7-letnia influencerka z Instagrama

7-letnia Everleigh Rose LaBrant to jedna z najmłodszych gwiazd mediów społecznościowych. Ogromną popularność zawdzięcza mamie, która jest fotografką i blogerką i postanowiła założyć oddzielny profil córce. Everleigh występuje zarówno na YouTube, gdzie jej kanał zebrał już ponad 3 mln subskrypcji, jak i na Instagramie - tu liczba followersów dziewczynki przekracza już 5 mln. Jak nietrudno się domyślić, za tymi liczbami idą wielkie pieniądze.

Portal „Wprost” na podstawie badań firmy Bella Baby wyliczył, że siedmiolatka może inkasować aż 60 tysięcy złotych za jeden post reklamowy! Co znajduje się na profilu Everleigh? Zdjęcia  z młodszą siostrzyczką, mamą, pozowanie w kostiumach, czy z ulubionymi zabawkami oraz taniec - bo jak czytamy w „bio” małej gwiazdy - to jej największa pasja. 

Zobacz też: Jak mamy zarabiają na Instagramie: ty też tak możesz

Mali influencerzy

Everleigh to nie jedyna tak popularna dziecięca influencerka. Na samym „szczycie” znajduje się też 4-letnia Elle Lively McBroom (@elle) z 5 mln obserwujących, a także siostry Stauffer (@kcstauffer), z ponad 3,5 mln followersów. Na założenie oddzielnego konta swojej latorośli decyduje się wiele gwiazd, na przykład piosenkarka Cardi B. Ogromna popularność mamy spowodowała, że mała Kulture bardzo szybko zyskała ponad 1 mln obserwatorów swojego profilu. 

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Post udostępniony przez Kulture (@kulturekiari) Wrz 19, 2020 o 4:17 PDT

Instagram a dzieci

Za kontami tak małych dzieci zawsze stoi rodzic - regulamin platformy Instagram umożliwia założenie konta wyłącznie osobom po ukończeniu 13 roku życia. Ma to oczywiście na celu zapewnienie bezpieczeństwa w sieci. Mimo, iż nie ma żadnych wytycznych co do publikowania zdjęć maluchów przez ich opiekunów, Internauci są podzieleni: wielu z nich zwraca uwagę na możliwość wykorzystania wizerunku pociechy przez osoby postronne, również w złych celach. Dr Kirsty Goodwin, autorka książki „Wychowanie dzieci w cyfrowym świecie” podaje alarmujące dane:

Badania wskazują, że około 50 % zdjęć zamieszczonych na stronach internetowych pedofilów zostały ściągnięte z serwisów społecznościowych rodziców. Tracimy kontrolę nad tym, dokąd w końcu trafią zdjęcia dzieci po publikowaniu w internecie - ostrzega Dr Goodwin.