Magdalena Piekorz o swojej chorobie

Magdalena Piekorz - reżyserka i scenarzystka filmowa i teatralna przez kilka lat zmagała się z przewlekłą boreliozą. W pewnym momencie choroba tak zaatakowała organizm, że Magdalena Piekorz musiała całkowicie zrezygnować z życia zawodowego i codziennych zajęć. Leczenie było długotrwałe i wyjątkowo kosztowne. W 2017 roku pisałyśmy o zbiórce pieniędzy na leczenie Magdaleny Piekorz, którą organizowała Fundacja im. Darii Trafankowskiej.

Po kilkuletniej przerwie Magdalena Piekorz wygrała walkę z boreliozą a swoją historię postanowiła opisać w książce "Nieobecność", która niedługo będzie miała swoją premierę. "Pomyślałam, że muszę spisać to, czego doświadczyłam w trakcie choroby. Poprosiłam koleżankę, która pisze książki psychologiczne, żeby mi w tym pomogła. (...) Problem z rozpoznaniem boreliozy jest ogromny, dzięki lekturze książki być może inni pacjenci szybciej odnajdą właściwą ścieżkę leczenia" - powiedziała Magdalena Piekorz w wywiadzie dla Plejada.pl

Magdalena Piekorz o boreliozie

Magdalena Piekorz w rozmowie z Michałem Misiorkiem opowiedziała historię swojej choroby.

Reżyserka po ukąszeniu przez kleszcza wybrała się do lekarza, który zapewnił ją, że skoro nie pojawił się rumień, to nie ma powodów do obaw. Jednak po pewnym czasie reżyserka zaczęła czuć się gorzej. Początkowo miała objawy podobne do grypy: "trochę gorzej się czułam, miałam objawy grypopodobne, często walczyłam z długimi przeziębieniami. (...) Potem zaczęła palić mnie wewnętrzna strona dłoni, więc chodziłam na fizjoterapię. Później pojawiły się silne bóle w plecach, ale po jakimś czasie ustąpiły. Ostatecznie, przed czterdziestymi urodzinami, pomyślałam, że muszę odpocząć. Następnego dnia wstałam z łóżka i wiedziałam, że coś jest nie tak. Czułam, że moje ciało jest obce."

Magdalena Piekorz pomimo wielu badań, długo nie poznała diagnozy. "Poszłam na badania do szpitala neurologicznego. Okazało się, że wszystko jest w porządku. Później wybrałam się do laryngologa. Stwierdził, że mam problemy z zatokami i przez pół roku wkładał mi do nosa jakieś nasączone papierki, przez które nabawiłam się potwornej alergii. Ostatecznie zdecydowałam się na operację zatok i przegrody nosowej. Bakteria, która, jak się okazało, zaatakowała nerw trójdzielny, rozsiała się po całym organizmie. Wyłam z bólu" - tak wspomina tamten czas Magdalena Piekorz.

Reżyserka o tym, że ma boreliozę dowiedziała się po jakimś czasie. Jednak w badaniach wyszło coś jeszcze: "Zrobiłam badania CD57 oraz LTT, są to specjalistyczne testy wykonywane w Polsce przez prywatne laboratoria. W przypadku tego drugiego krew wysyłana jest do Berlina i tam szczegółowo badana. Gdy otrzymałam wyniki, okazało się, że mam nie tylko boreliozę, ale też inne choroby odkleszczowe. (...) Wielu lekarzy nie zdaje sobie sprawy z tego, jak bardzo niebezpieczna jest ta choroba. W latach osiemdziesiątych (...) stwierdzono, że borelioza to lekka choroba stawów. Tymczasem, na przestrzeni lat okazało się, że może ona atakować również mięśnie i układ nerwowy. Ja miałam wszystkie trzy odmiany boreliozy na raz."

Magdalena Piekorz poprzez swoją książkę "Nieobecność" chce przybliżyć wszystkim jakie konsekwencje może nieść za sobą zwyczajne ugryzienie kleszcza.

Magdalena Piekorz to scenarzystka i reżyserka flmów: "Pręgi", "Zbliżenia, "Senność" oraz spektakli i widowisk teatralnych: "Oliver!", "Hotel Nowy Świat", "Panna Madonna Legenda Tych La".