Lekarka z Otwocka odpowie za śmierci noworodka

Ta historia mogła potoczyć się zupełnie inaczej, a szczęśliwa mama mogła teraz tulić w ramionach swoją zdrową córeczkę. Niestety wydarzyła się tragedia.

33-letnia kobieta zgłosiła się w 39. tygodniu ciąży na rutynową wizytę do Poradni Ginekologiczno-Położniczej w Otwocku. Lekarz-położnik Daria M. przeprowadziła badanie i zleciła wykonanie KTG. Zapis badania był nieprawidłowy: serce dziecka biło za szybko, prawdopodobnie było niedotlenione. Było przed godz. 11.

Lekarka Daria M. stwierdziła, że należy powtórzyć badanie, ponieważ zapis jest nieczytelny ze względu na złą pozycję ciężarnej. Kobieta zamiast leżeć podczas badania, siedziała. Pierwsze badanie lekarka podarła i wyrzuciła do kosza. 

Drugie badanie KTG nie pozostawiało złudzeń: zaburzenia tętna płodu i brak skurczy. Jak zeznała kobieta, lekarka skierowała ją do szpitala "celem oceny dobrostanu płodu", zezwoliła także na powrót do domu, żeby spakować torbę i coś zjeść. Około godziny 13.20 kobieta pojawiła się na Oddziale Położniczo-Ginekologicznym Powiatowego Centrum Zdrowia w Otwocku. Dwukrotnie wykonane badania KTG za każdym razem dawały podobne wyniki: zbyt wysokie tętno płodu, brak czynności skurczowych. O godzinie 15 na oddziale położniczym swój dyżur zaczęła Daria M. Zdecydowała o wywołaniu akcji porodowej i podaniu oksytocyny. Około godz. 16:55 serce dziewczynki w łonie matki nagle zwolniło. Wystąpiła tzw. bradykardia. Lekarz zdecydowała o pilnym skierowaniu kobiety do cesarskiego cięcia.

Dziewczynka o imieniu Wiktoria, która miała urodzić się zdrowa, przyszła na świat o godz. 17:12 i nie miała żadnych czynności życiowych. Dostała 0 pkt. w skali Apgar. Lekarze przez kilkadziesiąt minut walczyli o jej życie: podano tlen, wykonano masaż serca, podano adrenalinę, zaintubowano dziewczynkę i na moment udało się przywrócić pracę serca. Dziewczynki nie udało się uratować. Zmarła o godzinie 18.

Sekcja zwłok noworodka, wykonana jeszcze w szpitalu, potwierdziła, że dziewczynka nie miała żadnych zmian anatomicznych, które mogłyby przyczynić się do jej śmierci. Bezpośrednią przyczyną zgonu była niewydolność krążeniowo-oddechowa spowodowana nieprawidłową opieką nad 33-letnią rodzącą.

Biegli powołani przez prokuraturę stwierdzili, że cesarskie cięcie należało wykonać natychmiast po podaniu oksytocyny. Cesarka przeprowadzona około godz. 16 dawałaby "duże szanse na uniknięcie skutku w postaci śmierci Wiktorii oraz zmniejszenie stanu niebezpieczeństwa dla życia i zdrowia".

Lekarka usłyszała zarzuty narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia i nieumyślne doprowadzenie do jego śmierci.

Źródło: PAP