Zmiana przyzwyczajeń żywieniowych dziecka to nie bułka z masłem. Nie ma jednej zasady, która zadziałałaby tak samo u wszystkich dzieci. Jedne pokochają nowy smak za pierwszym razem, inne będą się wykrzywiać nawet przy 12. podejściu. – Satysfakcja sensoryczna i programowanie metabolizmu zachodzi w pierwszych trzech latach życia dziecka – informuje ekspertka, Monika Stromkie-Złomaniec. – Dlatego jak najwcześniej trzeba je raczyć nowymi smakami i nową konsystencją. Rodzice często sami „opracowują” metody przekonania malca do nowych produktów.

✓ Dystrakcja

Każda próba przemycenia warzyw do posiłku kończyła się pluciem – mówi Iza, mama Alka. – Znalazłam jednak sposób, żeby nauczyć go jedzenia marchewki czy jabłka. Kukiełką odgrywałam sceny z ulubionych bajek syna, deklamowałam „Na straganie” Brzechwy. Słuchał, patrzył i jadł to, co mu dawałam.

Ekspert: Dystrakcja (odwrócenie uwagi) bywa skuteczną metodą, ale trzeba uważać, żeby nie ukształtować złych nawyków – zabawy podczas jedzenia

✓ To mój wybór

Otwierałam kilka słoiczków z gotowymi daniami. Jeśli Ania pluła marchewką z ziemniakami, podawałam gotowaną rybkę z natką pietruszki. Nie odpowiadała ryba? Próbowałam jarzyn z królikiem – wyznaje Joanna z Łęczycy: – Dziś córka sama wybiera, co chce zjeść.

Ekspert: Dzieci potrzebują więcej czasu na „aklimatyzację” nowego smaku. Jeśli za pierwszym razem dziecku coś nie posmakowało, nie rezygnujmy, spróbuj podać to za jakiś czas. Maluchowi zmieniają się „smaki”.

Zobacz także:

✓ Fajne do zjedzenia

Przygotowywanie posiłku dla bliźniaków trwa dłużej niż sam posiłek. Prześcigamy się z żoną pomysłami, jak urozmaicić wygląd obiadu czy kolacji – mówi tata Leona i Lucjana. – Z naleśników foremkami do ciasta wycinamy zwierzątka. Połówka jajka na twardo to kadłub statku, wykałaczka – maszt, żółty ser udaje żagiel. Na kanapkach keczupem rysujemy elementy samochodów: kółka i kierownicę. Jeśli nie jest nudno, chłopców nie trzeba namawiać na zjedzenie posiłku.

Ekspert: Warto po pierwszym roku życia dostarczać dziecku wielu nowych bodźców smakowych. Zainteresowanie jedzeniem – kolorem, smakiem – ma przy okazji walory poznawcze. Warto eksperymentować nie tylko ze smakami, ale także z formą podania posiłku.

✓ Ja sam!

Jak tata! Odkąd Dawid je sam, skończyły się problemy z kapryszeniem. Syn samodzielnie pałaszuje ugotowaną marchewkę czy różyczkę kalafiora, dumny z siebie, że jest już dorosły i je to, co mama czy tata. – Magdalena i Rafał z Radomia dodają jeszcze jedną radę: – Nigdy nie przekupywaliśmy Dawida słodyczami. Jeśli już, w grę wchodziły słodkie owoce.

Ekspert: Dziecko uczy się przez naśladowanie, dlatego pozwalajmy, choć nie zawsze to jest estetyczne, grzebać dziecku w naszym talerzu, smakować to, co jemy. Sami więc uważnie dobierajmy nasze menu.

✓ Własne – najlepsze

Stawiałam fotelik Karoliny na kuchennym stole, żeby córka widziała, co robię w kuchni. Dawałam jej do zabawy np. marchewkę, tłumacząc, że w ten sposób pomaga w przygotowaniu posiłku – wspomina Joanna. – Potem próbowałyśmy zrobionych potraw. Dziś Karola ma dwa lata i najchętniej je to, co „sama” przygotowała. Nawet jeśli nowy smak jej nie pasuje, mówię, że następnym razem inaczej przyprawimy i na pewno będzie już pyszne.

Ekspert: Dzieci, które wspólnie z rodzicami przygotowały danie, zjadają 25 proc. więcej. To dobra metoda, zwłaszcza jeśli chcemy malucha przekonać do jedzenia owoców, warzywa czy ryby.

WARTO PAMIĘTAĆ:

● WARZYWA wprowadzamy stopniowo. Większość rocznych dzieci powinna już znać smak wszystkich jarzyn.

● MLEKO i produkty mleczne są podstawą żywienia maluchów. Dla tych, które go nie lubią, są w sklepach mleka modyfikowane w różnych smakach.

● MIĘSO jest źródłem białka niezbędnego do prawidłowego rozwoju malca.

● RYBY zawierają kwasy omega-3. Na talerzu dziecka powinny znaleźć się 1–2 razy w tygodniu.