Masowanie skóry lodem – czy ten patent zastąpi jadeitowe rollery?

O dobroczynnych właściwościach zimna napisano już sporo. Nie od dziś wiadomo, że niskie temperatury mają zbawienny wpływ na nasz organizm. Jednym z najpopularniejszych zabiegów wellenss jest krioterapia, która łagodzi bóle, wzmacnia odporność i poprawia ukrwienie. Zalety zimna doceniła także branża beauty, wykorzystując niskie temperatury do odmładzania i wyszczuplania. Prawdziwym hitem jest kriolipoliza (znana też jako zabieg Coolsculpting), w trakcie której tkanka tłuszczowa jest dosłownie zamrażana, a następnie wydalana z organizmu w procesach metabolicznych. Zimno ma także właściwości przeciwstarzeniowe. Powoduje obkurczanie naczyń krwionośnych, zmniejsza obrzęk twarzy i poprawia napięcie skóry. Wiedziała o tym już caryca Katarzyna Wielka (i wiele innych kobiet przed nią), która z lubością przykładała sobie do twarzy lód. Podobny nawyk praktykowała też cała plejada hollywoodzkich aktorek (m.in. Joan Crawford czy Dakota Johnson) oraz modelek, z Kate Moss na czele. Teraz stanie się to o wiele łatwiejsze – a wszystko to za sprawą sprytnego urządzenia, jakim jest lodowy roller.

Jak masować skórę lodem?

Masowanie skóry lodem wykonujemy za pomocą specjalnego rollera, przypominającego mały wałek malarski. Obracająca się część zawiera specjalny żel połączony z wodą, który przed użyciem zamrażamy. Substancja ta znacznie wolniej się rozmraża, dzięki czemu możemy bez trudu wykonać pełen masaż twarzy. Jak to zrobić? Przesuwaj roller zygzakowatym ruchem po czole (w górę i w dół), a potem od prawej do lewej w okolicach oczu i na policzkach. Masaż kończymy masując podbródek, szyję i dekolt).

Co nam daje masowanie skóry lodem?

Masaż lodowym rollerem daje nam szereg wymiernych korzyści. Przede wszystkim powoduje, że krew zaczyna szybciej krążyć, dzięki czemu skóra delikatnie się napina i zyskuje zaróżowiony odcień (podobny efekt można zaobserwować po spacerze w mroźny dzień). Odrobina lodu wystarczy, by zrzucić z siebie oznaki zmęczenia i złagodzić obrzęk wokół oczu po nieprzespanej nocy. Pod wpływem zimna skóra odzyskuje blask, a pory stają się węższe i mniej widoczne. Przyłożenie do twarzy lodu to także sprawdzony sposób na złagodzenie rumienia i uspokojenie zaczerwienionej cery.

Potrzebujesz bardziej spektakularnych efektów? Idź na Frotox!

Technicznie rzecz biorąc, frotox to po prostu forma krioterapii twarzy, a swoją oryginalną nazwę zawdzięcza temu, że – podobnie jak botoks – skutecznie wygładza i napina skórę, likwidując zmarszczki. Zabieg polega na nakierowaniu na twarz strumienia zimnego powietrza, które stopniowo schładza powierzchnię skóry (z około 35 do 7°C). Niska temperatura powoduje obkurczanie naczyń krwionośnych, co przekłada się na zmniejszenie obrzęku, wygaszenie rumienia i stanów zapalnych. Zabieg poprawia ogólną kondycję skóry, wygładza ją i poprawia napięcie. Szczególnie zadowolone z efektów będą osoby zmagające się z licznymi stanami zapalnymi wywołanymi na skutek trądziku lub trądziku różowatego – frotox działaja na nie kojąco i wygasza stan zapalny.