Premierze polskiej edycji brytyjskiego formatu "Magia nagości" towarzyszyła wielka burza i protesty. Niektórzy krzyczeli, że "to skandal i uprzedmiotowienie ludzkiego ciała", to "niemoralne pokazywać wszystko"... A jak jest naprawdę? Skąd takie reakcje?

Lea Jarmołowicz-Turczynowicz (psychoterapeutka): Myślę, że to, co towarzyszy nam Polakom w zakresie nagości ciekawie ujmuje K. Imieliński, który w książce Seksuologia, przy haśle „nagość” odsyła do określenia „wstyd seksualny”. W kulturze zachodniej poczucie wstydu jest ściśle związane z ciałem i jego czynnościami i zwłaszcza seksualnością. Istotą tego wstydu jest dążenie do zatajenia sfery seksualnej i związanych z nią czynności, a także potrzeba zasłonięcia, ukrycia pewnych funkcji, które mogłyby nas upodobnić do zwierzęcia - żeby nie zostać posądzonym o zwierzęcy popęd. W Polsce przeważa jednak chyba kwestia łamania uznanych norm społecznych. Ta złość wynika głównie ze wstydu, który budzi się w związku z naruszeniem ustalonej normy społecznej. Kiedy ukazujemy swoją prawdziwą nagość, to dopełnimy czynu, który będzie potępiony przez zbiorowość. Temat nagości jest problemem społecznym znanym nam od wieków. Na to, jak zmieniało się to podejście miała duży wpływ religia oraz ograniczenie swobód obywatelskich. Wychodząc ze społeczeństw pierwotnych do miast, nagość zaczęła być zakrywana, aby nie budzić "żądzy". A przecież pierwotnie nie do tego służyło ubranie. To, co przez wieki okalała intymność, obecnie staje się już od lat 60., 70. wystawiane bardziej na pokaz. Coraz więcej jest w nas także potrzeby ekshibicjonizmu, ale jednocześnie więcej akceptacji dla wszelkiej różnorodności, więc temat nagości w wielu krajach na świecie nie jest już "tematem", a czymś oczywistym i zwyczajnym. Bo każdy to ciało ma i może je prezentować według uznania i miejsca np. na plaży w kostiumie kąpielowym lub topless albo nago na plaży nudystów; w mini lub długiej spódnicy, spodniach lub spodenkach, z dekoltem lub w golfie. To, co chcemy pokazywać, zależy od nas, a przestrzeń publiczna i telewizja określa gdzie i w jak szerokim zakresie możemy to robić, aby uszanować poglądy ogólnie przyjęte w danym społeczeństwie. Program jest emitowany w godzinach i paśmie gdzie każdy może sam zdecydować, czy go chce oglądać. Jak widać po wynikach oglądalności - cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Wydaje się więc, że temat jest bardzo ważny, by go poruszać.

Michał Sawicki (seksuolog): Podobno nieważne jak, ważne, że mówią. Nie do końca się z tym zgadzam, ale o programie rzeczywiście jest głośno. Sam spotkałem się z wieloma głosami, w tym krytycznymi. To nieuniknione. Myślę jednak, że wszystko zależy od tego, w którym kierunku program będzie poprowadzony. Zakładaną wartością jest przede wszystkim odczarowanie nagości, obalenie mitów dotyczących naszej seksualności oraz ukazanie, że każde ciało może być atrakcyjne. W "Magii Nagości" stykamy się z wieloma tematami tabu - waga, wiek, tożsamość płciowa, orientacja seksualna, preferencje. Omawianie tych zagadnień niesie za sobą aspekt edukacyjny i równościowy. Kolejne sceptycznie nastawione do „Magii Nagości Polska” osoby twierdziły, że nasz kraj nie jest na tego typu program gotowy. Ja uważam, że jest. Gotowość nie polega na tym, że wszyscy będą ten program chwalić. Tak się nie dzieje chyba w żadnym kraju. Poza tym, po czym mielibyśmy poznać gotowość, gdyby tego programu nie było? Z gotowością na zmiany, nie jest tak, że budzimy się rano i doznajemy olśnienia: „jesteśmy gotowi”. Gotowość sama się nie zrobi. Zmiana musi nastąpić, żebyśmy mogli ją „przetrawić”. W tym przypadku mówimy o zmianie obyczajowej. Wreszcie nagość nie jest łączona z pornografią. Normalizujemy nagość, pokazując, że jest czymś naturalnym i co najważniejsze - nie musi być idealna.

