Dziewczynka z fioletowymi włosami

Amy Lyn zamieszcza w sieci mnóstwo swoich wspólnych zdjęć z córką. I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby dwuletnia Bella Mae nie miała fioletowych włosów. Amy sama często farbuje włosy, ma też tatuaże i jest wielką fanką piercingu. Swoimi pasjami postanowiła zarazić córkę, nie poprzestaje więc na zmianie koloru jej włosów, ale pozwala córce na noszenie sztucznych tatuaży i malowanie się. Oczywiście małej BelliMae nie dzieje się nic złego (mama zapewnia, że farba do włosów była zrobiona z naturalnych składników i nie szkodzi skórze), a dziewczynka wygląda na zachwyconą swoim wizerunkiem i eksperymentami z makijażem. Mamy jednak wątpliwości, czy takie nadmierne skupianie uwagi dziecka na wyglądzie nie będzie miało negatywnych skutków? Sami oceńcie - oto zdjęcia dwuletniej dziewczynki z fioletowymi włosami i tatuażami.

Takie wychowywanie córki przez tę kalifornijską mamę wzbudza wiele kontrowersji, nie brakuje pełnych oburzenia komentarzy, w których internauci sugerują, że mamą powinna zająć się opieka społeczna. Z drugiej strony przybywa fanów Amy, a ona sama w jasny i konsekwentny sposób tłumaczy, dlaczego pozwala córce decydować o swoim wyglądzie:

Uznałam, że pozwolę mojej córce zacząć wyrażać siebie tak szybko, jak to tylko możliwe. Dzięki temu będzie miała czas na odkrycie, kim chce być i będzie mogła skupić się na realizowaniu swoich marzeń. (...) Alternatywne rodzicielstwo staje się coraz bardziej popularne za sprawą pokoleń, które urodziły się w latach 80-tych i 90-tych. Oni byli najbardziej otwarci na wyrażanie siebie. Robili to poprzez muzykę i sztukę. Teraz mają własne dzieci i uczą je tego samego.

Musimy przyznać, że to brzmi przekonująco, nie sądzicie?

 

This is her "look at all my pretty jewelry Grandma got me" pose

Post udostępniony przez Amy Lyn (@amylameee) 22 Lis, 2017 o 7:19 PST