Narzeczony Kylie Olivier Martinez ubłagał ją, by poszła do lekarza. Niepokój Oliviera wzbudził ledwo wyczuwalny guzek w piersi 37-letniej piosenkarki i jej nienaturalnie długi okres fatalnego samopoczucia.

Kylie składała to wszystko na karb przemęczenia - była przecież w trakcie światowego tournée swojego przedstawienia muzycznego Showgirl. Ponadto jej związek z Martinezem wkraczał w trudną fazę. Gdy dwa lata temu zakochali się w sobie, byli nierozłączni. Pisano o zbliżającym się ślubie. Wtedy na planie filmu Złodziej życia Olivier zauroczył się etatową hollywoodzką "łamaczką serc" Angeliną Jolie.

Kylie nie pozwoliła ukraść miłości swojego życia. Olivier po kilku tygodniach rozterek wrócił do piosenkarki, a Angelina skupiła się na rozbijaniu związku Brada Pitta i Jennifer Aniston.

Jednak coś się zmieniło. Kylie już dyskretniej obnosiła się ze swoim szczęściem. Zabrała się też ze zdwojoną energią za własną karierę, choć jeszcze przed kryzysem deklarowała, że jest w stanie rzucić śpiewanie w każdej chwili, jeśli tylko poprosi ją o to jej francuski narzeczony. Na początku 2005 roku przygotowała spektakl złożony ze swoich największych przebojów i ruszyła w trasę koncertową. Jeszcze na początku maja występowała w londyńskiej sali widowiskowej Earls Court. Na jej ostatnim koncercie w Wielkiej Brytanii pojawiła się nawet największa muzyczna rywalka Kylie - Madonna. W połowie maja Kylie wróciła do domu. Po kilku dniach odpoczynku miała wystąpić przed własną publicznością w Melbourne. I wtedy okazało się, że choruje na raka.

Po pierwszym szoku, jakim była diagnoza lekarska, Kylie Minogue zareagowała z dużą klasą.

Zwołała konferencję prasową i otwarcie powiedziała, co się stało. Przeprosiła fanów, którzy kupili bilety na jej majowe i czerwcowe koncerty, i zapowiedziała, że ani myśli poddać się chorobie. Będzie walczyć do skutku.

Natychmiast odezwali się też jej przyjaciele. Olivia Newton-John powiedziała: "To, co spotkało Kylie, sama przechodziłam kilka lat temu. Ale rak nie równa się wyrokowi śmierci. Mam nadzieję, że wiele kobiet jeszcze dziś zdecyduje się pójść na badania. Jeśli tak się stanie, nasze cierpienia nie pójdą na marne".
Madonna, na początku lat 90. rywalka, a potem przyjaciółka, napisała na swojej stronie internetowej: "Kylie jest wojownikiem i jestem pewna, że wygra tę walkę. Módlmy się za nią".

Sir Elton John przesłał wiadomość: "Kochamy cię, Kylie, nie odchodź od nas!".
Odezwał się nawet pierwszy chłopak, a później przyjaciel Kylie, Jason Donovan: "Z całego serca życzę jej jak najszybszego powrotu do zdrowia. Kylie jest silną kobietą i umie walczyć. Da sobie radę" - powiedział dziennikarzom.

Zobacz także:

W imieniu siostry odpowiedziała Dannii Minogue, która specjalnie wróciła z Londynu do domu rodzinnego w Melbourne: "To bardzo zasmucające, co zdarzyło się Kylie, ale dziękuję za wszystkie słowa pociechy. Jestem też dobrej myśli, bo lekarze mówią, że udało się postawić właściwą diagnozę we wczesnym stadium choroby. Wierzę, że wszystko dobrze się skończy".
Dzięki czujności Oliviera nowotwór piersi został u Kylie dostrzeżony we wczesnym stadium i, jak zapewniają lekarze, nie ma jeszcze przerzutów. Piosenkarka natychmiast zameldowała się w katolickim szpitalu Cabrini koło Melbourne i zaczęła przygotowywać się do operacji. Powiedziała też szczerze swoim fanom, że zdaje sobie sprawę z tego, że na jednym zabiegu się nie skończy. Wkrótce czeka ją bolesna chemioterapia, a następnie kuracja hormonalna.

Jeszcze tego samego dnia z całego świata zaczęły płynąć do Kylie wyrazy poparcia i życzenia powrotu do zdrowia. Pięknie zachowali się rodacy piosenkarki. Pieniądze zwracane przez kasy za bilety na odwołane przedstawienia Showgirl spontanicznie wpłacano na fundację
walki z rakiem piersi. Niemal wszystkie kanały informacyjne na świecie podały wiadomość o chorobie Kylie, a eksperci przypomnieli, że choroba ta wcześnie wykryta jest niemal w każdym przypadku uleczalna. Jednak przez to, że kobiety nie badają się dostatecznie często, rak piersi jest główną przyczyną śmierci w przedziale wieku 35-55 lat. "Też w to nie wierzyłam, dopóki sama nie zachorowałam. Nie dajcie szans rakowi - idźcie na badania!" - apelowała Kylie Minogue do kobiet na całym świecie podczas konferencji prasowej w Melbourne.

Jej apele na pewno odniosą skutek, przynajmniej w Australii.

Tam Kylie od 20 lat jest uznawana za niezwykle utalentowaną... aktorkę. Gdy w 1985 roku pojawiła się w telewizyjnym serialu Sąsiedzi, cały kontynent oszalał na jej punkcie. Seksowna, malutka (152 centymetry wzrostu) blondynka podbiła serca widzów. Zresztą nie tylko widzów. Jej serialowy chłopak Jason Donovan szybko stał się partnerem również w życiu. To on odkrył, że Kylie ma i inne
talenty. Razem nagrali piosenkę Locomotion, wielki hit w Australii, ale dostrzeżony również w Wielkiej Brytanii.