Fot.: Materiały prasowe "Magia nagości"

Czyli założeniem programu nie jest uprzedmiotowienie nas, a ta reakcja wynika z tego, że wstydzimy się oglądać, jacy naprawdę jesteśmy?

L.J-T: Magia nagości to program ukazujący jakiś aspekt rzeczywistości. Można wskazać choćby wiele programów, gdzie pod okiem kamery ludzie wyznają sobie miłość, wybaczają urazy, kąpią się, kłócą, płaczą, chorują czy uprawiają seks. Tak jak zmienia się nasze społeczeństwo, tak zmienia się telewizja. Przecież zmiany naszych zachowań i tego, co chcemy, dotykają także strojów, dzięki którym te elementy naszych ciał, które dawniej pozostawały szczelnie zakryte aktualnie udostępniane są na widok publiczny. Tak samo i nasze podejście do nagości jest coraz bardziej liberalne, choć oczywiście nie we wszystkich obszarach życia i nie dotyczy to wszystkich członków społeczeństwa. Dlatego ten program nie jest nadawany w godzinach i w formie dostępnej dla każdego. A co kluczowe, to idea programu nie ma nic do uprzedmiotowienia... Patrząc na to, że przez wieki pielęgnowanie zakrywania szczelnego ciała, doprowadziło do tego, że prawdziwe naturalne zdrowe kobiece ciało jest dewaluowane i zakrywane instagramowymi filtrami. Młode kobiety w wieku dojrzewania wstydzą się tego, że mają fałdkę na brzuchu albo małe piersi, krzywy nos albo za cienkie włosy - to wydaje się, że tylko taka NAGA PRAWDA może uratować nas przed nierealnymi ideałami piękna, jakie serwujemy sobie od lat. Jeżeli jedyna nagość, jaką widzimy to okładki pism i programy TV, gdzie kobiety i mężczyźni są sztucznie wykreowani, pomalowani i sfotoszopowani, to nikt z nas nie może czuć się dobrze w swoim ciele. Takim nieidealnym i zwyczajnym, niesymetrycznym i różnorodnym. To podejście doprowadza do zaburzeń odżywiania i depresji oraz samobójstw. Ten program to naga prawda o tym, jakie naprawdę są nasze ciała i o tym, że ciała są różne i indywidualne gusta też są różne. To nie znaczy, że coś jest gorsze od innego. O tym jest właśnie "Magia nagości".

M.S.: Dokładnie. Nasze ciała nie muszą i w znacznej większości nie prezentują się na żywo tak wspaniałe, jak na instagramie. Nasze narządy płciowe z kolei nie wyglądają jak w pornografii. Jest to całkowicie normalne.

W pierwszym odcinku jednak pojawiły się krytyczne słowa od wybierających, że coś jest niesymetryczne, że powinno być mniejsze lub większe...

