyliki, zamiast przybliżać się, oddala. Cudowny efekt!

Rzym… wspaniałe  miasto! Wiesz, wszyscy obecnie  mają bzika na punkcie  paryżanek, a czy jest coś wyjątkowego w rzymiankach? Czy jest coś, co można nazwać  stylem  klasycznej  italian girl?

Czarny kolor! Włoszki uwielbiają czarne ubrania i dodatki, i widzę, że ten styl przejmują również Polki.

Ty również masz dzisiaj czarny  T-shirt!

Zobacz także:

Rzeczywiście! (śmiech) Zobacz, nawet nie zwracam już na to uwagi! Włosi uwielbiają czarny kolor, bo jest elegancki, ponadczasowy i pasuje do wszystkiego, a przede wszystkim do włoskiej karnacji. Włoskie dziewczyny uwielbiają też intensywną czerwień na ustach.

Bardzo seksownie, a biżuteria?

Lubią biżuterię, im bardziej zjawiskowa tym lepiej. Poza tym trudno spotkać we Włoszech, a szczególnie w Rzymie, kobietę, która byłaby źle ubrana, nawet po pracy. Podobnie jest z mężczyznami. Włoski facet wie, jak się ubrać i niemal zawsze wygląda genialnie! Idziesz ulicą i ciągle możesz mówić: „WOW!”.

Jak sądzisz, z czego wynika fakt, że Włosi tak dobrze się ubierają?

Mamy wieloletnią tradycję, a poza tym we Włoszech jest mnóstwo sklepów z doskonałą odzieżą dla mężczyzn. Zupełnie inaczej niż w Polsce.

A może macie to też we krwi? Ostatnio w Polsce pojawia się coraz więcej głosów, by do szkolnictwa podstawowego wprowadzić przedmiot o nazwie „ESTETYKA”. To w związku m.in. z wszechobecną „szyldozą” w Polsce. Wiele osób uważa, że dzieje się tak dlatego, że nie wiemy, co jest piękne, estetyczne, a co nie. Wy chyba to wiecie…

Italia to żywe muzeum i jedno z najpiękniejszych państwa świata! Od najmłodszych lat otoczeni jesteśmy wspaniałą architekturą, malarstwem, żyjemy wśród zabytków. Być może stąd bierze się nasze poczucie estetyki? Włoch, gdy projektuje dom, urządza mieszkanie czy wybiera nową koszulę, nawet się nad tym nie zastanawia, a zawsze wybierze coś gustownego. Estetykę wyssaliśmy z mlekiem matki. Podobnie jest w sztuce. Mówi się o włoskiej kresce. Cokolwiek tworzymy, ta kreska gdzieś jest. Robimy to poniekąd nieświadomie.

A Ty czujesz, że masz tę kreskę?

Moja mama jest malarką, więc dorastałem wśród sztuki. Wiele mi przekazała. Myślę jednak, że we Włoszech jest tak, że niezależnie w jakim domu wyrosłeś, wszyscy mają pojęcie „ładnego”. Wiemy, co mogłoby do siebie pasować, zwracamy uwagę na detale, umiemy łączyć style, kolory. W podstawówce mamy przedmiot o nazwie Historia Sztuki. Uczymy się na nim oczywiście o wielkich włoskich mistrzach – Leonardo da Vinci, Michale Aniele, Tycjanie, ale o współczesnej sztuce. Traktujemy ten przedmiot bardzo poważnie jak język włoski czy matematykę. To nasze dziedzictwo. Włosi bardzo o to dbają.

Zobacz też:

Przepisy na Święta Matteo Brunetti: Bożonarodzeniowy chleb zelten z regionu Trentino

Przepisy na Boże Narodzenie Matteo Brunetti: drożdżowe pettole smażone na słodko i wytrawnie

Przepisy na Święta Matteo Brunetti: Ravioli z dynią z regiony Lombardii

A w sztuce kulinarnej  ta włoska estetyka ma znaczenie?