Stojąca na rozdrożu gwiazda postawiła wszystko na jedną kartę. Śpiewanie dla tłumów podniecało ją znacznie bardziej niż dnie spędzane na planie telenoweli. Dorastająca Kylie potrzebowała silniejszych wrażeń i silniejszego faceta. Rzuciła więc Jasona dla skandalisty, lidera grupy INXS - Michaela Hutchence'a.  
"To Michael uzmysłowił mi, czym naprawdę może być seks" - w bezpośredni sposób tłumaczyła swoją decyzję Kylie. I rzeczywiście, wkrótce stali się ulubioną parą australijskiej prasy. 22-letnia gwiazda chętnie dzieliła się z dziennikarzami swoimi odkryciami: że można uprawiać seks w samolocie (nawet gdy dwa rzędy dalej siedzi oficjalna delegacja rządowa), że po kokainie nie chce się jeść, a połączenie extasy i alkoholu to zdecydowanie zły pomysł.

Po 15 miesiącach idylla się skończyła...

... i Kylie rozstała się ze zbyt rockandrollowo nastawionym do życia Michaelem (w 1997 roku popełnił samobójstwo). Jednak wizerunek zwariowanej na punkcie seksu dziewczyny przylgnął do Kylie na stałe. Zresztą piosenkarka robiła wszystko, żeby ten image utrwalić. Jej znakiem rozpoznawczym stały się przejrzyste, mocno wydekoltowane sukienki. Na koncerty wkładała złote szorty tak wycięte, że więcej odkrywały, niż zakrywały. W 1996 roku zniknęła na kilka tygodni, a gdy znów pojawiła się publicznie, musiała wymienić wszystkie staniki, bo jej piersi z dotychczasowego rozmiaru 75A, powiększyły się do 75C. "To efekt intensywnych ćwiczeń, a nie naszpikowania biustu silikonem" - z irytacją odpowiadała na pytania dziennikarzy.

Zbliżająca się do trzydziestki Kylie miała wszystko: sukces, majątek wyceniany na 25 milionów dolarów, dom w eleganckiej dzielnicy Los Angeles, tylko nie miała szczęścia w miłości.

Gwiazda, która była ideałem seksapilu, wielokrotnie zdobiła okładki "męskich" magazynów i otwarcie przyznawała, że uwielbia seks, przez większą część swojej kariery była sama. "Kochają mnie tylko geje" - powiedziała kiedyś w chwili smutku i w znacznej mierze była to prawda. W gejowskich klubach jej zdjęcia wieszano na honorowych miejscach. Podczas konkursów drag queen homoseksualiści kopiowali jej wizerunek. Heteroseksualni mężczyźni traktowali ją jedynie jako podniecający gadżet.

Lista jej kochanków z drugiej połowy lat 90. może przyprawić o zawrót głowy. Łączono ją zarówno z etatowym casanową środowiska celebrities Lennym Kravitzem, jak i z otwarcie biseksualnym Robbiem Williamsem, a nawet z mającym opinię ascetycznego mnicha, posępnym bardem Nickiem Cave'em. Na liście podbojów byli muzycy, aktorzy, biznesmeni i modele. Właśnie jeden z modeli, młodszy od niej o osiem lat, James Gooding, wydawał się Kylie "panem właściwym", ale i ten związek rozpadł się. "James zdradził mnie przy pierwszej okazji. Tak samo zresztą jak wszyscy poprzedni moi mężczyźni. Coś
ze mną jest chyba nie tak. Przecież daję im wszystko" - dociekała piosenkarka po rozstaniu w 2002 roku. I wtedy zdarzył się cud.

Olivier Martinez zawsze oburzał się,

gdy dziennikarze nazywali go "francuskim Bradem Pittem". Ale jest coś w jego magnetycznym spojrzeniu, co upodabnia go do hollywoodzkiego przystojniaka. I działa na kobiety. Nie bez powodu mówiono, że Martinez dostaje narzeczone razem z rolami. Te, z którymi był najdłużej - Juliette Binoche i Mirę Sorvino, zdobył na planach filmowych. Z Kylie było inaczej. To był grom z jasnego nieba. Przelotne spotkanie przy windzie w hotelowym foyer zaowocowało miłością, która zmieniła życie piosenkarki. Już po kilku tygodniach Kylie przedstawiła Oliviera rodzicom i zaczęto szeptać o rychłym ślubie. "Ten facet sprawił, że wiem, po co jestem kobietą" - mówiła rozmarzona. Mieszkali na przemian w jej domu w Los Angeles i w jego apartamencie w Paryżu. Kylie otwarcie mówiła, że chyba już pora na dziecko i porzucenie show-biznesu.

Jednak Olivier nie potrafił zmienić swojego rozrywkowego stylu życia. Jego odejścia skrzętnie odnotowywały gazety, powodując nawroty złego nastroju piosenkarki. Prawdopodobnie dlatego zbagatelizowała pierwsze oznaki choroby. Całe szczęście, że Olivier był na posterunku, gdy nadeszła chwila próby. Francuski narzeczony okazał się przyjacielem i partnerem na dobre i na złe. Aktor odwołał wszystkie obowiązki. Nie pojechał do Kalifornii na zdjęcia do filmu The Snow Goose i nieustannie czuwa przy łóżku narzeczonej. Wygląda na to, że dopiero teraz naprawdę zdał sobie sprawę z tego, że może na zawsze utracić kogoś, kto jest dla niego najważniejszy na świecie.

Sylwetka gwiazdy : Kylie Minogue