L.J-T: No właśnie... Kiedy oglądamy angielską wersję programu, widzimy fantastycznych uśmiechniętych naturalnych swobodnych ludzi, zadowolonych z tego, jak wyglądają i gotowych na pokazanie siebie światu. Bez kompleksów i dulszczyzny. "Proporcja i ideał są nudne" - jak mówiła prowadząca program. Bo jesteśmy niepowtarzalni, jedyni w swoim rodzaju i to jest w nas piękne". Ten format jest konkretnie o tym aspekcie i o niczym innym. Nie dewaluuje wnętrza, ale jest o zewnętrzu. W pierwszym odcinku polskiej edycji widać jak w nas Polakach, jest dużo jeszcze tego schowania w sobie, kompleksów i hodowania od pokoleń wstydu swojego ciała oraz nierealnych oczekiwań, ukształtowanych w kontakcie z mediami (okładki pism, filmy). Widać także jak trudno jest osobom wybierającym, znaleźć określenia do opisania tego, co widzą. Wciąż wybrzmiewają stereotypowe oczekiwania idealnego sztucznego piękna - że penis i piersi muszą być duże, a nogi szczupłe i wszystko musi być proporcjonalne. A przecież to jest wbrew naturze! Nasze ciała nie są proporcjonalne, a lewa strona jest inna niż prawa. Im jesteśmy starsi, tym nasza skóra staje się coraz bardziej wiotka, piersi i pośladki bardziej obwisają, pojawia się cellulit i rozstępy. Jest wiele rodzajów figur i wielkości wszystkich organów, więc dlaczego tylko jedna wersja miałaby być fajna? To nasze polskie podejście to wina niestety wielu pokoleń wychowania we wstydzie swojego ciała i eksponowaniu nagości wyłącznie modelek na obrabianych fotoszopem zdjęciach. Tylko na taką nagość dawaliśmy zgodę przez wiele lat. Nie dziwne, że mamy tak straszne kompleksy i problemy z samoakceptacją. Dla mnie "Magia nagości" to wręcz konieczny program i jego misja jest bardzo ważna. W zagranicznych edycjach wygrywa różnorodność i prawdziwość, np. jedna z wybierających odrzuciła mężczyznę o fit budowie ciała, bo według niej był za bardzo wyprężony, a na randkę wybrała mężczyznę z protezą nogi. Kiedy pokazano ich po miesiącu, to wydawali się totalnie sobą zauroczeni. I to jest to, czego my Polacy musimy się nauczyć i temu mam nadzieję przysłuży się ten program. Żywię nadzieję, że dzięki takim pięknym naturalnym osobom, które występowały dotąd w programie, tysiące innych osób zacznie patrzeć na siebie w lustrze realnie i zauważą swoją wyjątkowość i piękno w indywidulanych różnicach, a nie coś do ciągłego korygowania.

M.S.: Cieszę się, że o tym wspomniałyście. Sam na początku obawiałem się, że w polskiej wersji uczestnicy będą siebie mocno krytykować, wytykać mankamenty wyglądu. Według mnie wszystko poszło jednak w dobrą stronę i z odcinka na odcinek w programie słychać więcej języka pozytywnego. Omawiane są walory każdego ciała. Duży nacisk kładziony jest na różnorodność! Tutaj ukłon w stronę Beaty Olgi Kowalskiej, która idealnie dba o to jako gospodyni. Pamiętajmy, że to dopiero pierwsza, przełomowa edycja.

Fot.: Materiały prasowe "Magia nagości"

Brzmi to, jakbyście zachęcali do wystąpienia w programie i do oglądania.

L.J-T: Ja osobiście dopinguję wszystkich singli do zgłoszenia się do programu, bo z całą pewnością to nie tylko przygoda, ale też branie udziału w czymś, co zmienia coś w naszej rzeczywistości i każdy może mieć w tym swój udział. Ich odwaga ma szansę przyczynić się do tego, że coraz więcej Polaków będzie czuło się lepiej w swoim ciele, niezależnie od wyglądu. Bez kompleksów, operacji plastycznych, udawanych orgazmów i karania siebie drakońskimi dietami, czy nakładaniem tony make up i filtrów. Aby naturalność i normalność stała się modą. Zamiast hejtować w internecie - obejrzyjmy swoje ciało w lustrze, spróbujmy docenić nasze blizny i fałdki. Zobaczmy, co chcielibyśmy zmienić, ale przede wszystkim zaakceptujmy swoją genetykę, a nie popadajmy w kompleksy. To skutkuje tym, że potem wylewamy to w internecie w postaci hejtu na innych. Odważna i z pozoru kontrowersyjna idea stojąca za programem jest super – w końcu możemy zobaczyć, jak wyglądają normalni ludzie! To niezwykle ważny i potrzebny program. To sposób na odczarowanie dziesiątek lat wpędzania w kompleksy Polaków poprzez pokazywanie nagości jedynie przez filtry instargrama. Niech żyje "Magia nagości" i niech każda singielka i singiel pomyśli, czy nie ma ochoty wziąć w tym udziału, bo im więcej różnorodnych osób, tym lepiej dla wszystkich. To nasz atut i największa atrakcyjność.