Rzeczywiście wygląd dania jest obecnie w sztuce kulinarnej bardzo ważny, ale ja wychodzę z założenia, że ważniejszy od wyglądu jest smak. Zresztą to również typowe włoskie podejście. Spójrz tylko, jak podaje się pizzę czy makaron. Kilka machnięć łyżką, sos pomidorowy i gotowe!

Ale  włoskie  dania  wyglądają  bardzo ładnie!

Być może, ale to przypadek. (śmiech)

Przypadek  albo  ta „włoska kreska”. Robicie  to podświadomie…

Chyba coś w tym jest. (śmiech)

Skoro jesteśmy przy jedzeniu, co je na śniadanie typowa włoska dziewczyna?

Nic! (śmiech)

Naprawdę?

O poranku Włoszki (Włosi zresztą też) piją espresso i ewentualnie jedzą coś słodkiego – mały rogalik, rurkę z kremem.

A potem to już lunch?

Około 11-12 mamy zwykle przerwę i wtedy kontynuujemy słodkie (śmiech) albo zamawiamy kawałek pizzy.

Podoba mi się ta włoska dieta…

Potem mamy obiad!

To prawda, że chodzicie na obiad do mamy?

Jeśli tylko twój rodzinny dom jest na tyle blisko pracy, że możesz sobie na to pozwolić, to tak! Między 13 a 14 mamy dużą przerwę obiadową. Potem jest sjesta i nic nigdzie nie zamówisz ani nie kupisz. Całe Włochy zatrzymują się w miejscu. Wielu Włochów wówczas, nawet w Rzymie, odwiedza mamę, ciocię lub babcię. Restauracja to zawsze ostateczność, choć korzysta z tego coraz więcej osób.

DALSZĄ CZĘŚĆ WYWIADU PRZECZYTASZ NA NASTĘPNEJ STRONIE

 

 

Włoskie wpadki klasycznej turystki i prawdziwe śniadanie "italian girl"!

Gdybym chciała  teraz (gdybym  tylko  mogła!) pojechać do Rzymu, to na co powinnam uważać? Czego nie powinnam robić, by nie popełnić kulinarnej wpadki?

Zanim przejdziemy do wpadek, drobna dygresja we Włoszech jest dosyć niebezpiecznie. Wbrew pozorom bardziej niebezpiecznie niż w Polsce. Trzeba więc uważać. Wracając jednak do kuchni, to po pierwsze… CAPPUCCINO!

Powiedziałeś  to z takim przejęciem, że już się boję…

Per favore, cappuccino można zamówić we Włoszech MAKSYMALNIE do godziny 12!

No to wpadłam, mogłabym  pić cappuccino cały dzień… (śmiech)

Właśnie tak Włosi rozpoznają turystów. Jeśli zamawiasz cappuccino po 12-tej, to na bank jesteś turysta! (śmiech). Ale to nie wszystko! Prawdziwy Włoch łapie się za głowę, gdy widzi, że ktoś je śniadanie i zamawia do tego kawę z mlekiem!

Rozumiem, że picie kawy  to oddzielny posiłek?  W sumie o tym by świadczyło „włoskie śniadanie” italian girl! (śmiech)

Dokładnie. Kawą powinniśmy się delektować! Tymczasem turysta potrafi zamówić pastę i popijać kawą z mlekiem. Po prostu skandal! (śmiech) Poza tym, są również godziny posiłków. Zdarza się, że ktoś do mnie dzwoni, kto akurat jest we Włoszech i przerażony pyta: „Kiedy wy jecie? Wszystko pozamykane. Jestem głodny!” Patrzę na zegarek, i już wiem, o co chodzi. Mówię: „Jest 16-ta, to się nie dziw – sjesta, nic nie dostaniesz. Musisz poczekać do wieczora”. Włosi jedzą głównie wieczorem.

Włoskie Boże Narodzenie, czyli panettone, mały hazardzik i męskie dolce far niente

A za czym Ty jako Włoch tęsknisz, gdy przychodzą Święta?

