Lena Dunham o usunięciu macicy

Lena Dunham, aktorka, reżyserka i scenarzystka, której największą popularność przyniósł serial "Dziewczyny", w lutym 2018 roku wyznała, że poddała się zabiegowi usunięcia macicy, zwanym histerektomią. Decyzja związana była z tym, że rok wcześniej u Dunham zdiagnozowano endometriozę. Przez wiele lat Lena zmagała się z potwornym bólem i strasznymi dolegliwościami, które uniemożliwiały jej normalną pracę i funkcjonowanie. Chociaż decyzja nie była łatwa, Dunham ostatecznie zdecydowała się na ten zabieg.

Ostatnio Lena Dunham zamieściła na swoim Instagramie zdjęcie ze szpitala, które było wykonane tuż przed operacją usunięcia macicy. Obok niego reżyserka napisała:

„To jest moje zdjęcie w noc przed histerektomią. Przywdziałam maskę dzielnej dziewczyny z bezczelnym językiem i młodzieńczym niebieskim kucykiem. Wtedy moja macica wciąż jeszcze była ze mną – właściwie to torturowała mnie przy każdej okazji, ale ja już się smuciłam. Ten smutek, żal był wszechogarniający, pochłaniający i trwa do dziś, ale zmienia się.

Lena Dunham marzy o zostaniu mamą

Decyzja o usunięciu macicy wiązała się z pożegnaniem  możliwości zajścia w ciążę. Chociaż Lena Dunham pisze o tym jak o "żałobie", to ciągle ma nadzieję, że w przyszłości zostanie mamą.

Jeśli chodzi o żałobę spowodowaną problemami z płodnością, niektórzy zawarli pokój z inną przyszłością (a może nawet i tak nigdy nie chcieli tych małych rozrabiaków). Ale inne kobiety, takie jak ja, które zawsze chciały być mamą, mogą potrzebować wiele czasu, by uświadomić sobie, jak dużo jest sposobów na stworzenie rodziny. Wierzę, że jedna z tych „nietradycyjnych” metod będzie dla mnie idealna… - pisze dalej Lena Dunham.

Aktorka i reżyserka w swoim wpisie nawiązuje również do Dnia Matki, który w Stanach Zjednoczonych jest obchodzony 10 maja. "Dzień Matki to piękny i potrzebny dzień, który pozwala świętować to, co dają nam matki, ale może być także powodem do żalu dla tych, którzy stracili swoją mamę lub własną zdolność do stania się nią w sposób, o jakim zawsze marzyli. Tym, którzy niekoniecznie radośnie czekają na jego przyjście, chciałam powiedzieć: widzę cię, kocham cię i gdziekolwiek i jakkolwiek dzisiaj jesteś – urażony, samotny, nostalgiczny, zrezygnowany, a może nawet radosny – pamiętaj, że jesteś wystarczająco dobry" - kończy swój wpis Lena Dunham.

 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

This is a picture of me the night before I had my hysterectomy. I was putting on a brave face/sassy tongue (and a teensy blue pony to boot.) My uterus wasn’t gone yet- in fact, it was torturing me every chance it got- but I was already grieving. That grief was all consuming and it continues, but it also transforms. When it comes to fertility grief, some make peace with a different future (or perhaps they never wanted those rascal children anyhow and societal pressure is at play in their response to losing their fertility.) For others, like myself, who always wanted to be moms, it can take time to realize how many ways there are to make a family- and one of these “non-traditional” methods is probably perfect for me. #MothersDay is a beautiful and necessary celebration of what mothers give, but it can also summon a tidal wave of grief for those who have lost their own mother figure or their ability to be a mother in the way they’d always dreamed. This feels like a fitting end to this week on my page, where we’ve been exploring grief in all forms. So for those who aren’t necessarily welcoming Mother’s Day, I see you, I love you and wherever you are today- resentful, lonely, nostalgic, resigned or maybe even joyful- you are already #wellenough

Post udostępniony przez Lena Dunham (@lenadunham) Maj 10, 2020 o 3:11 PDT