M.S.: Jeżeli ktoś widzi siebie w takim formacie, to ma do tego prawo. Osobom, które zdecydują sie na udział, radziłbym potraktować to jako zabawę lub nowe doświadczenie. Nie uważałbym udziału w programie za element terapeutyczny, ale indywidualnie można oczywiście wynieść z tego coś dla siebie. Kilkukrotnie uczestnicy różnych edycji mówili, ze program dodał im pewności siebie, że usłyszeli komplementy na swój temat, których by się nie spodziewali, że cieszą się z powodu przeżytych emocji. Pamietajmy, że to show telewizyjne. Ma ono za zadanie przykuć uwagę widza, który lubi konkrety. Wspomnianymi „konkretami” są przedstawiane w programie, w formie przerywników, wyniki badań. Takie ciekawostki seksuologiczne. Traktuję je z przymrużeniem oka. W rzeczywistości seksualność każdej osoby jest cechą indywidualną. Na podstawie owłosienia ciała czy długości palca nie da się określić poziomu inteligencji ani rozmiarów narządów płciowych. Pamiętajmy, że to spore uogólnienia, które mają oswoić nas z rozmawianiem o seksie. I taka jest misja.

To znaczy, że pokazywanie się nago nie jest bezwstydne i godne potępienia?

LJT: Warto zaznaczyć, że poczucie wstydu seksualnego występuje tylko u człowieka i wywodzi się ze stosunku do własnego ciała i naturalnych funkcji seksualnych. Dzieci nie odczuwają wstydu seksualnego, dopóki nie rozwinie się u nich świadomość płci i seksualności. Treść i zakres jego uwarunkowany jest w różnych kulturach. Odzież i osłona narządów płciowych powołano by chronić przed zimnem etc., a nie, jak z biegiem czasu, w zależności od społeczności weszło w zwyczaj - żeby zakrywać lub odkrywać określone partie ciała, uznając tym samym, że to jakoś świadczy o człowieku. Określone "ubranie" ciała zostało podniesione do rangi obyczaju i wszelkie indywidualne odchylenia od tych norm są uznawane za obrazę moralności, na którą społeczność reaguje pogardą, a ta budzi więc wstyd u "rozebranego/źle ubranego/nagiego". Zaznaczmy więc jasno: że nagość jest stanem naturalnym, pierwotnie nie budzącym uczucia wstydu i to tylko my mamy w zwyczaju z jej powodu zawstydzać innych bądź sami się jej wstydzić.

M.S.: Ach to poczucie wstydu. Zgadzam się z Leą. Jest to emocja wtórna, której uczymy się we wczesnym dzieciństwie od otoczenia. Wiele osób nie lubi tej emocji. Nie dziwię się, bywa nieprzyjemna. Jest jednak potrzebna i rozwojowa, gdy zrobimy coś haniebnego. Odczuwanie wstydu w odniesieniu do swojego ciała brzmi niestety nie do końca zdrowo. Jednak większość z nas ma kompleksy. Skąd się wzięły? Dlaczego są niepotrzebne? Jaką krzywdę nam robią? To pytania, nad którymi warto się zastanowić. Duże znaczenie mają w tej kwestii normy społeczne. Ideały promowane w mediach i wspomnianej już pornografii, każą nam myśleć, że jest tylko jeden wzór ciała. Że w ocenie samych siebie i innych do tego wzoru powinniśmy się odnosić. Kolejną kwestią jest unikanie nagości w codziennym funkcjonowaniu. Oczywiście nie neguję dress code’u kulturowego. Ubieramy się odpowiednio do okazji, chronimy swoją prywatność, dbamy o granice własne i innych osób. W programie jednak mamy inne założenia. Tutaj nagość jest głównym elementem. Nie obraża i nie łamie zasad. Oczywiście szanuję każde zdanie na temat programu, ale osobiście z ciekawością czekam na dalsze odcinki i cieszę się, że ostatecznie program został wyemitowany.

 


Fot.: Materiały prasowe "Magia nagości"