Włoskie i polskie Święta są bardzo podobne, szczególnie pod kątem spotkań rodzinnych. To, co łączy Polaków i Włochów, to również to, że przygotowujemy Boże Narodzenie na bogato. Stół ugina się od potraw! Jedną z ciekawszych włoskich tradycji, jest przygotowywanie szopek bożonarodzeniowych. Każda rodzina tworzy swoją. Niektórzy potrafią zrobić szopkę wielkości pokoju – z tysiącem figurek! Jest nawet słynna uliczka w Neapolu – San Gregorio Armeno, która w okresie Bożego Narodzenia zamienia się w jedną wielką szopkę! Można tam podziwiać, ale też kupić, najpiękniejsze i najbardziej okazałe bożonarodzeniowe szopki. Pojawiają się w nich nie tylko postacie z Ewangelii, ale też bohaterowie współczesnej polityki czy show-biznesu. U nas szopkę zawsze robiła ciocia. Trzeba też wspomnieć o królowej włoskiego cukiernictwa, panettone. To najsłynniejsza włoska babka drożdżowa, którą robi się kilka dni!

 

Kobiety robią panettone i dekorują szopki, a co we włoskim domu na Święta robią… faceci, hello?

Hahaha. Nic (śmiech)

No nie… W Polsce to chociaż karpia „ogarną”, choinkę przyniosą albo chociaż podwórko odśnieżą, jak śnieg jest…

No dobra, czasem makaron przygotują… Co jeszcze…? Ok, już wiem! Grają w tombolę! W sumie cała rodzina gra w tombolę. W każdym domu jest ta gra i jest to obowiązkowy punkt Bożego Narodzenia, jak w Polsce oglądanie filmu „Kevin sam w domu”. To gra liczbowa, w której można wygrać sporo pieniędzy! (śmiech)

Czyli mały bożonarodzeniowy włoski hazardzik…

Trochę tak. (śmiech)

Kłócicie się w Święta? Są gorące dyskusje polityczne?

Oj tak! Szczególnie starsze pokolenia. Młodsze już nie są tak zaangażowane. Bywa gorąco!

A czym pachną włoskie Święta, bo polskie to wiadomo: pierniki, mandarynki, grzyby i… kapusta (śmiech)

Włoskie Boże Narodzenie pachnie pieczoną jagnięciną. Na samą myśl cieknie mi ślinka. Doprawiamy ją rozmarynem, liściem laurowym, czerwonym winem, tymiankiem, kaparami i odrobiną cynamonu.

I od jagnięciny szybko przeskakujemy do włoskiej dziewczyny. Co jest w italian girls, czym mógłby zachwycić się świat, jak zachwyca się parisian girls?

Włoski temperament!

Co masz na myśli? (śmiech)

We włoskich dziewczynach jest mnóstwo pozytywnej energii! To energia słoneczna. Jest w nich śmiałość, radość życia. Włoszki są tak jakby „gazowane”!

Co takiego? (śmiech)

My mówimy na to frizzanti. Włoszki dużo mówią. Być może przez inne nacje to nasze gadulstwo może być odbierane jako męczące, ale my to kochamy! To jest nasza słoneczna energia!

A słynne dolce vita? To mit, legenda?

Dolce vita istniało. Kryzys ekonomiczny, polityczny i pandemia koronawirusa zmieniły nasze patrzenie na świat. Dolce vita to dobrostan, życie chwilą, nieprzejmowanie się niczym, dobre jedzenie, wspaniała moda i samochody, beztroskie życie w pełnym słońcu. Ludzie przyjeżdżali po to do Italii, by łapać tę dobrą energię. Nikt się nie spieszył. Nie zwracał uwagi na zegarek. Żył chwilą.

Czy jest szansa by dolce vita wróciło?

Trudno powiedzieć, bo Włochy zatrzymały się w czasie. Jest szansa na powrót dolce vita, ale jak wielka, nie wiem.

To życzę ci chociaż trochę tego dolce vita na Święta w Polsce. Może się uda „słodko pożyć” i pograć w tę tombolę!

Dzięki wielkie. Buon Natale.