Leigh Sales to australijska dziennikarka, która w swojej już 25-letniej pracy spotyka osoby, które przeżywają wyjątkowo trudne chwile w pełnym blasku fleszy. Zresztą autorka książki „Dzień, który zmienił wszystko”, w swoim życiu sama doświadczyła trudnych momentów.

Historia, którą usłyszymy czy obejrzymy jednego dnia w mediach, następnego może dotyczyć nas. Sama historia Leigh Sales, którą autorka dzieli się na początku swojej książki, pokazuje, że trudne życiowe momenty nie są jej obce.

Leigh będąc w ósmym miesiącu ciąży pewnej nocy obudziła się z ostrym bólem w boku i nie były to skurcze porodowe. Lekarze podejrzewali, że może to być zapalenie wyrostka robaczkowego. Jednak obraz na USG był zaciemniony i lekarze podjęli decyzję o operacji.

„Nie wiemy, co się dokładnie dzieje. Wszystko wskazuje na to, że trzeba będzie panią zabrać na blok operacyjny i wydobyć dziecko, a kiedy już ustalimy, o co chodzi, wezwiemy odpo­wiednich specjalistów.” Kilkanaście minut później Leigh doznała obezwładniającego bólu, tak, że nie mogła oddychać.

Nie słyszę rytmu serca dziecka – powiedziała w pewnej chwili położna i wcisnęła przycisk alarmowy na ścianie.

 Leigh szybko trafiła na blok operacyjny. Po przebudzeniu nie było przy niej dziecka.

Gdzie jest dziecko? – zapytałam.

– Znajduje się na oddziale intensywnej terapii noworodków, ponieważ przez pewien czas było niedotlenione. – Następnie wyjaśnił mi, że pękła mi macica.

Okazało się, że pęknięcie macicy w ciąży jest rzadkim i poważnym powikłaniem z wysokim wskaźnikiem śmiertelności płodu i dziecka. Dziecko Leigh otrzymało zaledwie dwa punkty w skali Apgar.

Straciłam bardzo dużo krwi – podczas operacji trzeba było przeprowadzić trzy transfuzje – byłam też mocno oszołomiona informacją, że dziecko znajduje się na noworodkowym oddziale intensywnej terapii i że może mieć uszkodzony mózg. Kiedy dwa dni po operacji załamałam się i zaczęłam histerycznie płakać, pielęgniarki się zlitowały i zawiozły mnie na łóżku na tamten oddział, razem z kroplówkami, workami i rurkami. Zobaczyłam wtedy maleństwo otoczone zestawem akcesoriów medycznych. Nasze pierwsze wspólne zdjęcie jest najsmutniejszym obrazem, jaki można sobie wyobrazić. Mojego syna ledwo widać spod różnych medycznych przyrządów, a ja jestem nierozpoznawal­na. Do każdego z nas podłączone było tyle sprzętu, że zamiast przytulić dziecko, mogłam tylko leżeć na łóżku obok niego.”

Po jakimś czasie Leigh wróciła do domu z dzieckiem, jednak te doświadczenia zostały w niej i skłoniły do refleksji nad pytaniami: jak radzimy sobie z tym, że życie potrafi nas nagle potwornie zaskoczyć? Co się dzieje, gdy zdarzy się już coś absolutnie nie do pomy­ślenia? Jak ludzie dotknięci tragedią radzą sobie po niej? Czy jako społeczeństwo odpowiadamy za tych, którzy bezwiednie znaleźli się w centrum wydarzeń i o których reszta ludzi chce się czegoś więcej dowiedzieć? A kiedy już sobie uświadomimy, że nie jesteśmy wcale wyjątkowi, lecz równie bezbronni jak inni, w jaki sposób zmienia to nasze podejście?

Autorka, łącząc empatię z pełnym taktu poczuciem humoru, przeprowadza intymne rozmowy z ludźmi, którzy zmierzyli się z niewyobrażalnym – od terroryzmu, przez klęski żywiołowe po zwykłe przebywanie w niewłaściwym miejscu i w niewłaściwym czasie. Z tych do bólu szczerych rozmów wypływają też wskazówki, jak znaleźć w sobie siłę, kiedy nadejdzie najtrudniejszy czas w naszym życiu. Bo za którymś razem zdanie „to mogłem być ja” może nabrać realnych kształtów.

Książkę Leigh Sales "Dzień, który zmienił wszystko" można kupić TUTAJ.